Próba wojskowego puczu w Turcji okazała się katastrofą dla liberalno-demokratycznych sił w tym kraju. Komentatorzy zadają sobie jedno pytanie: czy dojdzie do rzezi demokratów i liberałów w Stambule i Ankarze? Z geopolitycznego punktu widzenia, próbę puczu w Turcji można jednak zinterpretować jako skuteczne ostrzeżenie pod adresem Erdogana, wysłane przez #NATO, mimo iż jego kosztem będzie uwięzienie tysięcy puczystów. 

Turecki pucz z punktu widzenia NATO

Tureckie siły militarne stanowią drugą co do wielkości armię w NATO. Z tej racji wszelkie operacje wojskowe Turków muszą być konsultowane z natowskimi centrami strategicznymi. O tureckim puczu musiały więc być poinformowane służby decyzyjne NATO. Trudno uwierzyć, iż nie dokonał się on za cichym przyzwoleniem dowództwa Paktu Północnoatlantyckiego.

Motywacją przeprowadzenia puczu mogło być zablokowanie działań geopolitycznych Erdogana. Zmierza on bowiem do restytucji Imperium Osmańskiego. Realizacja tego zadania wymaga zajęcia przez Turcję roponośnych obszarów Syrii i Iraku, zamieszkiwanych przez Kurdów.

Niepowodzenie puczu nie oznacza jednak, że nie zostały zrealizowane cele ostrzegawcze, dla których został on przedsięwzięty. Obawiając się kolejnego wystąpienia wojska, z wykorzystaniem nie tylko tureckich, ale również natowskich czołgów i samolotów, Erdogan nie podejmie decyzji inwazji na tzw. Państwo Islamskie w celu zagarnięcia kurdyjskich złóż ropy naftowej.

Partia Erdogana jest „tureckim PiS”

Od wielu lat, partia obecnego prezydenta Turcji zmierza w kierunku islamizacji kraju. Pucz tureckich generałów - choć inspirowany z zewnątrz - stanowił protest przeciwko praktykom, w imię których „Turcy lepszego sortu” dokonywali antyliberalnych czystek we wszystkich państwowych instytucjach. W podobny sposób działa #PiS, dokonując katolickiej klerykalizacji kraju. Istotą pisowskich czystek w instytucjach Rzeczpospolitej jest wymiana osób neutralnych światopoglądowo na funkcjonariuszy katolickiej doktryny.

W politycznym programie tureckiej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju wystarczy podmienić konteksty promujące islam na sformułowania stanowiące apoteozę katolicyzmu, aby uzyskać pisowski przekaz światopoglądowy.

Różnica pomiędzy "tureckim i polskim PiS" sprowadza się do tego, że ta pierwsza partia rządzi swoim krajem od 2002 roku, podczas gdy ugrupowanie Kaczyńskiego rozpoczęło swoje rządy niespełna rok temu. Tempo, w jakim Kaczyński wprowadza „dobrą zmianę”, jest jednak szybsze od dynamiki przemian będących owocem pierwszego roku rządów Partii Sprawiedliwości i Rozwoju w Turcji.

Turecki pucz z polskiego punktu widzenia

Jeśli politycy PiS będą usiłowali wprowadzić dyktaturę w Polsce niszcząc instytucje władzy sądowniczej, to nie jest wykluczone, że Wojsko Polskie wystąpi przeciwko Kaczyńskiemu w obronie demokracji.

Wojsko Polskie, podobnie jak armia turecka, ma doświadczenie we wprowadzaniu stanów nadzwyczajnych. 11 grudnia 1981 roku junta Jaruzelskiego skutecznie wprowadziła stan wojenny pomimo gigantycznego oporu społeczeństwa.

W obecnej sytuacji znakomita część obywateli naszego kraju rozdawałaby róże i częstowałaby kawą ewentualnych puczystów. Elektorat PiS nie jest też na tyle zmobilizowany i agresywny, aby rzucać się pod gąsienice czołgów w obronie Kaczyńskiego - tak, jak czynili to sympatycy Erdogana. Potencjalny pucz mógłby się dokonać w Polsce aksamitnie - bez wystrzałów.

Puenta

Sekretarz generalny Rady Europy, Thorbjoern Jagland powstrzymał Komisję Wenecką – dzień po nieudanym puczu w Turcji - przed wydaniem opinii w sprawie piwowskiej ustawy o TK. Ta zbieżność czasowa ma sugerować, że turecki pucz jest znakiem ostrzegawczym dla Kaczyńskiego. Decyzję Rady Europy można zinterpretować jako sugestię użycia wojska w rozwiązaniu sporu o TK, podobnie jak użyto go w celach ostrzegawczych w stosunku do Erdogana. Czy więc PiS ustąpi?

źródło: rp.pl; onet.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #zamach