Media donoszą, iż prezydent Duda uczestniczył w groźnym wypadku samochodowym na autostradzie A4. W prezydenckiej limuzynie pękła opona. Dzięki umiejętnościom kaskaderskim kierowcy nie doszło do zderzenia z innymi samochodami ani z barierą ochronną między jezdniami. Prezydent Duda uniknął, być może, śmierci.

Na ogół opony nie pękają w autach milionerów oraz prezydentów

Zdarza się, że opony pękają z nieznanych przyczyn w autach zwykłych obywateli. Milionerzy lub prezydenci giną w wypadkach samochodowych albo z przyczyn zaplanowanych albo z braku odpowiedzialności – na przykład w wyniku jazdy pod wpływem środków odurzających. Wypadek prezydenta Dudy musiał  więc zostać zaplanowany albo być wynikiem niedbałości służb, przygotowujących jego podróże.

Szef Biura Ochrony Rządu, płk Pawlikowski określił zdarzenie jako niecodzienne. Opona z prezydenckiego samochodu zostanie poddana oględzinom kryminologicznym.

Skutkiem ewentualnej śmierci prezydenta Dudy byłby piramidalny wzrost poparcia dla PiS

Polskie społeczeństwo jest od wielu lat karmione opowieścią smoleńską o zamachu na byłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ewentualna śmierć Andrzeja Dudy także byłaby zinterpretowana w środowiskach sympatyków Prawa i Sprawiedliwości jako zamach. W sytuacji Smoleńska Bis doświadczylibyśmy kolejnego wawelskiego happeningu. Przez następne dwadzieścia lat obywatele byliby karmieni, przy udziale parafialnych wajdelotów, eposem smoleńskim do kwadratu. Śmierć Dudy gwarantowałaby długie rządy partii Jarosława Kaczyńskiego.

Najprawdopodobniej pęknięcie opony było wynikiem jej wadliwej konstrukcji. Mimo to, ktoś zamontował ją w prezydenckiej limuzynie. Osoby odpowiedzialne za organizowanie przejazdów prezydenckich nie sprawdziły więc w sposób dostateczny bezpieczeństwa podróży prezydenta Dudy. Dlaczego?

Czy oględziny opony wykażą próbę zamachu?

To, co wiemy na pewno, przedstawia się tak oto: opona w limuzynie była trefna (inaczej nie rozleciałaby się podczas jazdy) i ktoś musiał ją zamontować w prezydenckim aucie. Taki montaż albo był przeprowadzony niedbale, albo został zaplanowany.

W pierwszym wypadku śledztwo powinno doprowadzić do łatwej identyfikacji winnych zdarzenia. Odpowiedzialność poniesie wówczas Biuro Ochrony Rządu. Konsekwencją takiego przebiegu śledztwa będzie całkowita reorganizacja BOR. Prezydenccy ochroniarze nie mogą bowiem „dawać ciała w zwarciu z oponą”.

Borowcy z pewnością będą bronić się przed oskarżeniem ich o brak profesjonalizmu. Nie będą chcieli stracić intratnej pracy. W ich interesie jest więc forsowanie interpretacji pod tytułem „Smoleńsk Bis”. Jeśli przeważy taka opcja interpretacyjna, to wówczas rozpoczną się poszukiwania zamachowców i spiskowców. Będziemy świadkami zatrzymań i aresztowań oficerów rozmaitych agend bezpieczeństwa, podejrzewanych o udział w spisku przeciwko prezydentowi.

Puenta

To, która interpretacja zwycięży, zależy od sposobu przeprowadzenia śledztwa. Jeśli wykaże ono niechlujstwo służb specjalnych, to zarówno #PiS jak i opozycja otrzymają pożywkę dla swoich strategii marketingowych. Kaczyński będzie uzasadniał konieczność całkowitego demontażu wszystkich służb z powodu braku profesjonalizmu wykazanego wypadkiem z "wredną oponą" w roli głównej. Rozpoczną się w służbach specjalnych czystki na niespotykaną skalę. Z kolei opozycja będzie żywiła publikę tym, że PiS nie jest w stanie zorganizować skutecznej pracy służb specjalnych.

Jeśli śledztwo wykaże próbę zamachu, to nie jest wykluczone to, że rząd Szydło będzie próbował wprowadzić w Polsce stan wyjątkowy. Z tego punktu widzenia, spiskowcy jednak nie muszą być agentami obcych służb wywiadowczych. Mogą wywodzić się z jakiejś frakcji wewnątrz PiS, zainteresowanej zawieszeniem swobód konstytucyjnych. Powodem może być na przykład, obawa przed lustracją wysokiej rangi przedstawicieli Kościoła. Czas pokaże to, która interpretacja zwycięży. Zachęcam czytelników do obejrzenia filmu pt. "Opona".

Źródła: rmf24.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści wymaga pisemnej zgody Blasting Sagl. #Andrzej Duda #służby specjalne