Nie chodzi w tym wszystkim o to, czy ktoś lubi Lecha Wałęsę, czy nie. Nie chodzi nawet o to, czy był współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Chodzi o jedną zasadniczą postawę, z której powinny wypływać choćby resztki czegoś takiego, co powszechnie nazywa się szacunkiem do drugiego człowieka. Owszem, w tych czasach niełatwo znaleźć ludzi, którzy wiedzą, co znaczy "szacunek". Jednakże uważając się za tak świecki i wykształcony naród, niektórzy powinni nauczyć się chociaż wstrzemięźliwości i obiektywizmu w ocenianiu innych. Oczywiście trzeba najpierw wiedzieć, czym są "wstrzemięźliwość" i "obiektywizm".

Bolek czy nie? Oto jest pytanie

Nie trzeba być bystrym i zbytnio spostrzegawczym, żeby zauważyć dosadnie pokazane sceny przez Andrzeja Wajdę w filmie "Wałęsa, Człowiek z Nadziei", w których #Lech Wałęsa podpisuje dokumenty przedłożone przez esbecję, czy też wręcz mówi o swoich byłych kontaktach z SB, których nie chce kontynuować. To jednak tylko film i aż film, bo po pierwsze nakręcony przez Mistrza, a po drugie nieskrytykowany przez Lecha Wałęsę za te jednoznaczne sceny. Abstrahując od filmu, Instytut Pamięci Narodowej dysponuje materiałami, na podstawie których powstała już książka, która identyfikuje Lecha Wałęsę jako Tajnego Współpracownika BOLKA. Same materiały nie są stuprocentowym dowodem na to, że Wałęsa to BOLEK. Taki polski irracjonalizm.

Legenda, bohater? Czy zwykły elektryk?

Dla części elektryk - bohater narodowy. Człowiek - symbol, za którym stanęły miliony Polaków. Dla świata zachodniego legenda "Solidarności", ikona symbolizująca upadek komunizmu. Dla drugiej części zwykły elektryk, który ułożył się ze Służbą Bezpieczeństwa, a po 1989 roku razem z nimi stworzył demokratyczną "klikę", która rządziła III RP. Polacy chyba już tak mają, że swego nie znają, a cudze chwalą. Nie potrafią pielęgnować swoich ikon, które zdobyły międzynarodowy szacunek, choćby te miały na swym sumieniu najcięższe grzechy. Czyż wedle maksymy Machiavelli'ego, cel nie uświęca środków? Nie trzeba daleko szukać potwierdzenia wykorzystywania przez polityków tej maksymy. Wystarczy włączyć telewizor.

Wybaczać - to nie polska specjalność

Mimo swego wychowania w wartościach chrześcijańskich, Polacy nie potrafią wybaczać bliźniemu, szczególnie jeżeli tym bliźnim jest drugi Polak. Nie chodzi już tylko o Lecha Wałęsę, chodzi w zasadzie o wszystkich stąpających po tej nadwiślańskiej ziemi. Jeżeli racjonalne myślenie nie pozwala na przebaczenie, może warto pierwszy lub kolejny raz przeczytać ze zrozumieniem Nowy Testament. Lech Wałęsa popełnił wiele błędów, być może jego największym była prezydentura. Można się z nim nie zgadzać, można go nie rozumieć, można mu zazdrościć drogi od elektryka do prezydenta. Wreszcie można mu zrzucać współpracę z SB. Jednakże, gdy był przewodniczącym NSZZ "Solidarność" zjednoczył wokół siebie nie tylko robotników, ale także inteligencję. Zjednoczył zdecydowaną część narodu, by nie powiedzieć niemal cały naród. Zwyciężył razem z narodem, co wielokrotnie podkreślał. Bezkrwawo, razem z innymi wielkimi ludźmi, którzy tworzyli z nim pierwszy front przed władzą, wprowadził Polskę w nową rzeczywistość, którą była niepodległość. Za to należy mu się szacunek, a przynajmniej wyrazy sympatii i kuriozalnie - nie trzeba go lubić.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione #patriotyzm