Niewielu z nas wie o niewyjaśnionej do dziś tragedii, która wydarzyła się w nocy z 1 na 2 lutego 1959 r. w górach Ural. Kim byli "diatłowcy"? To grupa młodych ludzi (8 z 9 osób to #studenci) tworząca wyprawę pod przewodnictwem Igora Diatłowa, która miała zdobyć szczyt Otorten w górach Ural. W Internecie powstało już wiele stron w języku polskim, z opisem tragedii.

Okoliczności śmierci dziewięciorga ludzi nie zostały jednak dotąd wyjaśnione, choć teorii na ten temat jest bardzo wiele. Wiadomo tylko tyle, że wszyscy oni zmarli z wyziębienia.

Igor Diatłow

Szef ekspedycji Igor Diatłow, który w swej ekipie miał doświadczonego, 37-letniego przewodnika, byłego sierżanta Armii Czerwonej, Siemiona Zołotariowa, doskonale przygotował całą wyprawę a zdobycie tego szczytu było dla niego niemalże rutyną. O trasie wyprawy oraz miejscach biwakowania, właściwego rozbicia namiotu i zabezpieczenia całego obozu decydował Diatłow. Jego zdobyte dotychczas doświadczenie było nie do przecenienia. Dbał o każdy szczegół. Pierwotnie w wyprawie brało udział dziesięć osób, ale jeden z jej członków, Jurij Judin, musiał się wycofać z przyczyn zdrowotnych w trakcie marszu na Otorten i dzięki temu przeżył.

Wyprawa

Droga do samej przełęczy, gdzie wydarzyła się tragedia przebiegała spokojnie i w dobrej atmosferze, o czym świadczy bogata dokumentacja fotograficzna oraz zapiski w dziennikach wyprawy. Pogoda była zmienna, ale nawet zamiecie śnieżne nie zaskoczyły "diatłowców", którzy byli świetnie przygotowani na takie warunki. To co wydarzyło się później zaskoczyło jednak wszystkich uczestników, w tym samego Igora Diatłowa. Niestety do dziś nie udało się ustalić co spowodowało, że cała dziewiątka opuściła namiot w środku nocy.

Irracjonalne działanie

Teorii na temat opuszczenia przez ekipę namiotu w siarczysty mróz i zawieję, co sugeruje zdjęcie zrobione przed ostatnim rozbiciem namiotu, jest bardzo wiele. Począwszy od UFO a skończywszy na zwykłej lawinie. Każda teoria naszpikowana jest domysłami, a jak było naprawdę nikt nie wie. Wszystkim nie daje jednak spokoju fakt, że namiot został rozcięty od wewnątrz i ewakuacja nie nastąpiła wyjściem tylko przez rozcięty bok namiotu. Wybiegli tak jak spali, niektórzy boso, w samej bieliźnie. Dlaczego nie zabierając niczego udali się na skraj oddalonego o tysiąc pięćset metrów lasu? Część z nich zmarła właśnie tam, część w drodze powrotnej do namiotu.

Bez szczęśliwego zakończenia

Historia ta doczekała się wielu filmów dokumentalnych oraz filmu fabularnego, który opowiada o amerykańskich studentach, wyruszających do Rosji, by "odkryć prawdę". Powstało wiele blogów i programów na ten temat. Niestety tragedia ta nadal pozostaje jedną z najbardziej zagadkowych. Przełęcz, na której zginęli członkowie ekspedycji nazwano na cześć przywódcy wyprawy "Przełęczą Diatłowa". Warto dokładniej poznać tę historię choćby ze względu na jej bohaterów, którzy pędząc za młodzieńczymi marzeniami spotkali na swej drodze przeszkodę, której nie potrafili pokonać.

źródło: wmrokuhistorii.blogspot.pl, wikipedia.org

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Rosja