Źrenica wolności obywatelskich, ostoja swobód demokratycznych, krynica prawniczej mądrości, krótko mówiąc – #Trybunał Konstytucyjny.

Medialna kreacja a fakty

Nawet jeżeli te wszystkie określenia nie mają nic wspólnego z prawdą, to lewicowo-liberalne media usilnie pracują nad tym, by właśnie taki obraz wytworzyć w głowach odbiorców. Dodatkowo próbuje się nas przekonać, że jakiekolwiek zmiany dotyczące tej instytucji, to podniesienie świętokradczej ręki na demokrację, za co sprawców powinny spotkać srogie kary. Takie np. jak konieczność obejrzenia wszystkich filmów Agnieszki Holland, albo przeczytania wszystkich esejów Adama Michnika.

Mainstreamowe media przechodzą przy tym do porządku nad faktem, że są przecież kraje, gdzie takie ciało, jak Trybunał Konstytucyjny w ogóle nie istnieje - np. USA. A mimo tego nikt – ani znany z urody i inteligencji pan Martin Schulz, ani też znany z mocnej głowy pan Jean Claude Juncker – nie oskarża Stanów Zjednoczonych o „tendencje autorytarne”. Kraj ten, mało że zażywa reputacji państwa demokratycznego, to jeszcze „szerzy demokrację” w innych regionach świata, np. na Bliskim Wschodzie. Inna sprawa, że skutki bywają opłakane, a jednym z nich jest powstanie politycznego nowotworu pod nazwą Państwo Islamskie.

Trybunał Konstytucyjny, czyli bardzo droga zabawka

W związku z tym, co napisałem powyżej, nie od rzeczy będzie zapytać ile kosztuje nas luksus posiadania Trybunału Konstytucyjnego. Okazuje się, że nie tylko są to sumy niebagatelne, ale z roku na rok coraz wyższe. Zgodnie z projektem ustawy budżetowej na rok 2016, wydatki Trybunału zaplanowano na 33 mln 950 tysięcy złotych. Dla porównania, w roku 2015 plan finansowy wynosił 31 mln 250 tysięcy zł, co z kolei stanowi wzrost o prawie trzy miliony złotych w porównaniu z rokiem 2014. Wtedy utrzymanie TK kosztowało nas wszystkich 28 mln 467 tys. zł.

Po co Trybunałowi prawie 34 mln zł? W pierwszym rzędzie na uposażenia dla sędziów, którzy zarabiali dotąd 22,5 tys. zł rocznie, a w rozpoczynającym się właśnie roku ich pensje mają wzrosnąć o około tysiąc zł. Ponadto, na rok 2016 przewidziane  są obchody jubileuszu 30-lecia Trybunału Konstytucyjnego. A że takie obchody muszą wypaść okazale, więc pójdzie na nie prawie milion zł z kieszeni podatnika!

Ta rozrzutność zbulwersowała posłankę Krystynę Pawłowicz, która nie może zrozumieć, dlaczego Trybunał Konstytucyjny nie czyni żadnych oszczędności, co byłoby wskazane, zwłaszcza biorąc pod uwagę trudną sytuację budżetu. „Zrobię wszystko, żeby to rozpasanie jakoś ukrócić” - zapowiedziała posłanka #PiS.

Trzymamy za słowo, pani poseł.

źródło: wpolityce.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.