Do niedawna wydawało się, że jako jeden z najbliższych partnerów Niemiec, Polska będzie stać przy zachodnich sąsiadach i w czasach przyjemnych dla ducha i ciała i w czasach trudnych. Tak się złożyło, że ten pierwszy mamy za sobą, a drugi trwa od kilku dobrych miesięcy.

Osamotnieni

Ostatnimi czasy, wiele krajów - szczególnie tych z byłego bloku wschodniego, ale nie tylko, bo dołączyły do nich też takie kraje, jak choćby Dania - w swych działaniach odwraca się plecami do Niemców. Tych samych Niemców, które wzięły na siebie największy ciężar ratowania od bankructwa Grecji, tych samych 'Szwabów', które stały na szpicy rozmów z Rosją na temat konfliktu ukraińskiego, tych samych 'Szkopów', które co prawda padły ofiarą swej miłosiernej polityki, ale przyjęły na swoje barki większość uchodźców, kosztem jak się okazuje swoich obywateli.

Teraz gdy Niemcy same potrzebują wsparcia, szczególnie ze strony krajów, które lansowały, jako najbliżsi partnerzy europejskiego lidera, zostały niemal same. Niemal, ponieważ mogą liczyć na solidarną Francję, a w krótkiej perspektywie także na… Rosję.

Jak Feniks z popiołów

#Niemcy to silny kraj. Zawsze podnosił się po wielkich klęskach, zachowując wielki potencjał, nawet w sytuacji, gdy tracił wszystko. Silni partnerzy na nowo pomagali stać się Niemcom silnymi. Trzeba pamiętać, że w chwili ostatecznego zagrożenia dostaną pomocną dłoń także od Stanów Zjednoczonych, bo Ameryki nie stać na stratę takiego strategicznego partnera jak Niemcy.

Mali – silni zawsze słowem i w grupie

Kraje słabe gospodarczo, słabe militarnie – zazwyczaj silne są tylko werbalnie i w towarzystwie innych krajów, które prezentują podobny poziom. Jak pokazuje historia, gdy następuje zmiana mapy geopolitycznej Europy czy świata, wówczas słabi nie mają nic do powiedzenia, nawet gdy tworzą grupę myślących inaczej. Decydują silni, a oni zawsze są silni, nawet, wówczas, gdy nie są.

Za co Polak tak bardzo nienawidzi Niemców?

Okazuje się, że za II wojnę światową, co wypominane jest przy byle okazji. Za co jeszcze? W zasadzie to już nie wiadomo, ale zgodnie z ostatnim trendem za uchodźców

Jednakże, po głębszym zastanowieniu, można odpowiedzieć sobie na to pytanie inaczej. Polak nienawidzi Niemców za to, że są bogatsi od niego, że mają lepsze autostrady, że są bardziej miłosierni i wrażliwi na ludzką krzywdę, niż katolicka Polska, za to wreszcie, że polscy piłkarze grają w Bundeslidze, a tenisistki wybierają reprezentację Niemiec. Za co jeszcze? Za to, że Niemcy pomagali nam jak mogli przed i po akcesji do Unii Europejskiej. Za to, że u boku Niemiec staliśmy się poważnym partnerem dla innych krajów europejskich, że Niemcy prawie zawsze wspierali polskie inicjatywy na forum europejskim. Za to Polacy nienawidzą Niemców.

Na kolanach

Przeróżne tak zwane elity wmawiają przy tym, że Polska szła u boku Niemiec na kolanach, by stać się w końcu wasalem. Myśląc w ten sposób, Polska nigdy dla nikogo nie będzie partnerem. Byliśmy wasalami ZSRR (zgoda, pełna), ale od 1989 roku trudno przypomnieć sobie jakikolwiek moment, w którym Polska była na kolanach przed jakimkolwiek państwem.

Pomożemy albo zostaniemy sami

Kwestią dłuższego lub krótszego czasu jest, żeby Niemcy same uporządkowały swoje sprawy z uchodźcami, a gdy to nastąpi, sąsiad zza Odry i Nysy dokona oceny i nowych wyborów partnerskich. W świetle ścieżki, którą obrała obecnie Polska, nie będzie dla niej tam miejsca. Miejscem Polski stanie się ogon Unii Europejskiej. O poważnej roli w komisjach będzie można zapomnieć. Oczywiście, ktoś może powiedzieć: Po co nam ta Unia? No właśnie, po co? Możemy wystąpić i bez przeprowadzania referendum. Zaoszczędzona kasa się przyda. Co w zamian? Nie pozostaje nic innego jak przytulić się do USA, w zasadzie dla niejednego Polaka - naszego bliskiego sąsiada.

Tak naprawdę, jeżeli teraz nie pomożemy Niemcom w ich kłopotach, to za chwilę zostaniemy sami, wbrew nadziejom, nawet bez Węgrów, którzy w odróżnieniu od Polaków w odwodzie mają Rosję.

źródło: http://biznes.interia.pl/ #Unia Europejska #kryzys uchodźczy