Wszystkie francuskie służby, zapewniające bezpieczeństwo podczas mistrzostw Europy w piłce nożnej, mogły przed kilkoma dniami ogłosić sukces. W czasie mistrzostw we Francji było bezpiecznie, było radośnie, normalnie - przynajmniej dla przeciętnego kibica lub turysty. Strach przed terroryzmem malał z każdym kolejnym dniem mistrzostw. Udało się. Można było w końcu wypuścić powietrze z płuc. Czy się tego chce czy nie, po napięciu zawsze przychodzi odprężenie, a na to tylko czekali terroryści. Znaleźli słaby punkt i po niedawnym piłkarskim święcie, urządzili piekło.

Zrobiło się zbyt normalnie

Obchody Dnia Bastylii w Nicei stały się kolejnym dniem żałoby dla Francuzów. Tego się nikt nie spodziewał, bo strach został wyparty przez ostatnie miesiące. Nastała normalność, której wszyscy od dawna pragnęli. Dziś można powiedzieć, że wojna z terrorystami w Europie nadal trwa i w zasadzie nikt nie jest bezpieczny. Jutro na celowniku terrorystów może znaleźć się Berlin, Warszawa lub Budapeszt. Czas upragnionego spokoju już się skończył. Wrócił strach wskrzeszony przez tych, którzy wierzą, że czynią zło w imieniu boga, dla boga. Dopóki w kimś to przekonanie dominować będzie nad nad miłością do bliźniego, dopóty nikt nie będzie bezpieczny.

Droga ku zgubie

Polska z uwagi na organizację katolickich Światowych Dni Młodzieży także stała się krajem podwyższonego ryzyka. To duże przedsięwzięcie, ogromne skupisko ludzi w jednym miejscu. Wszystkie służby bez wyjątku muszą stanąć na wysokości zadania, tak jak ich koledzy we Francji podczas mistrzostw Europy. Muszą jednak pamiętać, aby nie wypuszczać powietrza z płuc zbyt szybko, bo to może doprowadzić do nieszczęścia, podobnego do tego, które miało miejsce w Nicei. Terroryści już dawno obrali kurs na Europę. Wprawdzie wydaje się że idą drogą, która prowadzi do ich zguby, ale ta ich zguba może być okupiona śmiercią rzeszy niewinnych Europejczyków i temu należy zapobiegać.

Siła w jedności

#Francja nie obroni się samodzielnie przed kolejnym zamachami. Wiele mówi się o koalicjach, wspólnych frontach i działaniach wymierzonych w terrorystów. Okazuje się jednak, że to za mało. Koalicja musi powstać na zewnętrznych granicach Europy i pierścieniem zaciskać się w jej głąb, eliminując po drodze każde zjawisko, które w jakikolwiek sposób wyrządziłoby komuś krzywdę. To możliwe i chyba jest to jedyny sposób na zapobieganie podobnym przypadkom, jak ostatni akt terroru w Nicei. Terroryści nadal przechadzają się ulicami europejskich miast, czekając na rozkazy.

źródło: tvp.info

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Terroryzm #Nicea