Konflikt toczony przez Palestyńczyków oraz Żydów trwa już od lat. Kolejne krwawe incydenty na tle etnicznym i religijnym to w Izraelu już niemal codzienność. Według oficjalnych statystyk bilans starć od października 2015 roku wygląda następująco: w wyniku ataków palestyńskich nożowników zginęło 28 Izraelczyków i 2 Amerykanów, natomiast z rąk izraelskich żołnierzy życie straciło aż 190 Palestyńczyków. Przedstawienie sytuacji nawet w skrótowym ujęciu brzmi groźnie, lecz nie ukazuje w całości skali problemu, który omawiamy. Jest niemal pewne, że następne tragiczne sytuacje będą w dalszym ciągu miały miejsce. Warto przypomnieć sobie chociażby głośną sprawę z końca lutego - Palestyńczyk zarżnął tasakiem żydowskiego ochroniarza w centrum handlowym! [WIDEO]. Tym razem jednak doszło do zdarzenia o wiele bardziej bulwersującego ze względu na fakt, w jakich okolicznościach zginął człowiek i kto był osobą odpowiedzialną za jego śmierć.

Armia dopuściła się zbrodni wojennej?

Do omawianego przypadku doszło w mieście Hebron mieszczącym się na terenie Autonomii Palestyńskiej. Jak donoszą źródła, dwóch Palestyńczyków w miniony czwartek (24 marca) zdecydowało się zaatakować oddział izraelskiej armii. W czasie akcji obaj napastnicy zostali odparci i obezwładnieni, a żaden z żołnierzy nie zginął. Sprawa zakończyłaby się na tym, gdyby nie fakt, że po uspokojeniu sytuacji jeden z żołnierzy zastrzelił z zimną krwią nieprzytomnego agresora, który leżał na ziemi. Jak widać na załączonym nagraniu, jego czyn nie oburzył znajdujących się wokół ludzi.

Dopiero po interwencji organizacji międzynarodowych zajmujących się prawami człowieka, które oskarżyły izraelską armię o zbrodnie wojenną i bezkarność, poinformowano, iż rozpoczęto w tej sprawie śledztwo, a mężczyźnie grozi więzienie.

Dla niecierpliwych - właściwa akcja rozpoczyna się mniej więcej około 1:40.

Donald Trump - głos rozsądku

Obecnie dużo bardziej istotny i bliższy Europejczykom wydaje się problem kryzysu uchodźczego (wedle starej terminologii), który nawiedził Stary Kontynent. Za sprawą kolejnych fal nielegalnych imigrantów państwa członkowskie Unii Europejskiej stają przed poważnymi wyzwaniami. Pokazują to między innymi, a nawet zwłaszcza, ostatnie zamachy terrorystyczne w Brukseli, których dopuścili się bojownicy Państwa Islamskiego. W ten krwawy sposób członkowie zbrodniczego ISIS realizują koncepcję światowego dżihadu i toczą otwartą wojnę z zachodnią cywilizacją. Mocny głos w tej sprawie postanowił zabrać Donald Trump, który na swoim wiecu wyborczym opowiedział bajkę o chorej Europie. Bezbłędna puenta w sprawie zamachu [WIDEO].

O ile konserwatywny kandydat na Prezydenta Stanów Zjednoczonych wypowiada się w tej sprawie w bardzo racjonalny sposób, "mówiąc jak jest", tak jednak wciąż bywa oskarżany przez amerykański establishment o szerzenie mowy nienawiści wśród społeczeństwa. Za sprawą swoich radykalnych pomysłów, by np. nie wpuszczać muzułmanów do USA w obronie przed szerzeniem się doktryny islamu, często bywa piętnowany. Jednak dużo bardziej poważne okazują się incydenty, za które w mediach bierze odpowiedzialność, a które są albo dziełem ekstremistów, albo zwykłą prowokacją. Tak było chociażby w przypadku motocyklisty, który pobił muzułmanina, wykrzykując nazwisko Trumpa i jego hasła wyborcze [WIDEO].

źródło: wp.pl, pikio.pl, youtube.com

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Islam #Izrael #wojna