Jeden z ministrów w rządzie, w rozmowie (27.04) z Wojciechem Szackim z „Polityki”, powiedział, iż „dla Kaczyńskiego prawdziwym przeciwnikiem jest Beata Szydło”. Rozmówca dodał, że wywiad Kaczyńskiego dla „wSieci” miał na celu oswojenie publiczności z ewentualną zmianą na stanowisku premiera rządu. Autor nie ujawnia jednak nazwiska pisowskiego dygnitarza. Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej” zareagował na doniesienia „Polityki”, apelując do Kaczyńskiego aby nie zamieniał Szydło na Mateusza Morawieckiego. W tym samym dniu „Gazeta Wyborcza” publikuje tekst redaktor naczelnej miesięcznika „Znak”, Dominiki Kozłowskiej, na temat inspirowania przez #PiS nacjonalistycznych i ekstremistycznych sił w kontekście przyszłego wprowadzenia stanu wyjątkowego. „Newsweek” z kolei  wzmacnia przekaz Kozłowskiej, publikując tekst o listach proskrypcyjnych, przygotowywanych przez narodowców.

Czy Gowin i Morawiecki są Wallenrodami w PiS?

Od 1994 do 2005 r. Gowin pełnił funkcję redaktora naczelnego katolickiego miesięcznika „Znak”. Czy tekst Kozłowskiej, zanim został przesłany do „Gazety Wyborczej”, był z nim konsultowany? Jeśli tak, to przekaz należy traktować jako realne ostrzeżenie przed planem wprowadzenia stanu wyjątkowego przez rząd.

W takim kontekście, postulat wymiany Szydło na Morawieckiego powinien zostać zrozumiany jako „obywatelska próba” zablokowania realizacji szaleńczych pomysłów ekipy rządzącej. Czy publika uwierzy w  wallenrodyzm Gowina i Morawieckiego? Czy plany wprowadzenia stanu wyjątkowego są rzeczywistością czy tylko narracją mediów w celu wywołania rozłamu w partii rządzącej?

„Rzeczpospolita” apeluje do Kaczyńskiego o wstrzemięźliwość

Analizując stan gry politycznej, Nizinkiewicz bez wątpienia ma rację, iż zmiana na stanowisku premiera spowodowałaby znaczące ubytki w elektoracie PiS. Jeśli Gowin reprezentowany przez Kozłowską ma rację, to oznaczałoby to, że „Rzeczpospolita” i jej publicyści uczestniczą w procederze wprowadzenia w Polsce stanu wyjątkowego!

Czy tekst Niznikiewicza został zatem napisany na zamówienie którejś z frakcji PiS? Jeśli tak, to najprawdopodobniej liderami grupy opowiadającej się za nałożeniem społeczeństwu kagańca są Macierewicz (MON), Ziobro (Ministerstwo Sprawiedliwości) i Kamiński (CBA).

Możliwy jest scenariusz z miliardami i bankierami w tle

Szydło i Morawiecki różnią się fundamentalnie w jednej kwestii: rozwiązania problemu frankowiczów. Morawiecki kontestuje w rządzie jakiekolwiek wysiłki wdrożenia projektu przewalutowania kredytów frankowych. Banki musiałyby bowiem oddać kredytobiorcom około 60 miliardów złotych, zagrabionych obywatelom w wyniku wkręcenia ich w proceder finansowej ruletki. Morawiecki reprezentuje interes światowej finansjery, a więc – również Watykanu i Opus Dei. Za pilnowanie „gry rynkowej” dostał od bankierów ponad 10 milionów złotych.

Reprezentując socjalistyczny katolicyzm, Szydło jest skłonna zaakceptować projekt prezydenta Dudy. Odwołanie jej ze stanowiska premiera zablokuje przewalutowanie kredytów frankowych. W konsekwencji, Duda zacznie jawić się w odbiorze społecznym jako oszust i przegra wybory prezydenckie za cztery lata. Jeśli PiS nie uzyska w najbliższych wyborach parlamentarnych 30%, to Dudzie i Szydło będzie groziło postawienie przed Trybunałem Stanu za złamanie Konstytucji w sprawie Trybunału Konstytucyjnego.

Puenta

PiS nie jest w stanie zaordynować społeczeństwu stanu wyjątkowego bez przyzwolenia Episkopatu. Ani Kaczyński, ani Szydło, ani Duda nie rządzą Polską. Pełnię władzy mają kościelni dygnitarze, zaś liderzy PiS są tylko wykonawcami woli biskupów. Jeśli więc scenariusze polityczne stanu wyjątkowego są przygotowywane, to ten proceder rozgrywa się w pałacach biskupich. Zmiana na stanowisku premiera nie daje żadnej rękojmi tego, że nie dojdzie do wysłania uzbrojonych w broń maszynową watażków z ONR na protestujących obywateli.

Źródła: wyborcza.pl, polska.newseek.pl, polityka.pl, rp.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści wymaga pisemnej zgody Blasting Sagl.

#Jarosław Kaczyński #Beata Szydło