Kraj obiegła wiadomość, że ojcem drugiego dziecka Marty Kaczyńskiej nie jest jej pierwszy mąż. Fakt ten komentowano na antypisowskich portalach w niewybredny sposób, zarzucając bratanicy lidera #PiS „puszczalstwo”. Paulina Młynarska wzięła w obronę Kaczyńską. Określiła ataki na pisowską celebrytkę jako seksizm. Dziennikarka napisała: „G...was obchodzi z kim sypia i z kim ma dzieci Marta Kaczyńska, oraz każda inna Kowalska czy Malinowska. Oduczcie się nareszcie rozliczać kobiety z ich prowadzenia się”.

Marta Kaczyńska jest publicznym symbolem zamachu na dziewictwo PiS

Bratanica Jarosława Kaczyńskiego była twarzą kampanii wyborczej PiS. Promowała również Andrzeja Dudę. Prezentowano ją jako tragiczną ofiarę rzekomego zamachu smoleńskiego, dokonanego przez agentów Putina. W kontekście historycznym, Marta Kaczyńska jako marketingowy prefabrykat miała stanowić symbol katolickiej, pisowskiej, tragicznej czystości - zbeszczeszczony przez „eseldowskiego niegodziwca”, Dubienieckiego.

Występując podczas politycznych happeningów u boku swojego wuja, Marta kreowała jego wizerunek spolegliwego opiekuna nieszczęśliwego dziecka, któremu „podła Rosja zabrała mamę i tatę”.

Życie jednak brutalnie zweryfikowało ten medialny obraz, prefabrykowany na użytek zdobycia władzy przez PiS. Okazało się, że Marta Kaczyńska zdradzała swojego pierwszego męża.

Czy media mają prawo pisać o wyczynach seksualnych Marty Kaczyńskiej?

W kontekście politycznym to, że Marta Kaczyńska jako mężatka „bzykała się” ze swoim kochankiem, przestaje być wyłącznie jej prywatną sprawą. Publika ma prawo wiedzieć z kim ikona rządzącej partii politycznej uprawia seks. Może się okazać, że namiętnym kochankiem pisowskiego symbolu, zadomowionego w ciele Marty, jest rosyjski szpieg

Media donosiły, że bratanica Jarosława Kaczyńskiego otrzymała 3 miliony złotych tytułem ubezpieczenia na życie jej rodziców. Polisę opłacała Kancelaria Prezydenta. Choćby z tego powodu, że Marta Kaczyńska jako dorosła osoba uzyskała dochód legitymizowany wyłącznie funkcją polityczną jej ojca, publika ma prawo do rozliczania celebrytki - nawet z jej osobistych wydatków.

Osoby publiczne, których wygodne życie nie jest efektem ich ciężkiej pracy, ale jedynie politycznego celebrytyzmu, muszą mieć świadomość tego, że będą przedmiotem szczególnej obserwacji mediów. Marta Kaczyńska nie jest ani Malinowską ani Kowalską.

W wolnym państwie Marta Kaczyńska ma prawo do upojnego seksu

Oceniając negatywnie fakt korzystania przez ikonę PiS z hedonicznych uciech tego świata, antpisowskie media łamią wolnościowe imponderabilia. Prawo do dobrowolnego seksu z osobą dorosłą jest prawem człowieka.

Potępianie Marty Kaczyńskiej tylko dlatego, że lubi pozamałżeński seks, jest w istocie odmawianiem jej jednego z fundamentalnych praw ludzkich. Taka praktyka dyskryminacyjna jest w tym wypadku przestępstwem konstytucyjnym. Potępianie seksu pozamałżeńskiego jest również akceptacją katolickiej opresji obyczajowej.

Porada dla lewicy

Kinga Duda, córka obecnego prezydenta, dała się pokazać w męskim magazynie "CKM" – znanym z pokazywania kobiecego ciała w sposób nieraz graniczący z pornografią. Krystyna Pawłowicz uczestniczyła w imprezie, zorganizowanej przez „Playboya” – medialnego symbolu XX-wiecznego wyzwolenia seksualnego. W świetle przywołanych faktów, potępianie ikony PiS za pozamałżeński seks, służy ustanowieniu wzorca etycznego, na mocy którego zarówno Kinga Duda jak i Krystyna Pawłowicz stają się jawnogrzesznicami.

Z liberalnego punktu widzenia, należy z radością ocenić fakt kontestowania pruderii seksualnej przez pisowskie kobiety i dziewczyny. Lewica zamiast kamienować Martę Kaczyńską, powinna ją wynosić pod chrystusowe niebiosa za jej rozwiązłość seksualną. Im bowiem więcej orgazmu w PiS, tym mniej agresji ze strony tej partii.

Źródła: gala.pl; fakt.pl; se.pl; wiadomości.onet.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#katastrofa smoleńska #Jarosław Kaczyński