Temat komisji do zbadania katastrofy smoleńskiej wrócił, ale chyba nikogo, kto choć w najmniejszym stopniu interesował się tematem, nie powinno to dziwić. Nie wszystkich usatysfakcjonował raport przedstawiony przez poprzednią komisję, a ustalenia nowej komisji prawdopodobnie także nie będą wszystkich zadowalać. W przypadku tak dramatycznych zdarzeń, jak katastrofa lotnicza w Smoleńsku, która od początku ma polityczne znamię, bardzo trudno będzie obiektywnie przedstawić fakty.

W co wierzą Polacy?

W Boga, przynajmniej tak niektórzy deklarują. Pomijając wyznanie wiary, część Polaków wierzy w ustalenia poprzedniej komisji, czyli że do katastrofy doprowadził szereg zaniedbań i złych decyzji ze strony osób odpowiedzialnych za przygotowanie lotu, a w konsekwencji - zderzenie z drzewem. Z kolei druga część wierzy, że katastrofę smolenską spowodowały wybuchy na pokładzie samolotu. Zamach? Są tacy, którzy tak sądzą.

Podzieleni krzyżem

Do dnia, w którym poróżnił ludzi krzyż (co za ironia) przed Pałacem Prezydenckim, społeczeństwo polskie stanowiło monolit, który łączył się w bólu i smutku z rodzinami tragicznie zmarłych w Smoleńsku. Nie istniał podział na "czarnych", "czerwonych" czy "białych". Na wierzących i niewierzących, młodych i starych, kobiety i mężczyzn. Polacy byli razem, jak w 1989 roku, kiedy odzyskiwali niepodległość. Niestety, wystarczyła tylko jedna iskra, żeby ten wspólny duch narodu przepadł.

Nie było negocjacji, były ciężkie działa

Sprawa krzyża była tak istotna, że stała się przewodnim tematem społeczeństwa. Obie strony konfliktu nie zachowały chęci do rozmów, by zawrzeć jakikolwiek kompromis. W Internecie, w mediach i na ulicy zapanowała totalna wojna. Obydwa obozy wytoczyły ciężkie działa, które amunicją w postaci słów raniły wszystkich bez wyjątku. Nikt nie pamiętał, że chwilę temu wspólnie oddawano cześć zmarłym. Taka krótka pamięć...

Potem było tylko gorzej

Kolejne konflikty toczyły się wokół miejsca pochówku Pary Prezydenckiej, pomników, wreszcie samych ustaleń komisji wyjaśniającej okoliczności katastrofy. Podzieleni Polacy okopali się wokół swoich racji i nawet przy okazji rodzinnych uroczystości prowadzili dyskusje, które nierzadko kończyły się zawieszaniem obustronnych relacji. Czy naprawdę spory, toczone przez polityków, muszą być przenoszone na grunt rodzinny? Czy inne postrzeganie rzeczywistości musi prowadzić  do niszczenia przyjaźni?

Warto być cierpliwym

Może po prostu pozostawić fachowcom (i - niestety - politykom) wyjaśnienie tej sprawy? Stanąć z boku i być tylko widzem? W końcu to do Polaków i tak będzie należeć ostateczna ocena i wybór jednego z dwóch raportów jako bardziej wiarygodnego. Prace ekspertów trwać będą długo, dlatego należy uzbroić się w cierpliwość, a czas ten wykorzystać, nie czekając na święta, na pojednanie z tymi, którzy mają nieco inny punkt widzenia.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#katastrofa smoleńska