Ekipa rządząca właśnie powiedziała "dość". Dość kłamliwym oskarżeniom, jakie przeciwko Polsce wysuwają unijni decydenci, dość nieprawdziwym informacjom o tym, że demokracja czy wolność słowa są w Polsce zagrożone. Wreszcie dość niekorzystnym dla Polski działaniom ludzi, którzy w ostatnich wyborach zostali odsunięci od władzy, utracili intratne posady czy wpływy i nie potrafią się z tym pogodzić. A korzystając z nieuczciwych praktyk, które ewidentnie mają znamiona manipulacji, nawołują do obywatelskiego nieposłuszeństwa, skarżąc się przy tym w zachodnich (głównie niemieckich) mediach, jak to zostali pokrzywdzeni przez okrutną obecną władzę.

Na żałosne gierki czy fałszywe oskarżenia nabierze się część społeczeństwa i wyjdzie na ulicę, jednak na dłuższą metę naród w ostatnich wyborach pokazał jasno - ekipie z PO i jej sympatykom już dziękujemy. A w ostatnich dniach do ofensywy informacyjnej przystąpił w końcu polski rząd.

Polska oceniana niesprawiedliwie

Można być przeciwnikiem #PiS i obecnej ekipy rządzącej, niemniej straszenie utratą demokracji, wolności słowa itp. to szerzenie populizmu i zwykłych kłamstw. Panu Lisowi jakoś nikt podsłuchów nie zakładał (jak innym dziennikarzom za czasów PO), megafonu nie odbierał na demonstracjach KOD-u. Podobnie panu Petru nikt nie sprawdza billingów, nie "zgarniał" go z ulicy w celu przesłuchań w policyjnych kazamatach. A taki właśnie obraz wyłania się z tego, co panowie z poświęceniem godnym lepszej sprawy głoszą. Już nie ma co wdawać się w dyskusję czy analizę KOD-u i jego sympatyków. Ruch jak każdy inny, tyle, że zbudowany na fałszu, manipulacji i prymitywnych zagrywkach politycznych.

Czołowi polscy dziennikarze, jawnie sympatyzujący z poprzednią ekipą rządzącą, zdążyli się już poskarżyć w zachodnich mediach, jak to ciemiężeni są obecnie przez władze. Na reakcję Europy nie trzeba było długo czekać. Pierwsze zarzuty przeciwko Polsce pojawiły się jeszcze w czasach walki politycznej o Trybunał Konstytucyjny (szkoda, że Europa nie reagowała, gdy szkodliwe dla Polski działania w tym zakresie podejmowała PO). Kolejne oskarżenia i wezwania do reakcji Unii w Polsce pojawiły się po wdrożeniu przez sejm prac nad nową ustawą medialną. W tej sferze Platforma i Nowoczesna wraz z dziennikarzami tzw. poprzedniego reżimu poszli już na całość. Podniosły się krzyki o zamachu PiS na media, o wyrzucaniu dziennikarzy, o zawłaszczaniu telewizji i radia.

No tak. PiS w cuglach wygrał wybory, rządzi obecnie państwem, a państwo jako właściciel wymienia zarządzających radiem i telewizją, należącymi do Skarbu Państwa. Przecież PiS nie ingeruje w działalność stacji prywatnych, nowa ustawa medialna kompletnie nie ma do nich zastosowania. Jakie zatem zawłaszczanie mediów? To, że nowy właściciel wymienia zarządy na swoich zaufanych ludzi, ma miejsce w każdej spółce, także tej należącej do Skarbu Państwa. Dokładnie taka sama sytuacja miała miejsce po objęciu władzy przez PO. Gdzie był wtedy pan Lis czy Petru, nie mówiąc już o przymilających się poprzedniej władzy dziennikarzach?

Z fałszywym wizerunkiem Polski trzeba walczyć

"Prawda o Polsce" - taki tytuł nosi akcja, zainicjowana przez rząd Beaty Szydło. Akcja ma na celu uświadamianie zachodnich społeczeństw i zmiany ich opinii o naszym kraju. Rząd chce mówić, że polska to demokratyczny kraj, a polscy obywatele wcale nie są eurosceptykami i ksenofobami. Ekipa Szydło wprost zamierza przekonywać, że odsunięci od władzy ludzie i sympatyzujący z nimi dziennikarze stworzyli fałszywy obraz Polski, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. A rzeczywistość jest taka, że społeczeństwo czekało na zmiany, obawiali się ich jedynie beneficjenci patologicznych układów, świetnie prosperujących w czasach poprzedniej władzy.

Przed PiS trudne zadanie. Na początek - wyjaśnienie tego, co się dzieje w polskich mediach. Potem ofensywa informacyjna w sferze planowanych reform, miejsca Polski w strukturach Unii Europejskiej, planach rządu. Pierwsze efekty zapewne już niebawem.

źródło: stefczyk.info #Unia Europejska #Wielka polityka