Przy okazji wszelkich dyskusji na temat flagowego programu rządu Beaty Szydło ekonomiści zadają proste, podstawowe pytanie - ile to wszystko ma kosztować i kto za to zapłaci? Zwolennicy programu odpowiadają również prosto. Nieważne, ile ma kosztować, program jest potrzebny - a zapłaci za niego państwo. Przeciwnicy programu porównują całą sytuację do przypadku nierozsądnego rodzica, który częstuje dziecko na potęgę cukierkami, nie zważając iż w przyszłości dziecko zapłaci za to zdrowiem. Owszem, cukierki wywołają u dziecka chwilowe odczucie przyjemności i szczęścia, ale poważne konsekwencje, jakie na pewno wystąpią, mogą być nieodwracalne.

Przerażenie i brak zrozumienia ekonomistów budzi fakt, że program 500 zł na dziecko popiera ponad 80 % Polaków. Dla nich sprawa jest prosta - ludzie w przeważającej większości kierują się rozsądkiem i mając do dyspozycji określoną pulę środków chcą je maksymalnie wykorzystać. Tymczasem program Rodzina 500 Plus przewraca do góry nogami wszelkie założenia, na których ekonomia jako nauka się opiera.

Wstyd za program 500 plus

To, że program krytykują osoby, które nie mogą z niego skorzystać, jest oczywiste. To, że ogromna masa pieniędzy zostanie zwyczajnie zmarnowana, jest również oczywiste. Nie budzi zdziwienia fakt, że niektóre osoby, przyzwyczajone do socjalu i życia na garnuszku państwa, jeszcze bardziej porzucą jakiekolwiek myśli o podjęciu zatrudnienia. Tymczasem ekonomia opiera się również na czymś, co powszechnie nazywa się użytecznością. Nieznajomość podstawowych zasad ekonomii prowadzi do działań i zachowań nieużytecznych, a wręcz dla jednostki szkodliwych. Póki co sam rząd nie do końca wie, jak pieniądze na program 500 plus zdobyć i czy zostaną one użytecznie wykorzystane.

Wdrażając program 500 zł na dziecko rząd założył, że niemal 3 miliony rodzin otrzyma na około 4 miliony dzieci świadczenia, które tylko w tym roku mają budżet państwa kosztować 17 miliardów zł. W następnych latach koszt funkcjonowania programu Rodzina 500 Plus ma być jeszcze większy i wyniesie nawet 23 miliardy zł. 2% z tej kwoty pochłonie sama obsługa programu - dodatkowe etaty dla osób, gromadzących i przetwarzających dane z wniosków o świadczenia. Sam program ma kosztować tyle, ile wynoszą w Polsce wydatki na szkolnictwo i niemal tyle samo, ile kosztuje utrzymanie polskiej armii.

Rozdawanie pieniędzy w programie 500 zł na dziecko odbywa się kosztem przyszłych pokoleń. Rząd nie ma pomysłu, jak w pełni zabezpieczyć środki finansowe na realizację programu, skończy się zapewne nowymi podatkami (pierwszy w kolejce jest podatek bankowy i podatek od hipermarketów) oraz wypuszczaniem obligacji, co tylko powiększy deficyt budżetowy i zadłużenie państwa. Ktoś za to wszystko będzie musiał zapłacić. Teraz dzieci dostaną cukierek, rodzice będą zadowoleni, ale gdy dzieci dorosną, poniosą ogromne koszty swojego leczenia. Tyle, że poza wąską grupą ekonomistów nikt obecnie tak na program Rodzina 500 Plus nie patrzy.

Za 500 plus zapłacimy wszyscy, także ci, którzy na programie skorzystają

Celem rządowego programu jest wsparcie domowych budżetów przeciętnych polskich gospodarstw oraz zachęcenie młodych do posiadania dzieci. Wydaje się, że nie tędy droga. Rozdawnictwo pieniędzy nigdy nikomu nie wyszło na dobre. Jeśli rząd chce wesprzeć finansowo polskie rodziny - niech nie dokręca im podatkowej śruby, a stosuje ulgi. Z programu korzystać będą osoby faktycznie potrzebujące, jak i osoby zamożne, które wyjdą z założenia, że skoro gdzieś rozdają pieniądze, to trzeba je brać, zawsze się przyda na ekstra wydatki.

Ostatecznych kosztów funkcjonowania programu nie sposób obecnie przewidzieć. Pierwsze oceny programu dopiero za mniej więcej półtora roku. Już jednak wiadomo, że program nie ma szans utrzymać się przez długie lata bez ogromnej szkody dla państwa. Nas zwyczajnie na ten program nie stać.

źródło: forsal.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #rodzicielstwo #finanse #gospodarka