Paweł Hajncel, zwany „Człowiekiem-Motylem”, tradycyjnie zaprezentuje nam w tym roku podczas dnia Bożego Ciała happening, stanowiący przekaz symboliczny dla liberalnej i antyklerykalnej publiki. Motywem performansu ma być obrona kobiecości przed próbą zamachu, jaki jest planowany przez Kościół, na ideę kobiecego ciała. Projektując nową, restrykcyjną ustawę antyaborcyjną, hierarchowie kościelni chcą najzwyczajniej upaństwowić „seksualną substancję” kobiecej cielesności. W dniu 26 maja  Hajncel będzie protestował przeciwko brutalnej napaści kleru na polskie kobiety.

Procesje Bożego Ciała w kontekście teologicznym i politycznym

Święto Bożego Ciała jest katolickim rytuałem dziękczynnym za to, że wierni mogą spożywać „realne ciało i krew Chrystusa”. Zgodnie z dogmatem o św. Trójcy, Chrystus jest emanacją Boga w świecie kosmicznym, ukazującą fakt, iż Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo. Choć człowiek nie jest Bogiem, to z racji podobieństwa do tego drugiego jest jego uosobieniem. Spożywanie przez wiernych hostii i picie krwi Chrystusa podczas mszy świętych jest więc w przenośnym sensie praktyką kanibalizmu, manifestującą sakralny wymiar ludzkiego ciała. Święto Bożego Ciała w swoim symbolicznym odzieniu musi tym samym jawić się jako apoteoza faktu fizycznej obecności Boga w ludzkim ciele.

W teologicznej perspektywie, akt kopulacji jest ingerencją Boga w ciało kobiety, podczas której Bóg stwarza nowego człowieka na swoje podobieństwo. Męski orgazm kulminujący iniekcją spermy w kobiece ciało ma więc wymiar boski. Boskość tego aktu jest dziedziczona przez jego dzieło. Dlatego praktyki aborcyjne są interpretowane teologicznie jako zamach na boskość płodu.

Praktyka polityczna #PiS wskazuje na to, że partia ta zamierza uczynić katolicyzm religią państwową. Zgodnie z "logiką wcielania ideologii w tkankę społeczną", upaństwowienie katolicyzmu musi doprowadzić do prawnego zalegalizowania aktów karania kobiet za to, że nie szanują one boskości w swoim ciele. Z punktu widzenia teologii katolickiej, dowolny akt aborcji, akt antykoncepcji, seks oralny i analny czy nawet akt onanizmu (z wyjątkiem kobiecej masturbacji, która w Biblii nie została naznaczona stygmatem grzechu) - stanowią profanację boskości. W katolickim państwie wyznaniowym, które próbuje budować Kaczyński z Episkopatem Polski, takie praktyki będą ścigane z uwagi na obrazę uczuć religijnych.

W teologicznej perspektywie interpretacyjnej, święto Bożego Ciała może być odczytywane jako katolicki protest przeciwko wszelkim próbom emancypowania kobiecej cielesności ze sfery sacrum. Kobieta w swojej seksualności jest bowiem niewolnicą Boga.

Protesty „Człowieka-Motyla” w kontekście teologicznym

Każdy protest przeciwko świętu Bożego Ciała jest obroną kobiecego ciała przed jego sakralnym zawłaszczeniem przez Kościół. Prześmiewając katolickie happeningi, Hajncel musi jawić się obrońcom chrześcijaństwa jako wróg publiczny numer jeden. Kato-faszyzm jest doktryną apelującą między innymi o surowe karanie grzechu, ujawniającego się w przestrzeni publicznej państwa.

Z katolickiego punktu widzenia, „Człowiek-Motyl” jest nie tylko grzesznikiem, ale również wcieleniem Szatana, profanującym sacrum. Na gruncie kato-faszyzmu, egzorcyzmy nie stanowią skutecznego narzędzia walki z Szatanem. Działania państwa i jego sił bezpieczeństwa mają się okazać efektyniejszymi sposobami na banicję Szatana ze świata ziemskiego.

Puenta

Jeśli Paweł Hajncel zostanie aresztowany w dniu Bożego Ciała, podczas realizacji swojego performansu, wówczas publiczność otrzyma wyraźny sygnał, iż PiS zamierza rzeczywiście upaństwowić religię katolicką.

Aresztowanie Hajncla będzie również testem dla KOD. Czy wówczas Kijowski zaapeluje do kodersów, aby w sposób zdecydowany, zmasowany zaczęli występować w obronie świeckiego charakteru naszego państwa? Czy stratedzy PiS zdecydują się na przeprowadzenie takiego testu politycznego?

Źródło: krysztofiak.blog.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści wymaga pisemnej zgody Blasting Sagl. #religia #kościół