Podczas rozmowy o cudach na ustach wielu osób często pojawia się uśmiech i niedowierzanie, bo cud jest zaprzeczeniem normalności. Bez względu na to, jaka wiara jest naszym odniesieniem do Boga, mamy w sobie poczucie istnienia demiurga, jakim jest Stwórca, ale niekoniecznie wierzymy w istnienie cudów, uzdrowień i nieprzypadkowych sytuacji. Coraz częściej negujemy prawdy Kościoła i odrzucamy nauki innych religii, które nakazują nam żyć według określonych zasad. Obecnie wiele słyszymy na temat księży, którzy dopuszczają się aktów pedofili, żyją ponad stan i opuszczają szeregi kapłaństwa. Mało jest dziś kapłanów, którzy potrafią świadczyć o Bogu i przedstawić wiernym dowody na Jego prawdziwe istnienie. Takie sytuacje miały miejsce zawsze, tylko teraz są bardziej nagłaśniane. A jednak w tym świecie nieustannych zmagań, kiedy człowiek traci wiarę w ideały, jakie wpajano mu od dzieciństwa, poprzez katolickie wychowanie, Bóg nieustannie do nas mówi już od dwunastu stuleci.

Bóg woła do nas przez Lanciano, w którym miał miejsce cud eucharystyczny

Lanciano to niewielka miejscowość znajdująca się we Włoszech, w której miał miejsce pierwszy, potwierdzony przez Kościół, cud eucharystyczny. W 750 roku żył tam mnich, który ignorował Boże prawa. Razem z innymi braćmi uciekł z Konstantynopola, w którym wtedy miały miejsce wielkie prześladowania chrześcijan. Czasy, w których przyszło mu żyć, nie napawały entuzjazmem. Cierpienia i śmierć niewinnych ludzi doprowadzała niekiedy do uznania, że Boga raczej nie ma. Ów kapłan po tak wielu wydarzeniach i okrutnych sytuacjach, których był świadkiem, czuł wielkie wątpliwości co do tego, jakoby w konsekrowanej Hostii prawdziwie obecny był Bóg. Pewnego dnia, podczas odprawiania mszy świętej, przy słowach konsekracji Hostia przemieniła się w prawdziwe ciało, a konsekrowane wino stało się prawdziwą krwią. Jakież wielkie było zdziwienie owego mnicha i obecnych na mszy wiernych. Wieść o cudzie rozeszła się lotem błyskawicy po okolicznych miejscowościach. Do miejsca cudu zaczęło ściągać coraz więcej wiernych. Pojawiały się opinie, że całe zdarzenie nie jest prawdziwe, a  przemiana to czysta mistyfikacja. Z tego też powodu poddano cud badaniom, najpierw kościelnym, a następnie naukowym.

Badania potwierdziły prawdziwość cudu

Najważniejszym badaniom poddano próbki ciała i krwi w 1970 -1971 roku. W tych latach specjaliści z Uniwersytetu ze Sieny pod przewodnictwem profesora Linoli dokonali ich szczegółowych badań. Lanciano stało się więc miejscem oczekiwania na potwierdzenie wydarzenia, które miało miejsce tak wiele lat temu. Dla człowieka wiary, takie potwierdzenie nie jest konieczne, a cud jest czymś naturalnym, ponieważ wynika on z Boskiej ingerencji. Kościół wyraził jednak zgodę na badania, aby odpowiedzieć na zarzuty wielu środowisk, które zarzucały klerowi ingerencję w zachowanie świeżości cudu i wykorzystanie tego zdarzenia do celów propagandowych. Pierwszym podsumowaniem badań był telegram zawierający zdanie: "Słowo Ciałem się stało". Potem podano do wiadomości publicznej końcowy raport z badań. Zapisano w nim, że ciało i krew są pochodzenia ludzkiego. Grupa krwi to AB, a ciało to tkanka mięśnia sercowego. "Jasno wynika z tych badań, że mamy do czynienia z tkanką pochodzącą od człowieka, a jej świeżość i znajdujące się w niej substancje sugerują, jakoby została ona przed chwilą pobrana z żywego człowieka. Taki cud to czas powrotów do Boga."

Dylematy pomimo potwierdzonych badań naukowych

Paradoks cudu w Lanciano trwa po dziś dzień. Naukowe badania potwierdziły, że ciało to kawałek świetnie zachowanego, ludzkiego osierdzia, a krew, skrzepnięta w pięć nierównych grudek, jest krwią człowieka. Są one od wieków wystawione na działanie warunków atmosferycznych i nie mają żadnych znamion konserwacji. Nauka dała odpowiedź na prawdziwość tego eucharystycznego cudu, który trwa po dziś dzień i jest argumentem dla wierzących, a przeszkodą dla tych, którzy pragną zniszczyć obyczajowe oblicze Kościoła i wiarę w Chrystusa.   #religia #katolicyzm #kościół