Wbrew pozorom, pytanie postawione w tytule wcale nie jest pozbawione sensu. #Unia Europejska oczywiście ma terytorium, ludność, a nawet władze i to wszystko jeszcze jakoś funkcjonuje, dopóki jest w miarę spokojnie. Jednakże kiedy zaczynają się prawdziwe problemy, instytucje unijne zapadają się pod ziemię, a pierwsze skrzypce zaczynają grać państwa narodowe.

Kryzys imigrancki: gdzie byli Tusk i Mogherini?

O tym, że tak jest w istocie, po raz pierwszy mogliśmy się przekonać przy okazji kryzysu finansowego w Grecji, za którego rozwiązywanie wzięły się przede wszystkim Niemcy. Jeszcze lepiej można to było zaobserwować w związku z napływem do Europy fali islamskich imigrantów, zaproszonych przez Angelę Merkel. Niekontrolowany napływ przybyszów z Afryki i Bliskiego Wschodu postawił przed europejskimi przywódcami realny problem.

Rzecz w tym, że z problemem mierzą się przede wszystkim przywódcy państw narodowych (w pierwszym rzędzie premier Węgier, Viktor Orban), zaś wysocy unijni urzędnicy okazali się wielkimi nieobecnymi. A przecież w teorii to oni powinni wziąć na siebie walkę z niekontrolowanym napływem uchodźców. Jak wiemy, nic takiego nie nastąpiło i zarówno przewodniczący Rady Europejskiej („prezydent” Unii Europejskiej), Donald Tusk, jak i szefowa unijnej dyplomacji, Frederica Mogherini w dużej mierze pozostali w całej sprawie bierni.

Zamachy terrorystyczne obnażyły słabość Unii Europejskiej

Czy w związku z zamachami terrorystycznymi w Brukseli unijne instytucje znowu okażą się niezdolne do podjęcia realnych działań? Wiele na to wskazuje, chociażby bezradny płacz Frederiki Mogherini, która w czasie konferencji prasowej  nie mogła powstrzymać emocji. Żal w obliczu tragedii jest zrozumiały, ale jeżeli wyskoki rangą urzędnik dużego państwa nie potrafi utrzymać nerwów na wodzy - to znaczy, że po prostu nie nadaje się do sprawowania swojej funkcji. Jeżeli płacz jest jedynym, co Unia potrafi zaoferować Europejczykom, stawiającym dziś pytanie o bezpieczeństwo swoje i swoich rodzin, to de facto organizacja ta nie istnieje.

Czas państw narodowych

Podobnie jak w przypadku kryzysu imigranckiego, również w obliczu zagrożenia terroryzmem - to poszczególne państwa członkowskie są zmuszone wziąć na siebie ciężar zapewnienia obywatelom bezpieczeństwa. Mamy już zresztą pierwsze przykłady takich działań. Premier Beata Szydło zapowiedziała, że w związku z zamachami w Brukseli polski rząd nie widzi możliwości przyjęcia przez nasz kraj imigrantów, na co w zeszłym roku zgodził się rząd PO-PSL, kierowany przez Ewę Kopacz.

źródło: Interia.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#zamach #Bruksela