Lata 2014 – 2015 mogą zapisać się w historii XXI wieku jako czas, który stał się zapowiedzią poważnego kryzysu cywilizacji. Okres ten obfitował w serie bezprecedensowych wydarzeń. Niektórzy wręcz z niedowierzaniem przyglądali się temu, co się dzieje na Ukrainie, w Iraku i Syrii, czy też w Grecji. Niestety wszystko, co się wydarzyło, miało wydźwięk negatywny i nie napawa optymizmem na przyszłość. Któż mógł pomyśleć, że po okresie globalizacji, postępu technologicznego oraz dynamicznie rozrastających się gospodarek Chin, UE i USA i zacieśniającej się międzynarodowej współpracy gospodarczej, świat znajdzie się w tak beznadziejnym położeniu? A jednak. Rok 2014 dał wielu ludziom do myślenia. Natomiast 2015 rozwiał wszelkie wątpliwości.

2014r.

Rok 2014 należał oczywiście do konfliktu Rosja - Ukraina i narodzin fanatycznej organizacji terrorystycznej, czyli Państwa Islamskiego. Kryzys na Ukrainie także nabrał rozmachu w 2014 r. Doszło do wybuchu rewolucji, rozlewu krwi i wypędzenia prorosyjskiego prezydenta Janukowycza. Skutki geopolityczne były jeszcze poważniejsze. Putin postanowił nie rozstawać się z Ukrainą bez walki i jego wojska-widmo wkroczyły do wschodniej części kraju, wywołując wojnę. Rosjanie przejęli Krym. Rozpoczęła się nowa Zimna #wojna, a Putin został zaliczony do głównych wrogów Zachodu - obok terrorystów islamskich. Dżihadyści też nie próżnowali. Ogłosili powstanie na terenach Syrii i Iraku tzw. Państwa Islamskiego. Obwieścili to światu w brutalny sposób, przeprowadzając liczne egzekucje pojmanych zakładników. Islamiści to barbarzyńscy religijni psychopaci, którzy dążą dosłownie, bez żadnej metafory, po trupach z odciętymi głowami do celu, jakim jest utworzenie Kalifatu. Warto też wspomnieć o Eboli, która zaatakowała Afrykę. Z powodu zakażeniem tym groźnym wirusem zmarło ponad 11 tys ludzi, a najbardziej dotknięte regiony załamały się gospodarczo. 

2015r.

W 2015 roku obserwowaliśmy kontynuację globalnej destabilizacji. Skrót ISIS stał się rozpoznawalną marką, siejącą strach. Chaos w świecie arabskim pogłębia się. Rozprzestrzenił się on dodatkowo do Europy w postaci zamachów terrorystycznych i hordy zdesperowanych imigrantów. Konflikt ukraiński został zawieszony, ale jest daleki od zakończenia. Putin wojuje w Syrii. Światowi przywódcy czują coraz silniejszą presję społeczeństw. Dominującym nurtem politycznym staje się nacjonalizm i eurosceptycyzm. W centrum uwagi jest światowa gospodarka. Została ona poddana próbie przez deflację, która pogrąża Chiny i eksporterów surowców.

Na wiosnę wybuchła grecka bomba zadłużeniowa, która zagroziła stabilności Unii Europejskiej. Przekonaliśmy się wtedy, jak kruchym tworem jest europejska integracja. Światowy zamęt istotnie powiązany jest ze złym stanem ekonomii i niebezpiecznie wysokim zadłużeniem wielu krajów. Kryzys z 2008 r. ciągle jest odczuwalny. Pomimo działań amerykańskiego Banku Centralnego w sprawie globalnego, finansowego trzęsienia ziemi, wiele problemów o charakterze strukturalnym nie zostało rozwiązanych. Drukowanie pieniędzy i obniżanie kosztów kredytu niewiele tu pomoże. Wiele rzeczy zostało tylko przysłowiowo zamiecionych pod dywan.

Powtórka z lat 30-tych XX wieku?

Dwa ostatnie lata pokazały, że coś złego dzieje się z naszą cywilizacją. Liczba globalnych zagrożeń jest duża, co przywołuje tylko złe przeczucia. Naprawdę jest wiele podobieństw do lat trzydziestych ubiegłego wieku. Zalicza się do nich: kryzys finansowy na Wall Street, wysokie poziomy ubóstwa, nastroje nacjonalistyczne, słabość polityczna i gospodarcza mocarstw, rosnąca agresja i uczucia nienawiści pośród różnych grup społecznych i narodów. Wojna w Syrii przypomina Hiszpanię z lat 1936-39. Wtedy nagromadzenie negatywnych zdarzeń skończyło się tragicznie. Zobaczymy, co przyniesie ludzkości los tym razem...

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#kryzys gospodarczy #Terroryzm