Czytam doniesienia na temat dzisiejszych zamachów w Brukseli i gdybym nie zajmował się od trzydziestu paru lat historią najnowszą i sprawami międzynarodowymi to ... Musiałbym dodać, że oczy ze zdumienia przecieram.

Policja i służby specjalne - dobre tylko do rozpraw z Europejczykami?

Do nieprawdopobnych wprost jatek na terenie brukselskiego lotniska międzynarodowego doszło w okresie zaostrzenia środków bezpieczeństwa w tym mieście. Alert antyterrorystyczny wprowadzono tam po aresztowaniu Araba algierskiego Saleha Abdeslama. Araba, któremu idiotyczny ustrój pozwolił zyskać belgijskie obywatelstwo i nie zostać wydalonym do kraju pochodzenia po pierwszej publicznej zapowiedzi mordowania "niewiernych".

Czy ludzie postawieni na straży portu lotniczego zginęli w wymianie ognia z zamachowcami czy uciekli na ich widok? Wszystko jedno! Albo ich wyszkolenie albo uzbrojenie jest do kitu. Tak samo jak podstawy ustroju wychowującego rzesze tchórzliwych bezbożników. W nawracającej się do Boga Rosji dwóch wagarowiczów rzuciło się w autobusie na czarną wdowę. Rozniosło ich na strzępy, ale uratowali większość pozostałych pasażerów. Rosyjski policjant nie przepuścił szachida do poczekalni dworca kolejowego, ratując ze stu ludzi.

Służby specjalne zostały znów wyprowadzone w pole. Zaś siły bezpieczeństwa popisały się przerażającą nieudolnością. Rzeź na lotnisku miała miejsce około 8.00. Przez całą następną godzinę nie zatrzymano na najbliższych stacjach wszystkich pociągów i składów linii metra. Do czasu następnej jatki - w metrze. Czy ten ustrój jest zdolny skutecznie walczyć tylko z honorowym bandytami, strzelającymi wyłącznie do ludzi na wysokich stanowiskach i ich ochrony? Ze stosunkowo umiarkowanymi wrogami państwa, którzy dają się zamordować w więzieniu jak przywódcy bandy Baader-Meinhof? Zamiast wysadzić się w powietrze przy aresztowaniu. Tudzież z niewygodnymi świadkami, jak to ma miejsce w tejże RFN, nawiedzonej przez seryjnego samobójcę osób coś wiedzących o powiązaniach tajnej policji z bandą krwawych neohitlerowców, którzy ... też się zabili.

Śmiertelne konwulsje przestarzałego ustroju

To, co się wyprawia przypomina doświadczenia ostatnich pokoleń starożytnych Rzymian, zmuszonych żyć pod butem monarchii despotycznych. Monarchii wspartych o bizantyjską biurokrację, krępujących skutecznie i do końca swobodę gospodarowania, zdzierających zbójeckie podatki i dokonujących bezmyślnych, bezskutecznych rzezi. Względnie nie będących w stanie uchronić przed nimi swoich poddanych.

Do ideału demokracji, niewykonalnego w formie 1 człowiek 1 głos (przeciętny mieszkaniec kraju nie posiada kwalifikacji do rządzenia państwem) bywało blisko. Rządziła elita, ale odpowiedzialna i cofająca się przed skrajnościami, w sposób zbieżny z podstawowymi interesami rządzonych. Wybory coś znaczyły, bo główne partie dość poważnie różniły się między sobą. Wyniki referendów i plebiscytów przyjmowano do wykonania. Obecna zachodnia elita polityczna doszła do projektowania idealnego społeczeństwa zza biurka oraz olbrzymich i okrutnych eksperymentów społecznych. Gabinety rządowe Unii Europejskiej nie są obecnie lepsze od tzw. starych bolszewików, którzy nie zamykali ust krytykującym ich w ramach sowieckiego prawodawstwa.

Co dalej?

Stary pomysł Paneuropy Richarda de Coudenhouve-Kalergi prowadzi do katastrofy. Jego podstawowe założenie; że da się całkowicie wymieszać w Europie nie tylko jej rodzime narody, ale też ludzi różnej rasy i różnej wiary, pokojowo łącząc dawne religie w nową, okazało się fałszywe. Posuwanie się na tej drodze sprowokowało odrodzenie wojującego islamu w postaci, jaka przeraziłaby nawet Mehmeta Zdobywcę. Do opanowania tego zagrożenia dla cywilizacji jako takiej będą potrzebne naprawdę ostre środki, zmiana ustroju i wymiana elit politycznych. Z tym, że do kapitulacji obecnych elit Zachodu dojdzie dopiero wobec dalszych, jeszcze straszniejszych aktów terroru, które same umożliwią. #Islam #Terroryzm #Bruksela