Dyskusja o aborcji w Polsce odbywa się w specyficznych warunkach, innych od tych, które możemy obserwować na Zachodzie. W Polsce środowiska lewicowe wychodzą de facto z pozycji obrony i tak mocno nielewicowego stanu rzeczy. Na Zachodzie lewica broni sytuacji, która – wedle niej, wypływa z pryncypiów liberalnej demokracji, gdy przypisuje się kobietom prawa, pozwalające im decydować o swoim ciele apriorycznie. Tam środowiska konserwatywne są środowiskami zmiany, lewicowe natomiast są „zachowawcze”, broniące „osiągnięć” liberalnych rozwiązań.

Pro-life

Zastrzeżenie środowisk pro-life można sprowadzić do założenia, że relacja między kobietą a płodem jest relacją interpersonalną, więc nie może być rozstrzygnięta na podłożu uprawnień jednostki do decydowania o sobie, gdyż decyzja ta nie dotyka tylko jednej osoby. W Polsce pod względem kulturowo-społecznym sytuacja dla liberałów jest dość niekomfortowa. Liberalizm nie ma statusu obowiązującego dyskursu – jak na Zachodzie. W Polsce z kolei musi on wnioskować i tłumaczyć się. Nie znaczy to wcale, że jednoznacznie dominuje tutaj konserwatyzm, raczej można mówić o postawie zachowawczo-zdroworozsądkowej, unikającej radykalizmów.

Środowiska lewicowe są przeciwne nowemu społecznemu projektowi zakazu aborcji poza sytuacją ratowania życia matki. Wedle środowisk pro-life w dwóch przypadkach: uszkodzenia płodu oraz ciąży w wyniku gwałtu aborcja nie jest zasadna - to eugenika lub obciążanie odpowiedzialnością dziecka za gwałt. Środowiska lewicowe rozpoczęły kampanię broniącą tzw. kompromisu aborcyjnego, a zmiany nazywają „torturowaniem kobiet”.

Moralny pat

Najłatwiej będzie stwierdzić, że sytuacja nie jest rozstrzygalna na poziomie prawnym – a to dlatego, że podejście obu stron jest wysoce zmorzone moralizowaniem i wykluczające się. Zwolennicy lewicy nie przyjmują poglądu katolickiego, że płód jest człowiekiem, lecz że póki pozostaje on w ciele kobiety sprawa podtrzymania ciąży jest tylko w jej gestii. Nie mówiąc już o co bardziej radykalnych środowiskach feministycznych apoteozujących aborcję jako czyn heroiczny i pozytywny.

Na prawicy zastrzeżenia do proponowanych zmian pojawiają się rzadko. Analogicznie jak w przypadku projektów małżeństw jednopłciowych na Zachodzie, gdzie lewica staje za nimi zazwyczaj murem, wspiera i wyklucza dyskusję, tak w Polsce na prawicy ma panować w tej sprawie jednomyślność.

Aż do ściany

Projekt proponowanych zmian może się jednak w ostateczności obrócić przeciw zamierzeniom twórców. Część prawicy wierzy, że polski przykład może zadziałać pozytywnie na inne społeczeństwa, pokazując, że można wycofać się z liberalnych rozwiązań w tej materii. Tak jak Słowacja służy przykładem w sprawie „gay marriage”. Problem w tym, że raczej stanie się to amunicją dla tych, którzy głoszą „ani kroku w tył”. Na Zachodzie pojawi się narracja, że z dostępności do aborcji nie można się wycofać, bo skończy się to pełnym jej zakazem (patrz: casus Polski); że najmniejsze ograniczenie to droga do delegitymizacji (notabene na zasadzie à rebours argumentów konserwatywnych przeciw uznaniu związków cywilnych dla homoseksualistów).

Pytanie: czy konserwatyzm ma przeciwstawiać lewicowej narracji postępu, o wysokim stopniu idealizacji i umoralnienia, skrojoną na tę samą miarę narrację zachowania? Obecne społeczeństwo określa się mianem społeczeństwa przyzwalającego, czyli zdolnego zaakceptować istnienie obok siebie sytuacji niewspółmiernych (jest to tyle, co społeczeństwo niewspółmierności). Co znaczy, że trwałość instytucji społecznych nie wyklucza działania poza nimi oraz że działania te same z siebie nie zagrażają tym instytucjom. Pomysł pełnego zakazu aborcji prowadzi raczej do odrzucenia tego modelu, podobnie jak wielu projektów lewicowych na zachodzie, które w imię postępu dokonują wykluczenia tradycyjnych rozwiązań.

żródło: gloswielkopolski.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #katolicyzm #kościół