Biskup Kiernikowski na stronie diecezji legnickiej ogłosił 10 kwietnia wiadomość, w której czytamy: "Na Hostii, która 25 grudnia 2013 roku przy udzielaniu Komunii świętej upadła na posadzkę i która została podniesiona, i złożona do naczynia z wodą, po pewnym czasie pojawiły się przebarwienia koloru czerwonego. /…/ W celu wyjaśnienia rodzaju tej materii Komisja zleciła pobranie próbek i przeprowadzenie stosownych badań przez różne kompetentne instytucje. Ostatecznie w orzeczeniu Zakładu Medycyny Sądowej czytamy: ‘W obrazie histopatologicznym stwierdzono fragmenty tkankowe zawierające pofragmentowane części mięśnia poprzecznie prążkowanego. /…/ Całość obrazu /…/ jest najbardziej podobna do mięśnia sercowego’ /…/ ze zmianami, które ‘często towarzyszą agonii’. Badania genetyczne wskazują na ludzkie pochodzenie tkanki."

To już drugi cud w Polsce w ostatnich latach

W 2008 roku w Sokółce również miał miejsce "cud eucharystyczny". Kapłanowi udzielającemu komunii upadł na stopień ołtarza konsekrowany komunikant. Zgodnie z procedurą, hostię przeniesiono do specjalnego naczynia z wodą, aby się rozpuściła. Po kilku dniach w naczyniu pojawiła się czerwona plamka, przypominająca skrzep. Po zbadaniu okazało się, iż jest to fragment mięśnia sercowego.

Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów złożyło wówczas wniosek do prokuratury o wszczęcie postępowania wyjaśniającego, dotyczącego pochodzenia szczątków ludzkiego mięśnia sercowego. Niestety organy prokuratorskie nie wyjaśniły tego, jak fragment ludzkiej tkanki sercowej mógł znaleźć się w naczyniu kościelnym.

Kościół usiłuje sakralizować katastrofę smoleńską

Wybór daty ogłoszenia "legnickiego cudu" przez biskupa Kiernikowskiego w dniu 10 kwietnia, w kolejną rocznicę katastrofy smoleńskiej, nie jest przypadkowy. Kościołowi najwyraźniej zależy, aby w umysłach gorliwych katolików zakodować skojarzenie cudu z katastrofą smoleńską. Jak rozumieć taki alegoryczny przekaz?

W religii chrześcijańskiej serce jest rozumiane jako źródło życia. Stąd, metaforę serca w agonii można rozumieć jako przekaz mówiący o wysychaniu źródła życia. Z punktu widzenia katolickiego kodu kulturowego, "legnicki cud" ma być wydarzeniem o charakterze hierofanii - głosem Boga przestrzegającego przed "wysychaniem źródła życia". W tym sensie, biskupi chcą interpretować katastrofę smoleńską jako boski znak dla Polaków mający postać przestrogi przed dewaluowaniem życia, które według doktryny jest darem boskim.

Niedawny apel Episkopatu o zaostrzeniu ustawy aborcyjnej doskonale "wkomponowuje się" w "legnicki cud". W zamierzeniach biskupów ustawa antyaborcyjna ma służyć ochronie życia poczętego w wyniku łaski Boga udzielanej plemnikowi i komórce jajowej. W tym sensie, katastrofa smoleńska ma być rozumiana – z punktu widzenia katolicyzmu - jako nawoływanie Boga do wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji.

"Legnicki cud" jako narzędzie mobilizacji wiernych w antyaborcyjnej krucjacie

Ogłoszenie "legnickiego cudu" ma służyć rozbudzeniu emocji katolickich fanatyków, skupionych wokół Rodzin Radia Maryja i Klubów Gazety Polskiej. Po zdecydowanych wystąpieniach przeciwników zaostrzania ustawy aborcyjnej, niektórzy politycy Prawa i Sprawiedliwości zaczęli wyrażać opinię, iż rolą polityków nie jest zmuszanie kobiet do heroizmu. "Legnicki cud" ma więc zjednoczyć pisowski elektorat wokół idei "nawodnienia wysychającego źródła życia" – skoro Bóg przemówił w Legnicy do wiernych, to należy za wszelką cenę dać odpór przeciwnikom zaostrzania ustawy aborcyjnej; nie można poddawać się w walce o "boskie źródło życia".

Morał

Do narracji smoleńskiej Kościół wprowadza nowy mesjanistyczny wątek – katastrofa ma stanowić analogat ukrzyżowania Chrystusa w imię odkupienia ludzkości. Z tego punktu widzenia, Bóg  więc "ukrzyżował" Lecha Kaczyńskiego i pozostałych polityków za grzechy Polaków, będące skutkami obowiązywania ustawy aborcyjnej. Nowelizacja ustawy aborcyjnej, przygotowana przez pisowskie środowiska, ma być zadość uczynieniem Bogu.

Źródło: wiadomości.gazeta.pl #PiS #katolicyzm #kościół