Kilkanaście dni temu Ministerstwo Finansów ogłosiło, że gotowy jest już projekt ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej. Projekt od samego początku budził kontrowersje i wielkie niezadowolenie przedstawicieli sieci handlowych i sklepów w Polsce. Krytykują go również eksperci, zdaniem których projekt jest dziurawy, a nałożenie na sklepy podatku spowoduje w istocie podwyżkę cen towarów. Sklepy bowiem te dodatkowe koszty przerzucą na swoich klientów. A już szczególną złość projekt ustawy budzi w osobach, które chętnie korzystają z chińskiego serwisu Aliexpress. Bardzo popularny w Polsce, pozwalający na zakupy po cenach dużo korzystniejszych niż w kraju. Jeśli ustawa wejdzie w życie, "zabije" tym samym masowe zakupy w internetowych sklepach za granicą. Zainteresowani sprowadzeniem z Chin np. taniej elektroniki muszą się pospieszyć. Pozostały im trzy miesiące.

Podatek od sprzedaży detalicznej zapłacą klienci, nie sklepy

W pracach nad ustawą zastosowano tzw. tryb odrębny, pozwalający na znaczne skrócenie i uproszczenie procedury legislacyjnej. Skąd taki pośpiech? Chodzi o zapewnienie w budżecie dodatkowych środków na realizację programu Rodzina 500 plus. Świadczenie 500 zł na dziecko to dla budżetu państwa ogromne obciążenie, a ponieważ termin wypłaty zbliża się nieubłaganie, każde dodatkowe wsparcie w budżecie jest na wagę złota. Autorzy nowej ustawy mówią bez ogródek - nie ma ona na celu unormowania handlu detalicznego czy poprawienia sytuacji konsumentów - chodzi tylko i wyłącznie o wpływy do budżetu.

Skutki wejścia w życie ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej odczują praktycznie wszystkie sklepy, w tym również te internetowe. Sama ustawa zawiera wiele przepisów kontrowersyjnych, m.in. dotyczących handlu w niedziele i święta. Krytycy projektu uważają, że to nadużycie. Stawka podatku ma być bowiem wyższa w przypadku sprzedaży dokonanej w sobotę, niedzielę czy święto - niż w przypadku sprzedaży w dniu roboczym. To jawna dyskryminacja sklepów internetowych. O ile bowiem w przypadku sklepu stacjonarnego właściciel może zwyczajnie w niedzielę go zamknąć, to w przypadku zakupów przez #Internet sprzedający nie ma prawie żadnego wpływu na to, że dany klient akurat w sobotę czy niedzielę zamówi dany towar. Projektodawcy ustawy nie pomyśleli też o tym, że dla sprzedawców to dodatkowa biurokracja, której i tak mają aż nadto. Sprzedawca będzie musiał teraz ewidencjonować sprzedaż osobno w dni robocze, a osobno w weekendy i święta. 

Autorzy nowej ustawy bronią swojego projektu wskazując, że opodatkowaniu podatkiem od sprzedaży detalicznej będą podlegać sklepy, wykazujące obrót miesięczny na poziomie wyższym niż 1,5 mln zł miesięcznie.

Internetowym sprzedawcom jak zwykle wiatr w oczy

Kompletnie nieprzewidywalne są natomiast skutki wprowadzenia nowych przepisów w przypadku zakupów za granicą. Przysłowiowy Chińczyk zanim wyśle towar do Polski, będzie musiał ustalić, jaki procent z jego ogólnoświatowej sprzedaży dotyczy właśnie Polski, ile z tej sprzedaży przypada na polskie weekendy, wypełnić polski PIT i komunikować się po polsku z polskim urzędem skarbowym. Kuriozalnie brzmią słowa autorów projektu, że "Poprzez nieznaczne zmodyfikowanie stron internetowych, za pomocą których dokonują oni sprzedaży, podatnicy (zagraniczni) uzyskają pełną informację co do ich zobowiązań podatkowych. Umożliwi im to odpowiednią alokację tego obciążenia”. Akurat to, że zagraniczny sprzedawca zechce modyfikować swój sklep, bo tak wymyślił sobie polski ustawodawca, jest wysoce wątpliwe.

Aby paranoi stało się zadość, ustawodawca wymyślił, że w przypadku przesyłek zza granicy na opakowaniu przesyłki ma być informacja o naliczeniu od niej stosownej kwoty podatku. Jeśli informacji tej nie będzie, dostawca (np. Poczta Polska) ma obowiązek przesyłkę zwrócić. Kto poniesie koszty tej operacji? Nasz przysłowiowy Chińczyk czy Poczta Polska? A może poczta chińska? Nie wiadomo.

źródło: mf.gov.pl, alizakupy.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści wymaga pisemnej zgody Blasting Sagl.

#podatki #polskie prawo