Ujawnienie przez IPN faktu posiadania akt Lecha Wałęsy jest pierwszą fazą procesu inżynierii historycznej zaplanowanej przez #PiS. Jego celem jest zniszczenie etosu pierwszej Solidarności, aby w przestrzeni dyskursu edukacyjnego stworzyć miejsce dla Kościoła katolickiego jako jedynej siły, reprezentowanej przez Jana Pawła II, która przyczyniła się do obalenia komunizmu w bloku wschodnim. Atakiem na Lecha Wałęsę, Jarosław Kaczyński rozpoczyna proces klerykalizacji historycznej przestrzeni narracyjnej.

Semantyczna mechanika niszczenia etosu Solidarności

Cały świat żywi się taką opowieścią: komunizm upadł dzięki Solidarności, na której czele stał #Lech Wałęsa. Zgodnie z prawidłami semiotyki, jeśli próbuje się naznaczyć centralną postać etosu cechami wybitnie negatywnymi, to etos dewaluuje się i ostatecznie przestaje funkcjonować w publicznej przestrzeni narracyjnej.

Przypisując liderowi Solidarności esbecką przeszłość, pisowskie media chcą więc uczynić ideę Solidarności martwą. W schemacie mentalnym: przyczyna - skutek, dla faktu upadku komunizmu, ma pojawić się przyczynowa luka - kto więc obalił komunizm, skoro na czele Solidarności stali esbecy?

W następnej fazie programowanego przez PiS procesu inżynierii historycznej, obejmującego rewizję podręczników szkolnych - w tym celu pisowski rząd dąży do tzw. reformy systemu edukacji - przyczynowa luka dla upadku komunizmu zostanie zapełniona. Jedyną siłą, która obaliła komunizm, okaże się Kościół katolicki na czele z kanonizowanym Janem Pawłem II.

Pochówek Kaczyńskiego na Wawelu - początek procesu dekonstrukcji narracji historycznej

Pochówek na Wawelu jawi się w przestrzeni symbolicznej społeczeństwa polskiego jako akt przypisania zmarłej osobie cechy historycznego bohaterstwa. Kościół katolicki naznaczył więc Lecha Kaczyńskiego „świętością historyczno-polityczną”. Katastrofa smoleńska stała się więc okazją do prefabrykacji artefaktu politycznego, nadającego się do użycia w przyszłym procesie dekonstrukcji etosu Solidarności.

Rok po katastrofie, rozpoczęto proces beatyfikacji Jana Pawła II, który został w sprinterskim tempie sfinalizowany kanonizacją polskiego papieża w 2014 roku. Bohaterem uroczystości kanonizacyjnych w kraju był kard. Dziwisz, który jako centralny kapłan celebrował pogrzeb Lecha Kaczyńskiego. Wizerunek byłego pisowskiego prezydenta został więc skojarzony w publicznej przestrzeni narracyjnej, za pośrednictwem osoby kard. Dziwisza, ze świętością Jana Pawła II. W jakim celu?

Skoro w wyniku realizacji planu niszczenia Wałęsy ma powstać próżnia w publicznej opowieści na temat upadku komunizmu, to zapełnienie jej Kościołem katolickim - jako jedyną przyczyną końca sowieckiego bloku - umożliwi łatwe rozwinięcie projektowanej, pisowskiej opowieści historycznej wątkiem Lecha Kaczyńskiego – wykreowanego prefabrykatu kulturowego, naznaczonego świętością Wawelu.

Puenta

Publiczna przestrzeń narracji jest polem wojen, w których łupem jest zakodowanie w umysłach obywateli określonych opowieści polityczno-historycznych. Atak na Wałęsę już wywołał reakcję opozycji broniącej etosu Solidarności. Jednym z możliwych skutków tej wojny będzie stworzenie kulturowej karykatury procesu historycznego: komunizm został obalony albo przez esbeków, albo przez pedofilów.

Jeśli lud kupi opowieść, że Wałęsa był agentem SB, ale nie odmówi Solidarności sprawstwa w obaleniu komunizmu, to siłą rzeczy, esbecy, podobnie jak postacie w filmie „Psy”, staną się bohaterami historycznymi. Z kolei, jeśli lud kupi przekaz, iż biskupi porwali naród do walki z komunistami, to w wyniku nałożenia się pedofilskiego wizerunku Kościoła katolickiego z projektowaną fabułą przez PiS, stworzona zostanie satyra: pedofile obalili komunizm.

Jednym ze sposobów zablokowania programowanego procesu dekonstrukcji polskiej historii jest odarcie kulturowego prefabrykatu Lecha Kaczyńskiego ze świętości wawelskiej. Publiczne domaganie się wyprowadzenia jego zwłok z Wawelu będzie skutkowało takim efektem. #kościół