... jeszcze miliony ludzi w naszym kraju pamiętają jak się skończyły obietnice pomocy naszych przyjaciół z Zachodu w 1939, ’43, ’44, ’47. Owe 60 godzin to czas, jakiego wojska Putina będą w razie czego potrzebowały na pokonanie wszystkich sił #NATO w tej części Europy i dojście do Odry. Według oceny Korporacji RAND – najsilniejszego „trustu mózgów” Jankesów. Niedawno padło w języku angielskim, z ust wysoko postawionego przedstawiciela amerykańskiego Departamentu Obrony, oświadczenie potwierdzające tę ocenę.

Co powiedział Michael Carpenter?

Odpowiadając na pytania w Komisji Obrony Senatu Stanów Zjednoczonych wiceasystent sekretarza do spraw Rosji, Ukrainy i Eurazji – Carpenter, zetknął się z wątpliwościami senatora Corey’a Gardenera. Ten ostatni, republikanin reprezentujący stan Colorado, nawiązał do raportu Korporacji RAND. Podsekretarz odpowiedział kilkoma zdaniami. Najpierw niechętnie przyznał, że ocena randowców wciąż jeszcze jest na czasie. Potem jednak dodał, że po rozwinięciu w tych kilku krajach pododdziałów pełnej amerykańskiej brygady pancernej będziemy wszyscy razem... Jak w nagłówku. Dla znających angielski ta wymiana zdań w formacie jutuberskim.

Jakaś forma zamroczenia czy propaganda sukcesu?

Powstaje pytanie czy rozmieszczenie tak „potężnych” wojsk na znacznym obszarze nie nastąpi aby w pobliżu lotnisk wojskowych z betonowymi pasami startowymi? Po to, aby w razie czego zamiast walczyć mogły szybko się ewakuować. Podzielenie brygady na małe części może okazać się nadzwyczaj pomocne również w takiej operacji. Po pierwsze jest jasne, że przeciw pojedynczym batalionom i kompaniom „dżiajsów” będą operować całe związki taktyczne rosyjskiej armii.

Po drugie cały swój sprzęt będą mogli spokojnie zostawić i skupić się na ratowaniu cennego życia i zdrowia. Kiedy pod koniec roku 2017 mają stanąć na polskiej, litewskiej itd. ziemi Rosjanie wprowadzą już na uzbrojenie co najmniej pięć brygad taranów pancernych na podstawie bojowej Armata. Ręcznie ładowane czołgi, strzelające pociskami z czasów wojny w Zatoce będą ich interesować tylko jako źródło pamiątek dzielnych wojaków itp.

Oczywiście wyłącznie w wypadku jeśli prezydent Rosji upadnie na głowę i zacznie zajmować siłą to, co w wyniku gwałtownej islamizacji Zachodu może mu niebawem samo wpaść w ręce. Względnie jeśli tak przykry wypadek spotka szefa państwa amerykańskiego, prowadząc np. do przyzwolenia na czystki etniczne mniejszości rosyjskich, od Tallina po Odessę.

Jakiego jeszcze scenariusza można się obawiać?

No cóż, mówi o tym wyraźnie pierwszy skandalista Europy (dla jednych), względnie rzecznik prawd niewygodnych dla lewaków (w oczach drugich):

Dlatego też należy być może zastanowić się głęboko nad tym, co głosi kolejny radykalny mówca w naszym kraju:

Mamy też rozmaite związki strzeleckie, przeważnie przywiązane do idei obozu piłsudczykowskiego, kontynuowanych przez PiS. Właściwie rzecz biorąc wystarczy jedno zdanie, by można było ocenić stan ich świadomości. „Minęło 76 lat od agresji sowieckiej, 76 lat od momentu, kiedy to bohaterscy żołnierze Armii Krajowej, na których chcemy się wzorować, składali swe młode życie na ołtarzu ojczyzny.” (strzelec Karolina Ratajczak, „Tobie Ojczyzno”. Zlot organizacji proobronnych w Warszawie, polskatimes.pl; 17 IX 2015) Polecam wikipedię; np. zwrócenie uwagi na daty z hasła: Armia Krajowa.

Ta część ruchu strzeleckiego została włączona do obrony terytorialnej, organizowanej pod nadzorem Wojska Polskiego. Obecny minister obrony udziela jej entuzjastycznego poparcia. Wyobraźmy sobie takie strzelczynie na pograniczu z ... Czy warto temu ruchowi przeszkadzać? Odwołam się do słów uznanego geniusza: „Nie palcie komitetów! Zakładajcie własne.” Popatrzmy przy tym jeszcze na to jak NATO zapewniło obronę Włochom. Im prędzej i liczniej stracimy tu złudzenia co do wielkiej polityki będącej zarazem rzekomo jedynie słuszną... Tym mniejsza groźba, że stracimy wszystko poza tym. #Wielka polityka #wojna