Sytuacja wygląda podobnie, choć po niemieckiej stronie wyczuwa się coraz większe napięcie. Tam rośnie frustracja, Niemcy przestają sobie z problemem uchodźców radzić, choć próbują przed Polakami zachować pozory.

W polskiej części Gubina spokój

Znajoma oburza się, gdy zaczynam powtarzać zasłyszane relacje, które mówią o pogarszającej się sytuacji spowodowanej zuchwałym zachowaniem uchodźców po stronie polskiej. "Bzdury!"– podnosi głos - "Totalne bzdury pisane przez dziennikarzy, którzy próbują podgrzać atmosferę."

Uchodźcy są, ale…

Uchodźcy przechodzą na polską stronę. Są grzeczni, choć niekiedy głośni, podobnie jak Polacy na wakacjach we Włoszech. Włosi jednak nie zwracają uwagi na Polaków, bo sami z natury są temperamentni i hałaśliwi. Polacy z kolei bacznie przypatrują się obcym. Ci o tym wiedzą, że są obserwowani. Czy się boją Polaków? Chyba nie. Przez ostatnie tygodnie sprawdzali, co im można po tej stronie rzeki. Badali nastroje. Wiedzą jednak, że w przeciwieństwie do Niemców, Polacy także ich się nie boją. Może dlatego nie ma większych ekscesów.

A co z odnotowanymi przez media incydentami?

Zdarzają się, ale z głupoty jednostek, a nie z powodu przemyślanych działań. Migranci na błyskawiczną reakcję Polaków na niewłaściwe zachowanie błyskawicznie odpowiadają "sorry" i doprowadzają do porządku tych, którym wydawało się, że znajdują się po stronie niemieckiej. Trochę to złośliwe, ale tak Polacy zaczęli postrzegać Niemców, którzy nie wiadomo kiedy dali się zastraszyć pewnym grupom migrantów.

Migrantów obrazy dnia codziennego

Uchodźcy chodzą parami, grupami, rodzinami. Najsympatyczniejsze są rodziny z dziećmi. Widok uśmiechniętego dziecka, które rodzice wydobyli ze szponów wojny, po prostu cieszy. Nie do wszystkich jednak można się przyzwyczaić, szczególnie do młodych mężczyzn, którzy wyglądają na pewnych siebie, od których bije arogancja. Jednak i oni potrafią się poprawnie zachowywać. Może pozory mylą, a może po prostu nie wszystkich należy witać z otwartymi ramionami, może należy zachować odrobinę chłodnego wiatru, żeby nie stwarzać swoistego inkubatora?

Dzielenie przez dziesięć

Na razie nic szczególnego się nie dzieje. "Darek" – zwraca się do mnie znajoma – "póki co informacje, które płyną znad Odry i Nysy - dziel przez dziesięć. Jak migranci zaczną rozrabiać, na pewno do ciebie zadzwonię. Dziś jestem spokojna i nie boję się wychodzić sama na ulicę."

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Unia Europejska #imigracja #kryzys uchodźczy