Reklamy atakują nas zewsząd i w każdej sytuacji. Gdy oglądamy telewizję, słuchamy radia, czytamy gazetę, otwieramy internet - towarzyszą nam reklamy. Niektóre są pomysłowe, ale większość to chłam.

Ogórki i chudnięcie kobiet

„Rewelacyjną” reklamą internetową jest oferta powiększenia penisa. Obok tekstu pojawia się zdjęcie kobiety z ogórkiem w ręku. To jak w starym dowcipie: „Co najlepiej sprzedaje się w żeńskim więzieniu? Ogórki!”. Na miejscu feministek zaprotestowałbym przeciwko takiej reklamie. Bo traktuje kobiety przedmiotowo. A raczej – ogórkowo.

Inna reklama żeruje na kobiecej słabości, czyli – jak schudnąć. Ogłoszeniodawca, oferując swój produkt,  napisał, zamieszczając jakieś komputerowo przekłamane zdjęcie: „Ona schudła 24 kg w 12 tygodni!”. Drogie Panie. Uważajcie! Skoro kobieta może schudnąć 24 kilogramy w 12 tygodni, to kobieta ważąca 72 kilogramy - w ciągu roku… zniknie!

Panie mogą znaleźć w reklamie także  informacje o: pochwie, zaparciach, paznokciach, środku na przyklejanie sztucznej szczęki oraz o sposobach mycia sedesu.

Co ma puchnąć u mężczyzn

Chwyty reklamowe stosowane są także wobec panów.

„Dzięki temu biceps puchnie w mgnieniu oka…” . To znowu reklama internetowa. Nie stwierdzono naukowo, że kobietom przede wszystkim zależy na tym, aby mężczyznom puchły (a raczej  rosły) akurat bicepsy. Ale autor tej reklamy uznał, że bicepsy są najważniejsze. Umieścił obok tekstu zdjęcie (to był trik komputerowy) faceta z takimi bicepsami, że prawie zasłoniły mu oczy i ten nic nie widział. Wniosek? Nie miej za dużych bicepsów, bo stracisz wzrok! W podobnej reklamie czytamy wyznanie pewnego mężczyzny: „Czyste mięśnie rosną u mnie bez wysiłku”. Czyli co? Wreszcie się, chłopie, bez wysiłku umyłeś?

Jaja to się dopiero teraz zaczynają… W internecie pojawia się reklama, że można „bez wysiłku” zarobić miesięcznie nawet ponad 100 tysięcy. Aby „uwiarygodnić”  to ogłoszenie, wypowiada się jakiś facet. Mówi, że ma  willę, ogród, basen i mercedesa. O tym, czy ma osobisty helikopter – nie wspomniał. Mówi (a raczej pisze), że zna sposób na zarobienie milionów i chce się tą wiedzą podzielić z innymi. A miliony (Polaków) jakoś – tak sądzę – do niego nie odpisują. Bo może nie mają willi, ogrodu, basenu i mercedesa, ale mają rozum. I nie dają się nabrać.

Ściema nienawiści

Od bezpośredniej reklamy (reklamowy tekst i zdjęcia), groźniejsza jest ukryta reklama i antyreklama. Przykładem jest Jurek Owsiak. Gdy zaczynał swoją akcję Wielkiej Orkiestry, nie lubiłem go. W mediach więcej było o Owsiaku niż o Orkiestrze i celach akcji. Potem odpuściłem, bo i Owsiak odpuścił – przestał się tak lansować w mediach. Ale są ludzie, którzy do dziś go nienawidzą. I w tej nienawiści przesadzają.

Przykładem antyreklamy jest internetowy tekst z 2016 roku, którego fragment zacytuję: „Każdego roku Owsiak przeznacza około 50 mln złotych, pozyskanych w ramach WOŚP, na zakup sprzętu medycznego dla szpitali oraz sfinansowanie rozmaitych programów opieki zdrowotnej. W Polsce na służbę zdrowia łącznie wydajemy około 100 mln złotych rocznie. Pieniądze zebrane przez Owsiaka stanowią więc jedynie około 0.05% całościowych, rocznych, zdrowotnych wydatków naszego państwa”.

Kiepski jestem z matematyki, ale jeśli nasze państwo wydaje rocznie na służbę zdrowia 100 mln zł, a Owsiak – 50 mln, to nijak mi się nie wydaje, żeby wydatki Owsiaka (jego Orkiestry) stanowiły zaledwie 0,05% wydatków państwa na służbę zdrowia.

Na matematyce się wprawdzie nie znam, ale na ściemie (reklamowej) – przepraszam za nieskromność - tak.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#społeczeństwo