Jan Olszewski w wywiadzie udzielonym RMF czołowemu propagandyście pisowskiej telewizji, Krzysztofowi Ziemcowi powiedział, iż 4 czerwca 1989 roku trudno traktować jako święto wolności. Stwierdził, iż jest to  "raczej święto żałoby po wolności”. Wypowiedź byłego premiera jest niespotykaną obrazą tych wszystkich ludzi opozycji, którzy w czasach komunizmu zostali zamordowani przez ówczesne służby bezpieczeństwa. Jeśli ocena Olszewskiego jest reprezentatywna dla całego środowiska #PiS, to oznacza ona, że dzisiaj Polską rządzą polityczni psychopaci.

Komunizm w Polsce był czasem brutalnych represji

Polskie społeczeństwo zaczęło organizować się przeciwko komunistycznym rządom w latach 70-tych XX wieku. Ówcześni opozycyjni aktywiści byli osadzani w więzieniach, zwalniani z pracy, niejednokrotnie bici, a także zabijani. Zamordowanie przez SB Stanisława Pyjasa w 1977 roku jest dobitnym dowodem na to, iż życie publiczne w czasach PRL było brutalnie tłamszone przez ówczesnych rządców Polski. W stanie wojennym w 1984 roku został bestialsko zamordowany przez esbeków ks. Jerzy Popiełuszko. Ofiar komunizmu był znacznie więcej.

Jeśli wybory z 4 czerwca 1989 roku należy interpretować – według reprezentanta pisowskich środowisk politycznych – jako święto żałoby po wolności, to tym samym należy wyciągnąć wniosek, iż czas, w którym komuniści fizycznie i ideologicznie represjonowali polskie społeczeństwo był przepełniony atmosferą wolności.

Psychopatyczne rozumienie wolności jako zemsty

Wolność jest nader wieloznaczną kategorią opisu przestrzeni politycznej. Olszewski karmi opinię publiczną jakimś patologicznym rozumieniem tego pojęcia. Bunt przeciwko komunizmowi w okresie PRL nie był wyrazem wolności buntowników. Stanowił manifestację potrzeby wolności w atmosferze konformistycznego strachu oraz społeczną ekspresję pędu do przełamania dominującej wśród obywateli postawy „ucieczki od wolności”.

Wybory z 4 czerwca 1989 roku były zwycięskim efektem solidarnościowego buntu przeciwko komunistycznemu tłamszeniu mieszkańców naszego kraju. Po tym dniu każdy obywatel mógł już odczuwać pewność, iż wyrażając swoje przekonania polityczne, nigdy nie zostanie pobity, uwięziony czy złamany psychicznie przez władzę. Dla Olszewskiego nie ma to jednak żadnego znaczenia. Dlaczego?

Po 4 czerwca 1989 roku również komuniści mogli czuć się bezpiecznie. Nie byli ścigani za swoje wcześniejsze zbrodnie. Wielu dawnych funkcjonariuszy PZPR odniosło w wolnej Polsce spektakularne sukcesy w dziedzinie zarówno politycznej jak i biznesowej. Olszewskiemu nie podoba się właśnie to, że wybory z 4 czerwca 1989 roku uniemożliwiły dokonanie publicznego aktu zemsty i vendetty na komunistach. To, że żaden z nich nie został powieszony na suchej gałęzi i to, że żaden z nich nie został zmuszony do pokuty za polityczne grzechy, ma być – według reprezentanta pisowskiego światopoglądu politycznego – symptomem utraty wolności.

Puenta

Według PiS, wolność bez prawa do zemsty za krzywdy jest jej iluzją. Dlatego Olszewski mówi o żałobie po wolności. Nie rozumie, że wolność można pojmować aksamitnie jako prawo do kreacji i ekspresji wszystkich punktów widzenia. Prawo do zemsty zakłada prawo do niszczenia konkurencyjnych punktów widzenia. Żywiąc się tym patologicznym rozumieniem wolności, wszystkie rewolucje w imię wolności „pożerają same siebie”. Zjawisko to najlepiej opisał Zygmunt Krasiński w "Nie-boskiej komedii". Polska, solidarnościowa rewolucja zwyciężyła, gdyż zrealizowała się aksamitnie.

Dzisiaj PiS pragnie zawrócić bieg historii. Politycy PiS domagają się zemsty i vendetty, aby wolność w ich rozumieniu uczynić obowiązującą dla nas wszystkich. Czy PiS potrzebuje ucieleśnienia się takiej wolności, której przejawem był akt politycznej zemsty na małżeństwie Ceausescu?

Źródło: rmf24.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#polskie prawo #TVP