#Internet niewątpliwie przeobraził oblicze mediów na przestrzeni ostatnich kilku dekad. I chociaż sposób przekazu zbyt wiele się nie zmienił i jest z grubsza elektroniczną kompilacją gazety, radia i telewizji, to już grono publikujące różnego rodzaju informacje rozrosło się w postępie geometrycznym.

Plus czy minus?

Gigantyczna liczba osób "redagujących internet" poprawia dostęp do wszelkiego rodzaju wiedzy, choć równocześnie jest także jego przekleństwem. Z jednej strony mamy dostęp do danych, które w mediach głównego nurtu nigdy nie ujrzałyby światła dziennego, a z drugiej strony mamy do czynienia z zalewem informacji nieprawdziwych. Czasem są one zakłamane przypadkiem, jak błędy w tłumaczeniach, a czasem celowo, na potrzeby propagandy lub dla zwykłego przyciągnięcia uwagi. Wszystko to łączy się w rodzaj "informacyjnego rozwolnienia", spływającego na nas z ekranów.

Półksiężycowy pochód

Najmodniejszym tematem mediów będących w opozycji do tak zwanego głównego nurtu, jest oczywiście zalewająca nas fala emigrantów, a zwłaszcza jej negatywne skutki, które w głównych środkach przekazu, w imię hiperpoprawności politycznej często bywają pomijane. Niestety wraz z informacjami, które pokazują nam drugą stronę medalu, inny pogląd na obecną sytuację w Europie, dostajemy również solidną porcję różnego rodzaju bzdur.

Mitologia anty-islamska 

Żeby uwiarygodnić jakieś kłamstwo, najlepiej zacząć od osadzania go w realiach historycznych. Pośmiertnie, wątpliwego honoru prowadzenia propagandy anty-islamskiej dostąpił generał armii Stanów Zjednoczonych  John Joseph "Black Jack" Pershing, który walczył w wojnie filipińsko-amerykańskiej w latach 1899-1902. Miał on rzekomo schwytać 50 terrorystów islamskich, którzy dokonywali ataków na siły amerykanów. 49 z nich kazał rozstrzelać pociskami umoczonymi w świńskiej krwi, ciała rozkazał pochować razem ze świńskimi truchłami, co miało im uniemożliwić pójście do raju. Pięćdziesiąty terrorysta miał być świadkiem tej wieprzowo-muzułmańskiej kaźni. Wypuszczono go, by powiedział pobratymcom jak będą potraktowani. Oczywiście nie znajduje to potwierdzenia w źródłach historycznych, a osoby, które studiowały życiorys generała Pershinga twierdzą, że takie zachowanie byłoby sprzeczne z jego charakterem.

Świńscy Żydzi

Jeszcze chyba lepsza jest informacja o tym jak dzielni Izraelici poradzili sobie z islamskimi zamachowcami. Otóż w państwie żydowskim porozmieszczano w wielu miejscach publicznych wiadra ze smalcem. Jak tylko jakiś zamachowiec postanowi się wysadzić, to jego zwłoki naprędce smaruje się świńskim tłuszczem, co oczywiście zablokuje mu drogę do raju. Wieść ta ponoć tak wystraszyła muzułmanów, że już nie detonują się w Izraelu. Naturalnie jest to wierutna bzdura. Dla Żydów świnia jest tak samo nieczysta jak dla wyznawców islamu, więc raczej mało prawdopodobne, by chcieli przystrajać swój kraj smalcem. Po drugie w obydwu historiach występuję błędne założenie, w którym muzułmanin wystawiony na kontakt z wieprzowiną, wbrew swej woli, popełnia grzech tak ciężki, że odmawia mu się wstępu do raju.

Kraj kwitnącej wiśni

Kolejnym dość popularnym "faktem", który obiegł internet jest informacja na temat rygorystycznego zakazu jakichkolwiek praktyk związanych z islamem w Japonii. Nie można się modlić do Allacha, wwieźć do kraju Koranu, ani nawet nauczać języka arabskiego. Nie ma to najmniejszego poparcia w faktach, w Japonii żyją muzułmanie zarówno napływowi jak i autochtoniczni, są meczety, a prawo niczego w tych kwestiach nie zakazuje. Faktem jest, że odsetek wyznawców Allacha jest tam bardzo niski, jednak to wynik wstrzemięźliwości Japończyków względem obcych wpływów kulturowych, a nie zabiegów legislacyjnych. 

Kto pod kim dołki kopie? 

Oczywiście przeciwnicy islamizacji, powielający te i inne nieprawdziwe informacje, sami sobie wyświadczają niedźwiedzią przysługę. To właśnie ich wiarygodność spada za każdym razem, gdy prawda wychodzi na jaw.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści wymaga pisemnej zgody Blasting Sagl.

#społeczeństwo