Odnosząc się publicznie do najnowszych, krwawych tragedii, które pogłębiły przepaść jaka dzieli czarnych obywateli i białych policjantów, ich prezydent brzydko się wyraził o jednym z nich. Micah Xavier Johnson - snajper z Dallas... Został nazwany przez wuja Husajna „odosobnionym wariatem”. Po kolejnym akcie zemsty i rozpaczy na policji Obama niemal płacze: proszę was, przestańcie, jesteście niegrzeczni... Nic nie wskazuje na to, aby polityk takiego formatu był w stanie rozbroić potencjał wojny domowej. Na doprowadzenie na jej skraj długo pracowali jego ideologiczni poprzednicy. Nie ma w tym nic do śmiechu z wyjątkiem samookłamywania się sprawujących władzę.

Wariackie wspieranie wojujących muzułmanów

Waszyngton wspiera wojujących muzułmanów przeciw chrześcijanom od roku 1948. Prezydent Truman poparł wtedy Ahmeda Sukarno i Mohammeda Hattę przeciw Holendrom. W wyniku ogromna kolonia Indie Holenderskie zamieniła się w rządzone po dyktatorsku imperium muzułmanów z wyspy Jawa. W 1952 i ‘56 wuj Sam pomógł Iwanowi uratować (przed uzasadnionym gniewem Anglików i Francuzów) innego muzułmańskiego dyktatora - niekoronowanego faraona Nasera.

Popieranie czarnych bestialsko mordujących białych

Przez kilka dziesięcioleci postępowe administracje waszyngtońskie wspierały najbardziej wojowniczych tubylców przeciw kolonizatorom. Panowanie białych w Afryce musiało się skończyć w wyniku kilku czynników, nie związanych bezpośrednio z #USA. Natomiast faktyczne współdziałanie Waszyngtonu z Moskwą i Pekinem w niepotrzebnym przyspieszeniu tego procesu i nadaniu mu fatalnego kierunku sprawiło, że niemal cała Afryka dosłownie padła trupem. Z dziką nienawiścią naprawiacze świata z Waszyngtonu popierali mordowanie całych rodzin białych i umiarkowanych czarnych: zabijanie zakonnic i palenie kościołów. Następnie dostanie się do władzy w afrykańskich stolicach złodziejów, gwałcicieli, sadystycznych pederastów i morderców z zamiłowania. Algieria, Katanga, Biafra, Kongo, Rodezja, Angola i Mozambik. Przykład dla mętów społecznych spośród tzw. Afroamerykanów, który już parę razy próbowali naśladować (Czarna Siła, Czarne Pantery).

W tym szaleństwie jest metoda!

Wyczyny Jankesów, rzucających raz po raz na pożarcie swoich sojuszników mają logiczne uzasadnienie. Z punktu widzenia wielkiej polityki. Utrata ogromnych rezerw surowców, które przepadły wraz z koloniami, pozbawiła byłe mocarstwa Europy Zachodniej możliwości prowadzenia samodzielnej polityki. Skutki obalenia Saddama Husajna i całej tzw. arabskiej wiosny mogą doprowadzić do pozbycia się raz na zawsze konkurencji ze strony przemysłu Francji, Niemiec, Włoch i Szwecji.

Jeśli na miejscu tych krajów powstanie Państwo Islamskie - Emirat Eurabii, prezydent Trump łaskawie pozwoli Rosji sprzątać ten bałagan. Oczywiście na ogromnie wysoki koszt własny. Zgaduj zgadula: czy los Polski będzie wtedy lepszy czy gorszy niż los Wietnamu Południowego? Może pomoże w tym

Nieco kwaśnego humoru?

Piszę te słowa przysiadłszy po długiej drodze i akurat zajechały przede mnie dwa wielkie amerykańskie samochody. Jeden i drugi wspaniały. Jeep Grand Cherokee, polakierowany w barwie metalicznego jasnego brązu. Do tego jakiś krążownik szos – pozłacana taksówka, lakierowana na kremowo. Aż przyjemnie popatrzeć i przypominają mi się moje szczenięce lata, kiedy fascynowała mnie anglosaska Ameryka, pełna takich zabawek. Nie da się ukryć; prócz wspomnianych tu szaleństw, Amerykanie dokonali wielkich rzeczy, pożytecznych i wspaniałych. Oczywiście Amerykanki, zwłaszcza te piękne i inteligentne, też. Jako dzieciak durzyłem się w jednej takiej aktorce, która sama pisała scenariusze swoich filmów. Wpatrzyłem się w piękne pojazdy, oddając się miłym wspomnieniom, a tu nagle...

Oba wspaniałe samochody odjechały. Jeden w prawo, drugi w lewo. Niczym ekipy badawcze amerykańskich koncernów, mające zapoczątkować wydobycie złóż gazu łupkowego, który miał ozłocić cały nasz kraj. Pozostało mi po nich tylko zamieszczone tu zdjęcie. #Wielka polityka