Ministrowie rządu Beaty Szydło odmówili finansowania szkoły Tadeusza Rydzyka kwotą 20 mln złotych. Wniosek o przekazanie milionów na konto imperium redemptorysty, z racji swojej wagi politycznej, musiał zostać zaakceptowany przez samego Kaczyńskiego.

Gliński odmówił „rydzykowej frakcji w PiS” wykonania zaplanowanej operacji. To samo uczynił Gowin. W konsekwencji PiS wycofało podczas obrad Sejmu wniosek o stworzenie pozycji finansowej w budżecie państwa, legalizującej przelewy publicznej kasy na konta instytucji Rydzyka.

Czy Szydło należy do prorosyjskiej frakcji o. Rydzyka w PiS?

Gdyby nie antyplatformerska działalność mediów o. Rydzyka, PiS nie osiągnąłby wyniku wyborczego, gwarantującego mu jedynowładztwo. Radio Maryja i TV Trwam zmobilizowały swoją kilkumilionową widownię do oddania głosów na PiS w ostatnich wyborach.

Za prawo do "politycznego fellatio" Rydzykowi, trzeba jednak grubo płacić - 20 mln zł... Operację miała wykonać gładko i sprawnie premier Szydło. Niestety scenariusz nie został zrealizowany – Gliński i Gowin, reprezentanci jej rządu, odmówili wzięcia udziału w tym akcie.

Dzień po wydarzeniu w Sejmie, Ewa Stankiewicz, dziennikarka wspierająca Beatę Szydło, w TV Republika zaplanowała odwet medialny, odgrzewając smoleńską narrację o zabiciu Lecha Kaczyńskiego przez Rosjan. Zaprosiła na rozmowę prof. Wolniewicza, postać znaną z happeningów politycznych organizowanych w częstochowskim klasztorze. Filozof nie dał się jednak wmanewrować w opowieści o „mordzie katyńskim bis”.

Odgrzewanie opowieści smoleńskiej o zabiciu Lecha Kaczyńskiego przez rosyjskie służby specjalne szkodzi wizerunkowi PiS, powodując spadek poparcia społecznego dla tej partii.

Pod wpływem medialnych doniesień o przepłaceniu przez Jasińskiego kontraktu zawartego pomiędzy Orlenem i Rosnieftem, Morawiecki i Jackiewicz zaordynowali powrót do rokowań handlowych z Rosjanami. Oskarżanie przez Stankiewicz Rosji z pewnością tworzy aurę uniemożliwiającą podjęcie renegocjacji kontraktu handlowego na dostawy ropy naftowej do Polski. Czy #Beata Szydło chce więc wykazać, używając dziennikarki w swojej grze, nieudolność Morawieckiemu, Szałamasze i Gowinowi?

Czy neokonserwatywna frakcja wygra z Szydło?

Morawiecki i Gowin są postrzegani przez media jako politycy reprezentujący w Polsce interesy Opus Dei – organizacji biznesowej kontrolującej przepływy finansowe Watykanu. Ideologicznie opowiadają się za tak zwanym neokonserwatyzmem, nadającym katolicyzmowi neoliberalną barwę wierzchnią. Finansowe imperium Rydzyka jest w tym środowisku traktowane jako „przysłowiowy wrzód”, który trzeba chirurgicznie wyciąć. Dyrektor Radia Maryja poprzez swoje rosyjskie koneksje przeszkadza Morawieckiemu.

Głównym źródłem napięć w rządzie Szydło oraz w PiS nie jest kwestia rekietu dla Rydzyka, lecz są nim dwa projekty: Rodzina 500 Plus oraz projekt przewalutowania kredytów frankowych. Ich realizacja uszczupli aktywa banków i firm ubezpieczeniowych działających w Polsce – w tym tych, które są kontrolowane przez Opus Dei. Beata Szydło forsuje, za przyzwoleniem Jarosława Kaczyńskiego, oba projekty. Morawiecki, Szałamacha oraz Gowin kontestują je.

Nie ma jednak żadnych szans na pozbawienie Kaczyńskiego prezesury w PiS. Mimo to, istnieje polityczne narzędzie na osłabienie jego pozycji, którym jest wymuszenie dymisji Szydło i zastąpienie jej Morawieckim. Sprowokowanie kryzysu gabinetowego stanowiłoby pierwszą fazę w realizowaniu strategii powolnego odsuwania Kaczyńskiego od władzy. Wojna o Rydzyka mogłaby okazać się wstępem w tej pasjonującej grze. Jest jedno „ale”. Prezes może zawsze zastąpić Morawieckiego swoim asem z rękawa - Glapińskim.

źródła: parlamentarny.pl; gazeta.pl

 

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Tadeusz Rydzyk #Jarosław Kaczyński