Według zeznań ekspertów samochodowych oraz przedstawicieli BOR, prezydencka limuzyna została poddana "większej kontroli" dwa dni przed wypadkiem, w stacji diagnostycznej rządowego biura. Ppłk Dariusz Bielas, dyrektor sztabu BOR, wykluczył sytuację, w której samochód przeznaczony do przewozu vipów mógłby wyjechać bez udokumentowanej kontroli. Podkreślił, iż opona w prezydenckim aucie była oryginalna.

BOR wyklucza niesprawność opony w prezydenckiej limuzynie

Eksperci samochodowi dopuszczają jedynie kilka ewentualnych przyczyn incydentu. Być może, opony nie zostały prewencyjnie wymienione w terminie. Ponadto dopuszczają wyjaśnienie, iż zamontowano w samochodzie nieodpowiednie opony. Dyrektor sztabu BOR jednak wykluczył takie wyjaśnienia wypadku. Skoro auto zostało poddane przeglądowi dwa dni przed incydentem, to opony musiały zostać sprawdzone pod względem ich sprawności.

Ppłk Bielas pośrednio oskarża więc o spowodowanie wypadku osoby przeprowadzające badania diagnostyczne samochodów przeznaczonych do przewozu prezydenta i premiera.

Ale jeśli badania diagnostyczne zostały przeprowadzone rzetelnie, to co więc było przyczyną pęknięcia opony? Hipoteza, iż w oponie był umieszczony ładunek wybuchowy, jest absurdalna, gdyż testy chemiczne łatwo wykryłyby taki fakt. W tej sytuacji pozostaje jedynie wyjaśnienie, że w prezydenckiej limuzynie zamontowano „subtelnie wadliwą” oponę.

Kto dostarcza opon do rządowych samochodów?

Producentem opon montowanych w vipowskich autach jest koncern Michelin. Czy stacja diagnostyczna BOR sprowadza takie opony bezpośrednio od ich producenta, czy też - od producenta samochodów BMW, z Monachium?

Wszystkie części samochodów rządowych są produkowane na specjalne zamówienia. Proces ich wytwarzania podlega szczególnej kontroli. Można więc zasadnie przypuszczać, że dostarczenie trefnej opony do stacji diagnostycznej BOR zostało zaplanowane przez obce służby specjalne. Taka akcja wymagałaby wielokierunkowych dzialań wymagających współpracy wielu osób.

Czy służby kontrwywiadowcze zostaną zaangażowane w śledztwo?

Obecnie wiadome dane upoważniają organy państwa polskiego do zaangażowania służb kontrwywiadowczych w śledztwo. Ministerstwo Obrony Narodowej nie złożyło dotychczas oświadczenia w tej sprawie. Dlaczego? Jeśli MON nie widzi potrzeby uruchomienia kontrwywiadowczego śledztwa w sprawie wypadku prezydenckiej limuzyny, to oznacza, iż incydent był zaplanowany wyłącznie w celach marketingowych przez pisowskie służby polityczne. Uzasadnieniem dla takiego scenariusza jest fakt, iż policja zamknęła autostradę dopiero 24 godziny po wypadku. Z punktu widzenia kryminologicznych standardów, takie zachowanie organów śledczych jest wręcz błazeństwem. Każda próba zamachu, nawet symulowanego, jest zawsze motywowana interesem zamachowców. Czym i komu mógł więc narazić się #Andrzej Duda?

Ewentualny motyw zamachu

Prezydent Duda wdał się w najbardziej kontrowersyjny w kategoriach światowych projekt przewalutowania kredytów frankowych. Jego realizacja doprowadziłaby niemieckie banki działające w Polsce do zwrotu frankowiczom około 30 miliardów złotych. Taki impuls mógłby doprowadzić Commerzbank oraz Deutsche Bank, które funkcjonują na skraju bankructwa, do ich faktycznego upadku, prowadzącego w konsekwencji do finansowego tsunami na Wall Street, LSE i innych giełdach. Przeforsowanie przez Dudę w Sejmie ustawy frankowej mogłoby doprowadzić do finansowego kataklizmu, jakiego świat nigdy jeszcze nie doświadczył. Pilnując interesu światowej finansjery, wicepremier Morawiecki publicznie ostrzegał Dudę przed forsowaniem projektu ustawy frankowej. Symulowana próba „zamachu na prezydenta” mogłaby więc stanowić dodatkowe ostrzeżenie – aby Andrzej Duda „dał sobie spokój z pomaganiem frankowiczom”.

Źródła: niezależna.pl; piotrfrankowski.natemat.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#zamach #finanse