W ostatnich dniach "oponowa afera" wybuchła ze zdwojoną siłą. 20 stycznia podczas podróży prezydenta Dudy do Krakowa, zniszczeniu uległa opona w prezydenckim BMW, którą natychmiast po zdarzeniu zdemontowano. Nową oponę zamówiono u producenta. Niestety nie dotarła ona na czas do samochodowego warsztatu BOR. 15 lutego służby odpowiedzialne za podróże prezydenckie postanowiły zamontować do prezydenckiej limuzyny zużytą oponę przeznaczoną do utylizacji. Efektem montażu był wypadek z udziałem prezydenta Dudy. Czy uczyniono to celowo?

Czy w Biurze Ochrony Państwa pracują osoby o obniżonym IQ?

Tylko osoba o obniżonym IQ jest w stanie zamontować zużytą oponę do samochodu ważącego ponad 3 tony sądząc, iż taki zabieg nie niesie żadnego ryzyka dla bezpieczeństwa jazdy tym pojazdem. Tylko kierowca o obniżonym IQ jest w stanie pędzić autem z prędkością 150 km/h ze zdezelowaną oponą sądząc, iż taki wyczyn nie niesie ze sobą żadnego ryzyka dla bezpieczeństwa pasażerów.

Niektóre media w Polsce traktują swoich czytelników jako osoby o obniżonym IQ, wciskając im opowieść o „polskim niechlujstwie i kombinatorstwie”, które ujawniło się podczas feralnego wypadku z Andrzejem Dudą w roli głównej. Żaden trzeźwy kierowca o ilorazie inteligencji na przeciętnym poziomie nie montuje opony z demobilu w trzytonowym aucie i nie „pruje nim” z prędkością 150 km/h. Ten, kto decyduje się na taki kaskaderski wyczyn, musi zostać uznany za samobójcę lub najzwyczajniej za „ostatniego tępaka”. Trudno jednak podejrzewać, że w Biurze Ochrony Rządu, instytucji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie, pracują dorosłe osoby, które nie poradziłyby sobie z testem dla szóstoklasistów.

Prezydent Duda odpowiada na internetową zaczepkę o możliwości jego otrucia

Znana blogerka Kataryna zasugerowała na Twitterze, że prezydent Duda mógł zostać otruty, spożywając obiad z amerykańskimi senatorami w jednej z krakowskich restauracji. Okazuje się bowiem, że jej właścicielką jest sympatyczka KOD, która publicznie wyraziła przekonanie, iż jedzenie serwowane z jej „koryta” smakowało Andrzejowi Dudzie i jego gościom.

Prezydent Duda odpowiedział Katarynie na Twitterze twierdząc, że przesadza i że „demokracja istnieje”. Akcja z Kataryną nie miała, rzecz jasna, spontanicznego charakteru. Została zaplanowana, aby „rozbujać” internetową publiczność. Po co?

Efektem snucia opowieści o możliwym otruciu Dudy będzie ugruntowanie przekonania, iż w Polsce zamachy na polityków są chlebem powszednim. Z kolei upowszechnienie takiego skryptu mentalnego podniesie w społeczeństwie poziom tolerancji na przyszłe akcje policyjno-polityczne ścigania „zdrajców ojczyzny”. Kaczyński ich zdefiniował jako „ludzi od Palikota.

Kto mógłby otruć prezydenta Dudę?

Skoro pytanie o ewentualne otrucie głowy państwa zostało postawione i co więcej – prezydent Duda na nie odpowiedział, nie obrażając się na swojego respondenta, warto pokusić się o odważne rozwinięcie narracyjnego wątku.

Jeśli Duda jest słabym punktem w układance Kaczyńskiego, bo w którymś momencie, w wyniku presji publicznej, odblokuje Trybunał Konstytucyjny, to z punktu widzenia pisowskiej strategii, „trefnego prezydenta” trzeba wymienić. Ale jak?

Kataryna sugeruje, że można by go otruć. Nawet sam #Andrzej Duda zdaje się nie protestować ostro przeciwko takiemu rozwojowi politycznych wypadków. Być może, prezydent już osiągnął poziom „męża stanu”, który nieustannie rozmyśla o tym, iż wrogowie czyhają na jego życie, skoro podejmuje w rozmowie temat swojego otrucia. To nie wstyd. W końcu Napoleon Bonaparte również obawiał się zamachu. Kiedy doznał dotkliwej porażki, nawet targnął się na własne życie.

Jak w takiej sytuacji zareagowałby Kaczyński, gdyby prezydentowi Dudzie przydarzyło się "nieoczekiwane" otrucie lub samobójstwo? Gra #PiS w truciznę dla Dudy nie jest jednak śmieszna. Nie znamy jej celu.

Źródła: tvn24.pl; wiadomości.gazeta.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #zamach