Biali Amerykanie są o dwa-trzy kroki od wojny we własnym kraju. Kraj Lincolna najprawdopodobniej nie uniknie już skumulowanych skutków całego ciągu historycznych błędów. Rok temu przewidywałem, że do tego dojdzie. Taki obrót wydarzeń przepowiadano od dawna. Siener van Rensburg, Enoch Powell, a także Oswald Spengler (Upadek cywilizacji zachodniej, 1920-23).

Błąd numer jeden - rozpętanie wojny przez przeciwników niewolnictwa

Tak na Zachodzie jak i na komunistycznym Wschodzie wpajano masom przekonanie, jakoby Jankesi zrobili coś bardzo dobrego, zdobywając wolność dla czarnych niewolników w wyniku wojny domowej. To kłamstwo, bo nie warto zabijać i dać się zabić za utopię równości ludzi. Nie ma dwóch ludzi absolutnie równych. Nade wszystko pod względem poczucia obowiązku, wiedzy i umiejętności. Specyficzna sytuacja bezpłatnych czarnoskórych pracowników w stanach niewolniczych wymagała specyficznych rozwiązań.

Najogólniej rzecz ujmując stopniowej likwidacji instytucji niewolnictwa (co robiono już na Południu) zamiast masowego nadania wolności osobistej ludziom przeważnie jeszcze do tego nieprzygotowanym. Na to drugie (abolicję) biali ludzie na Południu, słusznie obawiający się mogących z tego wyniknąć zagrożeń dla ich własności i bezpieczeństwa, nie mogli pozwolić. Wybranie abolicjonistycznego prezydenta w wyniku kampanii nienawiści do południowców oznaczało snop iskier rzuconych na beczkę prochu. Łamiąc zbrojny opór Jankesi dopuszczali się równie haniebnych czynów jak bolszewicy. Wspomnę tylko o zagłodzeniu kilkuset tysięcy czarnoskórych mieszkańców w wyniku palenia dworów, zabudowań gospodarczych i zbiorów na polach.

Błąd numer dwa - pchanie czarnych obywateli w ślepą uliczkę

Po wielu latach na Południu udało się uporządkować strukturę społeczną, zaburzoną przez wojnę domową. Niewolników zastąpili lojalni i spokojni dzierżawcy, służący oraz robotnicy rolnidemok. Tworzono instytucje mające umożliwić stopniowy awans społeczny czarnej ludności. Podobna była postawa i sytuacja czarnych robotników przemysłowych na Północy. Jak sto lat wcześniej wykorzystano zanikające niewolnictwo, tak około roku 1956 wszczęto kampanię na rzecz tzw. praw obywatelskich. Powołując się na obowiązujący w niektórych miejscach, głównie ze względów praktycznych, rozdział ras. Oddzielne, ale tak samo finansowane i równo traktowane szkolnictwo dla białych, czarnych i Latynosów było tego przykładem. Narzucona tam siłą desegregacja doprowadziła do konfliktów rasowych, tragicznego załamania bezpieczeństwa w szkołach i poziomu nauczania.

Jeszcze gorsze okazały się skutki prób przyspieszenia wzrostu dobrobytu materialnego czarnej ludności. Przy pomocy: a) hojnych zasiłków z opieki społecznej, b) sztucznych bodźców do przyjmowania tej mniejszości na wyższe studia oraz do pracy. W punkcie a doszło do utrwalenia chorego modelu rodziny; wielodzietnej samotnej matki, mającej każde dziecko z innym ojcem, bo taka dostawała najwięcej. Polityka z punktu b skutecznie ograniczyła powstawanie czarnych elit z prawdziwego zdarzenia.

Narastające zwyrodnienie czarnej mniejszości

Skutki tych fatalnych pomysłów lewicowych liberałów nie dały na siebie czekać. Rozruchy i lawinowy wzrost przestępstw w dzielnicach "utrzymanków demokratów" w wielkich miastach wypędziły stamtąd białych, ale również murzyńskich przedsiębiorców, lekarzy itd. Uciekli na tzw. białe przedmieścia i do małych miast. Pozostawiając znerwicowane potomstwo niepełnych rodzin na pastwę narkomanii, alkoholizmu itp. Miary katastrofy dopełnił upadek przemysłu na wschodzie i środkowym zachodzie #USA, likwidując miliony miejsc pracy dla osób o niskich kwalifikacjach.

W zrujnowanych dzielnicach gnieżdżą się teraz ludzie z ruiną w głowach i sercach. O wszystko obwiniają bogatych białych i chroniącą ich policję. Mają coraz mniej do stracenia i setki tysięcy sztuk broni palnej. Lada dzień mogą ruszyć do bezlitosnej i szalonej rewolucji. #społeczeństwo #Demokracja