Pierwsze sto dni rządu premier Beaty Szydło upłynęło dość szybko i w burzliwej atmosferze politycznej. Pani premier podjęła wypełnianie obietnic wyborczych, mimo że od samego początku rządzenia starano się jej przeszkadzać i doprowadzać do sytuacji, aby żadna z obietnic wyborczych nie została zrealizowana. Od czasu, kiedy Prawo i Sprawiedliwość z woli wyborców otrzymało mandat do kierowania krajem, #Beata Szydło z wielką determinacją oraz zaangażowaniem wypełnia tę misję. #społeczeństwo polskie obdarzyło ją zaufaniem z nadzieją, że #PiS konsekwentnie zrealizuje postulaty wyborcze. Tego zaufania nie podzieliły partie opozycyjne. Dobra zmiana, o której tyle mówiło się jeszcze w kampanii wyborczej, rozpoczęła się szybko i intensywnie. Dla wielu była zaskoczeniem, co w niektórych kręgach społecznych wywołało powstanie KOD-u i rozpoczęło wręcz szokujący atak na PiS, premier Beatę Szydło oraz prezydenta Andrzeja Dudę. Ostatnio w całość tej atmosfery wpisały się również wydarzenia związane z ujawnieniem akt, dotyczących agenturalnej przeszłości byłego prezydenta Lecha Wałęsy. Ponadto początki rządów Beaty Szydło to również wydarzenia zwiazane z prawdą o Polsce w Parlamencie Europejskim. Niełatwa zatem sytuacja wywiązała się na scenie politycznej w kraju, w którym przyszło podjąć ogromne zadanie wyborcze. 

Łatwiej wspierać czy krytykować

Przez ostatnie lata wpajano Polakom, że Polska bardzo dobrze się rozwija. Można by odnieść wrażenie, że wkrótce zapanuje społeczeństwo dobrobytu. Tymczasem nieustannie odczuwa się ogromne dysproporcje społeczne oraz postępujący niż demograficzny. Żadna propozycja, która wyszła z ust premier Beaty Szydło, nie doczekała się aprobaty i wsparcia, lecz wręcz przeciwnie - była a priori krytykowana. Z kampanii wyborczej wiadomo, iż PiS chce zmienić i poprawić sytuację w Polsce i na arenie międzynarodowej. Nie dziwi więc fakt, że Beata Szydło i Jarosław Kaczyński, prezes partii rządzącej, współpracują ze sobą na tym polu. Nie wszystkim to się jednak podoba. Zarzucają, iż są łamane prawa obywateli i zagrożona jest demokracja. Zdaniem przedstawicieli PiS-u, demokracja w Polsce nie jest zagrożona, bo nie można nazwać przywracania normalności zagrożeniem dla obywateli. To, co zakorzeniło się w życiu publicznym, społecznym i gospodarczym, wymaga gruntownych reform i przeobrażeń.

Wytrwałość na drodze zmian

Premier Beata Szydło oferuje dzisiaj rodzinom polskim minimum poprawy sytuacji finansowej w postaci "programu 500+". Został on mocno skrytykowany przez opozycję, której nie stać było na dobre słowo i aprobatę, a jedynie na zanegowanie u samego źródła. Trzeba postawić pytanie o to, co i dla kogo jest ważniejsze: rodzina czy rozdawnictwo (jak wolą niektórzy). Zawsze można korygować to, co zostało przyjęte i stanowi podstawę działań. Na pustce nic się nie zbuduje, a tak chciałyby partie opozycyjne. Potrzeby głęboko ludzkie, które ujawnia polskie społeczeństwo, stały się linią podziału i kontrowersji pomiędzy partią rządzącą a partiami opozycyjnymi. Nie dziwi zatem fakt, iż wiele osób spogląda z niepokojem w przyszłość Polski i swoją. Premier Beata Szydło stara się dostrzegać potrzeby społeczne i w miarę możliwości je realizować. Nawet pedagogika i psychologia podpowiadają, iż z najgłębszych pokładów życia ludzkiego i społecznego zawsze trzeba wydobywać dobro, aby budować optymistyczne spojrzenie w przyszłość. Jeśli celem będzie tylko niczym nieuprawomocniona krytyka tylko po to, aby krytykować, to w konsekwencji doprowadzi do frustracji i podziałów społecznych. Trzeba zauważyć, że nie wszystko udało się zrealizować, może nie najdoskonalej działa polski rząd, ale każdy ma prawo do błędów i korekt, bo jak mówi powiedzenie: tylko ten się nie myli, kto nic nie robi. 

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.