Milczenie trwało dobre pół minuty. Patrzył na mnie, mrużąc co chwila oczy, aż w końcu zadał mi niespodziewane pytanie: "Znasz się na sporcie?" Zaskoczony czekałem, aż powie, że to był żart. Nic z tych rzeczy. Oczekiwał odpowiedzi. "Tak, znam się" - odpowiedziałem.  "W szczególności lubię ligę angielską i NHL" - dodałemUśmiechnął się szczerze i zapytał: "Kto jest lepszym zawodnikiem - Kaczyński czy Tusk?"

Kaszanka

Następowało powolne odwracanie ról. Miałem przeprowadzić rozmowę ze studentem z Niemiec, a tymczasem sam zacząłem odpowiadać na pytania. Skupiłem się, żeby potem nie żałować tego, co powiedziałem, ponieważ nadal miałem nadzieję na przeprowadzenie z nim rozmowy. "To trudne pytanie, ale odpowiedź postaram się uzasadnić" - powiedziałem. Jako zwycięzcę wskazałem Jarosława Kaczyńskiego. Nie dlatego, że go lubię, bo go nie lubię. Nie dlatego, że się zgadzam z jego światopoglądem i działaniami, bo się nie zgadzam. Oceniłem go jako przywódcę i organizatora. W tym zakresie jest niekwestionowanym liderem, z charyzmą i zacięciem, jasno określonymi celami i rzeszą oddanych mu ludzi, z prezydentem i premierem na czele. #Donald Tusk w tym zakresie jest słabszym zawodnikiem. Peter z uwagą słuchał tego, co mówiłem, po czym wstał i już bez uśmiechu rzucił na dobranoc: "Mam niezłą kaszankę w głowie. W niczym się nie zgadzasz z człowiekiem, a mówisz, że jest lepszy." Próbowałem na szybko wyjaśnić Peterowi te skomplikowane polskie niuanse polityczne, ale chyba nic z nich nie zrozumiał. Przy kawiarnianym stoliku zostałem z koleżanką Petera - Moniką.

Pasztet

"Najadł się starego pasztetu i ma bóle brzucha" - rozładowała niezręczną sytuację Monika. Opowiedziała mi trochę o Peterze oraz relacjach polsko-niemieckich na uczelni. Jest wszystko okey. W środowisku studenckim nie ma miejsca na waśnie z powodu Merkel, Kaczyńskiego, Dudy, Tuska czy Putina. Poglądy oczywiście się ścierają, ale nie jest to powód do tego, żeby toczyć między sobą bitwy. Lepsze jest piwo po zajęciach lub wspólny wypad do kina. Monika nie kryła, że moja odpowiedź na pytanie Petera też ją zaskoczyła. Na początku myślała, że żartuję, ale potem poczuła obiektywizm. Kilkoma słowami pogłaskała moje ego, ale szybko wróciłem na ziemię, do filiżanki kawy. Tak naprawdę nie jest łatwo przyznać się przed swoim rozmówcą do tego, że u ludzi, których nie lubimy, dostrzegamy cechy, za które ich podziwiamy i nabieramy do nich szacunku.

Salceson

Zanim się rozstaliśmy z Moniką, opowiedziała mi zabawną sytuację, która wydarzyła się w kinie. Jeden z jej kolegów, Marcin, jest Polakiem pochodzenia nigeryjskiego i ma dość ciemną karnację skóry. Gdy przed wyświetleniem filmu zgaszono światło, z tylnego rzędu rozległ się głos: "Bambo, napisy będą w języku polskim". Marcin to dość postawny, dwudziestoletni chłop. Wstał, odwrócił się do jegomościa i rzekł czystą polszczyzną: "Znam dobrze angielski, czarnuchu." Z fotela podniósł się także mężczyzna, który zaczepił Marcina. Był duży i gruby. 'Nie widzisz, że jestem biały?!" - zapytał ze złością. Marcin odpowiedział ze spokojem: "Moje czarne oczy widzą wszystko na czarno, entuzjasto salcesonu." Rozmowy dalej nie było. Panowie zajęli się oglądaniem filmu.

Gwóźdź w pośladku

Monika pożegnała się i wyszła. Nie przeprowadziłem rozmowy na temat uchodźców i nie dopiłem kawy. Jednak nie był to stracony czas. Fajnie rozmawia się ze studentami. Są jeszcze młodzi, gniewni, prostolinijni, bez obciążeń, szczerzy i, co najważniejsze, nie szukający konfliktów. Zacząłem się także zastanawiać nad moją odpowiedzią, czy była szczera. Nie zgadzając się z Jarosławem Kaczyńskim i nie pałając sympatią do Donalda Tuska, jednocześnie dostrzegając w nich pozytywne postawy, poczułem się jakbym właśnie usiadł na gwoździu, nie mogąc ani jednego, ani drugiego ostatecznie zaszufladkować.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Jarosław Kaczyński #studenci