Prezydencki projekt ustawy frankowej wreszcie trafi do Sejmu. Zgodnie z nim, przewalutowanie kredytów frankowych po tak zwanym kursie sprawiedliwym zostało odłożone. Z punktu widzenia gospodarczego, uchwalenie ustawy nie zablokuje podstawowego mechanizmu przepompowywania kapitału na rynki zachodnie. Pompa wysysająca kapitał inwestycyjny z naszej gospodarki nadal będzie pracowała na swoich normalnych obrotach.

Dlaczego PiS zdradził frankowiczów?

Z punktu widzenia pisowskiej strategii politycznej, najważniejszym celem jest utrzymanie władzy, która ma umożliwić rządcom Polski katolicyzację życia publicznego. Głównym celem #PiS oraz Episkopatu nie jest bowiem poprawa poziomu konsumpcji wśród obywateli. Biskupi i ich polityczni klakierzy chcą przymusić obywateli do życia zgodnego z „ideałami Chrystusa oraz założeniami ideologicznymi nowej polityki historycznej”.

Z punktu widzenia światowej finansjery, rządy PiS stanowiły zagrożenie z uwagi na możliwość realizacji planu obligatoryjnego przewalutowania kredytów frankowych. Europejski system finansowy straciłby w wyniku takiego ruchu około 20 miliardów euro. W połowie lipca 2016 roku agencja ratingowa Fitch nie obniżyła ratingu Polski. Doszło więc do paktu pomiędzy polskim rządem a finansowymi decydentami w zachodnim świecie. Co PiS mógł więc otrzymać w zamian za rezygnację z realizacji planu przewalutowania kredytów frankowych?

Największym zagrożeniem dla realizacji interesów Episkopatu oraz PiS jest istnienie niezależnego Trybunału Konstytucyjnego, który mógłby blokować ustawy umożliwiające klerykalizację kraju. Celem strategii politycznej PiS jest bowiem dokapitalizowanie polskiego Kościoła tak, aby mógł głosić „dobrą nowinę” z jeszcze większym impetem, niż obecnie. Niezależny TK mógłby takie ustawy blokować.

Taktyka PiS polega więc na szantażowaniu europejskich decydentów: jeśli nadal będziecie mieszać w sprawie TK, to wówczas przewalutujemy kredyty frankowe. Konsekwencją uchwalenia ustawy frankowej w formie korzystnej dla frankowiczów byłoby bowiem zdestabilizowanie chwiejnego systemu finansowego strefy Euro. Dlatego z punktu widzenia Brukseli lepiej mieć w Unii katolicki folklor na jej rubieżach, niż bajzel w systemie finansowym.

Dlaczego dla Komisji Europejskiej ważniejsza jest kwestia kredytów frankowych aniżeli sprawa TK?

W ostatnich 5 latach gospodarka niemiecka mogła się rozwijać dzięki jej ukrytemu i nieuczciwemu wspieraniu przez mechanizm ubezpieczania transakcji eksportowych w ramach pochodnych instrumentów finansowych zwanych cds-ami. Niemieckie banki są uwikłane w transakcje na rynku tych papierów wartościowych na galaktyczne kwoty. Prym w tym procederze wiedzie Deutsche Bank, który jest również zaangażowany na polskim rynku kredytów frankowych na kwoty sięgające kilku miliardów euro.

Przewalutowanie kredytów frankowych uderzyłoby więc w największy niemiecki bank, doprowadzając do potwornych zawirowań na rynku niemieckim – kryzysu porównywalnego z upadkiem Lehman Brothers w 2008 roku.

Morał: nastaną ciężkie czasy dla KOD

Zadłużenie większości frankowiczów wzrosło w granicach od 50% do 100% od 2008 roku. Matematyczny absurd tego zjawiska polega na tym, iż wraz ze spłatą kredytu frankowego, wzrasta wartość jego kapitału początkowego. To chyba ewenement w dziejach ludzkości: pomimo spłaty, rośnie ci wartość długu.  

Rezygnując z przewalutowania kredytów frankowych, pisowski rząd godzi się na utrzymywanie tej paradoksalnej sytuacji, aby podpierać chwiejny, niemiecki system finansowy. Miliony polskich obywateli będą nadal zrzucać się na ochronę przed bankructwem Deutsche Banku i w konsekwencji niemieckiej gospodarki.

Europejskie instytucje będą więc udzielać jedynie pozorowanego wsparcia Komitetowi Obrony Demokracji. Zgoda na katolicyzację Polski ma być ceną za rezygnację PiS z przewalutowania kredytów frankowych. Otrzymaliśmy więc wyjaśnienie tego, dlaczego KOD jakby przestał działać w lipcu.

Źródło:  biznes.onet.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści wymaga pisemnej zgody Blasting Sagl.

#frank szwajcarski #Andrzej Duda