Jak co roku, od wiosny do zimy, bez względu na aurę i frekwencję - zawsze to samo. Niektóre ulice w centrum Warszawy wyglądają w poniedziałkowy świt jak po uczcie ludzi pierwotnych.

Klub to za mało

W klubie ochrona nie pozwala na zbyt wiele. Toleruje pijanych, w szczególności piękne dziewczyny. Jeżeli nikt nie rozrabia - jest okay. Jeżeli zaczynasz świrować - robisz bezwzględny wypad z lokalu. Prochy? Jak masz chęć - to bierz, jednak dyskretnie, a jak zaczniesz rozrabiać - będziesz potraktowany jak ci pijani. W klubie panuje wolność, dosłowna, jest muza i fan, ale są zasady, których należy przestrzegać - inaczej zabawa może szybko się skończyć.

Ulica przyjmie wszystkich

Nie tylko tych, których wywalono z rozkręcającej się imprezy, ale także tych, którzy szybko nudzą się w czterech ścianach i tych, którzy mają już zwyczajnie dość. Pijane i nafaszerowane chemią grupki podpierają ściany okolicznych kamienic. Są głośne, ale nie rozrabiają. jednak na wszelki wypadek przypadkowy przechodzień zmienia swoją trasę, by dojść do celu cało. Nie ma szans, żeby przejść niezaczepionym. Towarzystwa rozrastają się, by po pewnym czasie obrać azymut na nowy lokal lub zacząć imprezę na ulicy.

Interwencje

W pewnych rejonach interwencje Policji to rzadkość. Musi dojść do naprawdę wyjątkowych zdarzeń. W dodatku, jeżeli okoliczni mieszkańcy nie skarżą się na zakłócanie ciszy nocnej lub przy ulicy znajdują się tylko nieczynne w weekend biura, to takie interwencje mogłyby co najwyżej zaognić niejedną sytuację, to zrozumiałe.

Poniedziałek, godzina 5.15

Na ulicach pustki. Żywego ducha, a jednak wyczuwalna jest jeszcze atmosfera niedawnego szaleństwa. Wyczuwalna dosłownie. Wśród papierów po szybkim jedzeniu, rozbitych butelek po piwie i niedopitej wódy, wśród niedopałków, rzygowin i wyschniętych strumieni moczu, zgubionej tabletki (pewnie na ból głowy), jakiejś zaschniętej krwi (po rozdrapanym pryszczu), można dostrzec świeżą różę nadzianą na lekko różowy tampon (pewnie do rozkrwawionego nosa). Na dostawkę, zmieszana kompozycja zapachów pijackiej meliny i toalety publicznej rodem z PRL.

Za chwilę kolejna odsłona młodzieńczego życia

Wiosna - karuzela rusza od nowa. Każdy ma prawo do przeżycia swojego życia jak chce. Tylko trochę szkoda zdrowia na przyjmowanie chemii, bo #alkohol piło się zawsze i niejedno po alkoholu się robiło. Śmiecenie na ulicach? Zostawianie po sobie chlewu? Bez przesady. O godzinie siódmej rano ulice są już posprzątane - w końcu ktoś bierze pieniądze za utrzymanie porządku w mieście. Jednak jest w tym całym młodzieńczym szaleństwie coś, co martwi szczególnie - brak jakichkolwiek hamulców.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#społeczeństwo #narkotyki