We Francji przedłuża się stan wyjątkowy, wprowadzany jak sama nazwa wskazuje - w wyjątkowych okolicznościach. W domyśle - sytuacje te są krótkotrwałe i życie rodowitych Francuzów powinno już dawno wrócić do normy. A nie wróciło. Powołane do tego służby nie potrafią nawet zapewnić obywatelom bezpieczeństwa.

Czarodziejskie myślenie kompletnie odrealnionych rządzących kazało im uwierzyć, że odcięcie społeczeństwu legalnego dostępu do broni poskutkuje brakiem możliwości dokonywania kolejnych jatek na Bogu ducha winnych przechodniach, klientach, widzach, kibicach czy chrześcijanach. Jakby terroryści znali tylko jeden sposób pozbawiania życia i jeden, legalny sposób nabycia broni.

Subtelna sztuka walki z terroryzmem

Wśród kompletnie zdezorientowanych, bezbronnych społeczeństw europejskich modne stało się podświetlanie niektórych budowli barwami narodowymi państwa, które akurat doznało przemocy ze strony islamskich terrorystów, nieliczących się z nikim i z niczym. W zamyśle - ma to pokazać solidarność wszystkich narodów, współczucie i dzielenie smutku po stratach. Ma dodawać ducha i sił do przetrwania, ma wreszcie podtrzymywać poczucie przynależności do wielkiej, europejskiej wspólnoty narodów miłujących pokój oraz wszystkie dowolnie odmienne grupy ludzi, więc pewnie i samych zamachowców.

Kolejnym artystycznym sposobem wyrażania dezaprobaty dla krwawego terroru są akcje o charakterze niemalże pospolitego ruszenia. Mazanie kredą po chodnikach, placach i ulicach, wypisywanie haseł, ostentacyjne obnoszenie się z napisami typu “Je suis Charlie”. A wszystko w atmosferze zbiorowej, bezsilnej histerii. Łzy, objęcia, piosenki i bierne oczekiwanie na kolejne incydenty.

Gdzie służby mają oczy?

Skoro dżihadyście udaje się bez problemu wjechać wielką ciężarówką w tłum świętujących Francuzów i turystów, to na usta ciśnie się zasadnicze pytanie - gdzie były służby porządkowe? Jakim sposobem ogarnięty szałem zabijania kierowca zdołał wjechać na teren masowej imprezy, skoro powinien zostać zatrzymany i skontrolowany lub unieszkodliwiony na wiele metrów przedtem?

Jeśli funkcjonariusze wywodzą się spośród opisanych wyżej wojujących artystów ludowych, to najwyższy czas ich wymienić, gdyż równie dobrze mogłoby ich nie być. Można jeszcze dla pewności wprowadzić zakaz poruszania się po terenie Francji wielkogabarytowymi ciężarówkami lub za przykładem niemieckim - zaprosić dżihadystów do armii, dać im legalną broń, mnóstwo amunicji, bagnety i pojazdy na gąsienicach.

Pozamykać kościoły, skonfiskować noże

We wtorek, 27 lipca w tej samej Francji, w Saint Etienne du Rouvray, islamiści z nożami wzięli kilku zakładników w kościele. Zginął ksiądz, któremu w trakcie mszy zbrodniarze po prostu poderżnęli gardło. Jedna z dwóch zakonnic walczy w szpitalu o życie. W następstwie powinno się więc pozamykać wszystkie kościoły w całej Francji, gdyż postawione podobno w stan najwyższej gotowości służby jak widać - nie potrafią niczemu zapobiegać. Można też profilaktycznie zakazać legalnego posiadania noży.

Przestańmy zachęcać dżihadystów

Twardzi, hardzi, wychowani w gwałcie i przemocy, doszczętnie zindoktrynowani przez ogarniętych szaleństwem przywódców - dżihadyści muszą mieć niezły ubaw. Kąsają wybuchami, podszczypują kulami, rozgniatają oponami i głęboko drapią nasze europejskie gardła ostrzami noży. W zamian otrzymują sztukę, a represje kierowane są przeciwko potencjalnym ofiaromPokażmy w końcu kły, godne rozwścieczonej ranami zwierzyny! Weźmy na bycze rogi zbrodniarzy i tych, którzy swoimi decyzjami powodują, że jesteśmy coraz bardziej bezbronni!

Jeśli karate (jako potencjalnie niebezpieczne) zostanie zdelegalizowane, to w obronie własnej rządzący pozostawią nam już tylko szybkie nogi. O ile islamista nie machnie maczetą, zakupioną za pieniądze z socjalu - z podatku, zapłaconego przez posiadacza owych europejskich nóg.

źródło: doświadczenie i wiedza autora

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Islam #Terroryzm #ISIS