#Demokracja to taki system rządów, który w prostych słowach można nazwać rządami obywateli. W europejskiej tradycji rządy w imieniu obywateli sprawują wybrani przez nich przedstawiciele. Jesienią 2015 r. polski naród większością głosów dokonał wyboru PiS jako partii rządzącej. I nie zmieni tego wyniku żaden lament oraz obliczanie, ilu Polaków nie wzięło udziału w wyborach. Każdy na własny sposób skorzystał ze swojego obywatelskiego prawa. Jedni oddali głos w wyborach, drudzy woleli inne zajęcia. Wszyscy musimy uszanować wybór większości, ale możemy skorzystać z różnych możliwości wywierania wpływu na władzę.

Komitety, Fronty i Fundacje

Komitet Obrony Demokracji publicznie ogłosił, że nie godzi się na "zawłaszczanie państwa, dzielenie Polaków na lepszych i gorszych, pogardę dla ‘innego’, (...) na poglądy godzące w zasady demokracji i prawa człowieka”. Przejawem tego niezadowolenia są organizowane przez KOD cotygodniowe manifestacje osób dobrze ubranych, czerpiących garściami ze swobody prowadzenia działalności gospodarczej, znanych z mediów i poruszających się drogimi samochodami. Czego bronią?

KOD-owcy to wcale nie są ludzie uciemiężeni i biedni, a zwietrzenie przez nich sposobności na ubicie kolejnych interesów było tylko kwestią czasu. Roman Giertych zapowiedział powołanie FOR - Fundacji Obrony Demokracji w celu udzielania wsparcia prawnego osobom zwalnianym ze spółek skarbu państwa, w tym - z państwowych mediów. Natomiast Tomasz Siemoniak ogłosił zamiar utworzenia FOK - Frontu Obrony Konstytucji, którego celem miałoby być zjednoczenie całej opozycji.

Demokratyczne sposoby wpływu na władzę

W sprawach o szczególnym znaczeniu obywatele mogą złożyć wniosek o ogłoszenie ogólnokrajowego referendum. Wniosek musi być poparty przez co najmniej 500 tys. Polaków. Tysiąc obywateli może skutecznie powołać Komitet Inicjatywy Ustawodawczej (w konkretnej sprawie), którego zawiązanie zgłasza się Marszałkowi Sejmu. Komitet sporządza i upowszechnia projekt ustawy, pod którym musi zebrać co najmniej 100 tys. podpisów poparcia. Każdy obywatel ma ponadto prawo (a w niektórych przypadkach nawet obowiązek) zgłoszenia podejrzenia popełnienia przestępstwa. Słowem kluczowym jest tutaj “podejrzenie”, co świadczy iż obywatel nie musi być pewien, a wystarczy że tylko podejrzewa złamanie prawa.

W przypadku kompletnego fiaska wyżej wymienionych narzędzi bezpośredniej demokracji, społeczne niezadowolenie można po prostu zamanifestować. Cechą charakterystyczną manifestacji na całym świecie jest to, że biorą w nich udział ludzie biedni, uciśnieni, zniewoleni, postawieni w rozpaczliwej sytuacji. Ich celem jest bowiem ratowanie własnego istnienia. To od manifestacji częstokroć rozpoczynają się rewolucje.

Zakłamywanie rzeczywistości i bezczeszczenie orła

KOD dopiero się organizuje i usiłuje dogadać własne priorytety, ale bez przerwy słyszymy, że zdaniem członków i sympatyków KOD w Polsce mamy do czynienia z rządami totalitarnymi, zamkniętymi na argumenty osób i środowisk myślących inaczej. Nie wyjaśniają, dlaczego zamiast swobodnego korzystania z przysługujących im opisanych powyżej demokratycznych praw, wolą oni używać argumentu siły i nacisku w postaci manifestacji. Nie wskazują konkretnie - który przepis Konstytucji władza złamała, jakim przepisom prawa się sprzeniewierzyła. Demonstracje KOD nie są rozpędzane, przywódcy cieszą się nieskrępowaną wolnością, nie ściga się ich za ociekające jadem wypowiedzi i za nawoływanie do niepokojów społecznych.

Demokratyczny brak represji został mylnie poczytany jako przyzwolenie na dalsze rozluźnienie hamulców, stąd najnowsza okładka Newsweeka, na której widzimy rozbite godło Polski. W świetle art. 137 kk, publiczne znieważenie, niszczenie, uszkodzenie lub usuwanie godła grozi grzywną, karą ograniczenia wolności albo karą pozbawienia wolności do roku. Stosowne doniesienie zostało już przygotowane i w dniu 8 stycznia zostanie doręczone odpowiednim służbom.

Źródła: niezalezna.pl, natemat.pl, Newsweek, TT, komitetobronydemokracji.pl #manifestacja