W Gubinie po stronie polskiej, nie jest wyczuwalna wśród mieszkańców nerwowość, spowodowana wycieczkami uchodźców z niemieckiej części miasta. Inaczej sytuacja ma się za rzeką, u naszych sąsiadów, gdzie w okolicznych obozach zakwaterowani są goście spoza Europy. Tam zaczęła panować pewnego rodzaju psychoza wśród Niemców, spowodowana łamaniem niemieckiego prawa oraz działaniami rozbójniczymi, których dopuszczają się imigranci.

Łamanie prawa

Niemcy nie są przyzwyczajeni do napadów na sklepy i działań rozbójniczych, które miały miejsce w ostatnich tygodniach. To dla nich rzecz nowa. Zgłoszenia, których dokonują do lokalnych organów ścigania, są tylko formalnością, ponieważ najczęściej nie można ustalić sprawcy czy sprawców. Niemcy zaczęli się zwyczajnie bać, obawiać o swoje mienie, o swoje bezpieczeństwo.

Jak u siebie w domu

Niemiecki Gubin został niemal opanowany przez większe lub mniejsze grupy uchodźców, przechadzających się ulicami miasta, zasiadających w kawiarniach i knajpach. Nie czują się tam gośćmi - raczej zachowują się tak, jakby byli u siebie w domu. Są uśmiechnięci, pogodni jakby nie mieli zmartwień. Zapomnieli już o podróży, którą musieli przebyć, by znaleźć się w miejscu, które od początku było dla nich rajem. I ten raj osiągnęli. Mają gdzie mieszkać, mają co jeść, mają opiekę medyczną, mają dużo wolnego czasu. Czekają w spokoju na dalszy rozwój wypadków.

Jak odkrywcy lądów

Gdy już niemiecki eden stał się dla nich znany, uchodźcy, zazwyczaj mężczyźni z dziećmi, zaczęli zdobywać nowe lądy, przeprawiając się przez Nysę Łużycką - na polską stronę. Są widoczni, lecz zachowują się poprawnie. Na razie badają, co im wolno po tej stronie rzeki. Zapewne wiedzą, że Polacy to zupełnie inna nacja, niż Niemcy i mają niższy poziom tolerancji dla negatywnych zachowań.

Mieszkańcy Gubina na razie spokojni

Społeczeństwo Gubina przygląda się temu nowemu zjawisku bez emocji, bez strachu. Mieszkańcy są spokojni, ale czujni. Informacje, które docierają do nich z niemieckiej strony miasta, na razie traktują jako przestrogi. Tu, w Polsce, nie dzieje się nic niepokojącego, nie jest okazywana jakaś szczególna niechęć do imigrantów. Można założyć, że ta chłodna gościnność kiedyś się zmieni. Czy to będzie pozytywna, czy negatywna zmiana, zależy wyłącznie od gości.

Niemcy cieszą się na widok Polaków

Tymczasem po stronie niemieckiej sprzedawcy w sklepach cieszą się, gdy pod nieobecność swoich rodaków, wśród klientów słyszą Polaków. Czują się bezpieczniejsi i odważniejsi. Nie boją się zwrócić uwagi, gdy ktoś chowa coś do kieszeni nie płacąc za to. Sam sprzedawca dla klientów - uchodźców, nie stanowi z kolei żadnego wyzwania, by go w sposób otwarty okraść.

Opinia coraz gorsza

Opinia o uchodźcach jest coraz gorsza wśród Polaków. Ci, którzy w marcu znajdą się na polskiej ziemi, nie będą mieli łatwo. Już nie tylko zadeklarowani przeciwnicy, ale także zwolennicy przyjmowania uchodźców będą ze szczególną uwagą obserwować zachowania pierwszych gości. Najmniejszy błąd z ich strony może przerodzić się w gehennę. Niestety, ale życie na polskiej ziemi, zaczną z ciężarem grzechów, których sami nie popełnili.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#imigracja #kryzys uchodźczy