Teresa i Antonii mieszkają we Włoszech od szesnastu lat. Teresa jest już emerytką, Antoniemu do emerytury polskiej i włoskiej pozostały dwa lata. Z dnia na dzień, w firmie został tylko on i czterech Włochów. Piętnaście osób wyleciało na bruk.

Imigrant tańszy

Pracodawcy bez sentymentów zareagowali na dostatek potencjalnych pracowników na rynku pracy. Pod byle pretekstem zwalniają ludzi, którym niewiele brakuje do emerytury. Nie ma dla nich znaczenia kogo zatrudniają - ważne, żeby ograniczać koszty. Uchodźca jest tańszy, bo jak głoszą plotki, pracuje za dziesięć euro dziennie. Kalkulacja jest prosta. Włochowi trzeba zapłacić średnio tysiąc euro netto miesięcznie, imigrantowi - dwieście.

Gdzie podziały się włoskie: Bóg, Honor, Rodzina?

Wiele lat Teresa z Antonim obserwowała życie Włochów z południa. To bardzo serdeczni ludzie. Bez podziałów. Nieważne, czy jesteś lekarzem, nauczycielem, sprzątaczką czy murarzem. Nieważne czy jesteś pracodawcą czy pracownikiem - najważniejsze, że jesteś przyjacielem, że jesteś członkiem jednej wielkiej rodziny. Wspólnie się spotykają w knajpkach, w pizzeriach i wieczorami dyskutują nad codziennym życiem. W końcu i Teresa, i Antonii stali się częścią tej społeczności. Jak zauważa Teresa - trochę się zmieniło od jakiegoś czasu - bo ci, co zatrudniają, przestali być sentymentalni, zaczęli się alienować, przestali patrzeć przez pryzmat małej społeczności, a zaczęli spoglądać ponad nią. W trudnych czasach wziął górę interes. Coś się zmienia w mentalności Włocha z południa.

Przepełnione obozy imigrantów

Jest ich wielu, a Włochy to nie bogate Niemcy. Ci co zorganizowali obozy dla uchodźców, nieźle na tym wychodzą finansowo, oczywiście kosztem uchodźców. Nieuczciwe postępowanie niektórych Włochów spowodowało jednak, że imigranci zaczęli szukać innych źródeł utrzymania, nie tylko z "okrojonego" socjalu. Zaczęli szukać pracy. To z kolei spowodowało, że i tak słaby rynek pracy w Kalabrii nagle zadrżał. Zdeterminowani uchodźcy zaczęli podejmować pracę za jedną piątą stawki, a Włosi składają dokumenty w urzędach o uznanie ich za bezrobotnych.

Imigranci bez agresji

Uchodźcy zdają sobie sprawę z tego, na jakiej ziemi przebywają. Jak przekonuje Teresa, boją się Ndranghety - okrutnej, włoskiej organizacji mafijnej, której kolebką jest właśnie Kalabria. Dla Teresy jest nie do pomyślenia, że uchodźcy mogliby zachowywać się tak jak w Niemczech. W Kalabrii prawdopodobnie zginęliby już tego samego dnia. Włosi zaczynają traktować stranieri (obcokrajowców) spoza Europy jako coraz większe zagrożenie. Południowe Włochy nie są tak bogate jak Włochy północne. Boją się, że uchodźcy odbiorą im pracę, a oni będą zmuszeni żyć z zasiłków.

Zawsze jest granica

Jeżeli zjawisko zatrudniania tanich imigrantów stanie się powszechne, a włoskie dzieci zaczną chodzić głodne, bo ich rodzice żyć będą z zasiłków - może wydarzyć się dosłownie wszystko. Wszystko ma swoje granice, a Włosi to "gorące głowy" podobnie jak Polacy.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Unia Europejska #imigracja #kryzys uchodźczy