Lider PO, Grzegorz #Schetyna udzielił wywiadu tygodnikowi „Do Rzeczy”, którego wydawcą jest PMPG. Firma ta wydaje też tygodnik „Wprost”, w którym opublikowano materiały z podsłuchów polityków PO raczących się ośmiorniczkami w warszawskich restauracjach. Prezesem spółki wydającej oba tygodniki jest Michał Lisiecki ze Szczecina.

Czy „Do Rzeczy” jest kontrolowane przez rosyjski kapitał?

W maju, Tomasz Piątek opublikował w „Gazecie Wyborczej” tekst na temat powiązań spółki Lisieckiego PMPG z rosyjskimi koncernami Metalloinvest oraz Evraz Group. Pod tekstem znajdziemy oświadczenie głównego właściciela tygodników „Wprost” i „Do Rzeczy”, w którym stwierdza on, że kontrolowana przez niego spółka nie jest powiązana ani z Putinem, ani z Kremlem. Lisiecki oświadcza też, że w jej władzach nie ma ludzi z Donbasu. Nadto dodaje, iż nie podpisał żadnej umowy z ukraińską firmą Arksteel.

Oświadczenie Lisieckiego nie ma żadnej wartości informacyjnej, gdyż nie stwierdza on, iż żaden obywatel rosyjski nie zasiada we władzach spółki ani nie podaje informacji na temat struktury własnościowej trzeciego współwłaściciela PMPG, Parrish Media NV. W Internecie nie znajdziemy informacji na temat współwłaścicieli tej spółki. Nie jest więc wykluczone, iż jest to „firma-skrzynka” rosyjskich służb.

Około 30% kapitału PMPG jest w rękach drobnych akcjonariuszy. Kim oni są? Służby specjalne wielu państw często przeprowadzają operacje na giełdach przez podstawionych inwestorów, aby przejąć kontrolę nad spółkami.

Możliwa strategia rosyjskich służb wobec PO

Nie jest wykluczone, że polskie służby kontrwywiadowcze prowadzą działania operacyjne względem rosyjskiej siatki szpiegowskiej w naszym kraju – głównie w Szczecinie. Sprawa kelnerskich podsłuchów nie została bowiem do dnia dzisiejszego wyjaśniona.

Według pierwszej hipotezy, promowanej przez Donalda Tuska, za aferą miał stać rosyjski wywiad. Jeśli to przypuszczenie jest zasadne, to wybór tygodnika „Wprost” w charakterze medium upowszechniającego nagrane materiały, kompromitujące polityków PO, nie był przypadkowy. Jeśli w wyniku śledztwa okaże się, że tygodnik „Do Rzeczy” jest kontrolowany przez rosyjskich szpiegów, wówczas Schetynę będzie można łatwo uwikłać w medialną narrację na temat jego „ewentualnych powiązań” z rosyjskim wywiadem. Już samo postawienie pytania - dlaczego lider PO zgodził się na udzielenie wywiadu tygodnikowi opisywanemu w polskiej prasie jako kontrolowanemu przez rosyjski wywiad? – będzie efektywnym marketingowo „zagraniem” przyprawienia mu niesympatycznej gęby. Realizacja takiej strategii w znaczącym stopniu zaszkodzi PO.

Na kompromitowaniu PO skorzysta Putin i PiS

Likwidacja PO jest w interesie Rosjan, gdyż jest to najbardziej proeuropejska partia polityczna w Polsce, o znaczącym poparciu wśród wyborców. Putin zaś rozgrywa rozpad Europy.  

PiS nadal obawia się PO. Tym bardziej, że Schetyna zapowiedział w swoim wywiadzie walkę o katolicki elektorat, który nie musi wiecznie sprzyjać Kaczyńskiemu. Oszukanie frankowiczów, masowe czystki w instytucjach publicznych, obudzenie demona narodowców, będą stanowić w najbliższym czasie czynniki skłaniające wyborców do odwrotu od popierania PiS.

Stratedzy na Kremlu mają świadomość takiego potencjalnego scenariusza. Dlatego mogą zainscenizować poprzez swoich agentów wpływu hucpę w postaci „polowania na rosyjskich szpiegów” w mediach wydawanych przez PMPG. Kaczyński chętnie kupi taki spektakl, aby wiążąc Schetynę z „Do Rzeczy”, skompromitować go politycznie.

Grzegorz Schetyna jako lider najbardziej wpływowej opozycyjnej partii powinien uważać na to, komu udziela wywiadów. Nie z każdą osobą wypada wybrać się na kolację. Publiczne ucztowanie z Jamesem Bondem jedynie przyjemnie kończy się dla pięknych kobiet. Niestety Schetyna jest tylko facetem, niezbyt przystojnym. Musi uważać, aby nie zagrać kompromitującej go roli w „politycznym pornolu”.

źródło: bloomberg.com, newsweek.pl, wyborcza.pl, bankier.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści wymaga pisemnej zgody Blasting Sagl. #rosyjscy szpiedzy #Platforma Obywatelska