Nowa ustawa medialna, uchwalona głosami parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości, wywołała duże poruszenie wśród europejskich biurokratów, przy czym nowe prawo szczególnie głośno kontestują urzędnicy pochodzący z Niemiec. Zaczął wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, Hans Timmermans, który ostrzegł Polskę przed „ograniczaniem pluralizmu w mediach”. Niedługo po nim głos zabrał jego rodak, Günther Oettinger, komisarz Unii Europejskiej ds. mediów.

Oettinger: Objąć Warszawę nadzorem!

"Wiele przemawia za tym, aby uruchomić obecnie ‘mechanizm kontroli praworządności’ i objąć Warszawę nadzorem" – powiedział Oettinger w wywiadzie dla Frankfurter Allgemeine Sontagszeitung (niedzielne wydanie popularnego niemieckiego dziennika Frankfurter Allgemeine Zeitung). Oettinger zapowiedział, że opowie się za takim rozwiązaniem na najbliższym posiedzeniu Komisji Europejskiej, tj. 13 stycznia b.r.

Wspomniany mechanizm istnieje dopiero od 2014 r. i przewiduje ‘dialog’ między Komisją Europejską a państwem członkowskim, w którym – zdaniem KE – mają miejsce systemowe zagrożenia dla państwa prawa. Jeżeli dane państwo nie zareaguje na propozycje zmian, przedstawione przez Brukselę, Komisja Europejska wszczyna postępowanie ws. naruszenia ‘podstawowych wartości europejskich’. Może to nawet doprowadzić do pozbawienia państwa członkowskiego prawa głosu w Radzie Unii Europejskiej, choć jak na razie taka sytuacja nie miała jeszcze miejsca.

Dobre rady unijnego komisarza

"Dyrektor nie powinien być zwolniony bez podania przyczyny. To byłaby samowola" – pouczał Oettinger w wywiadzie dla FAS. Komisarz UE nawiązywał w ten sposób do odejścia z pracy czterech członków kierownictwa TVP. Niestety, unijnemu funkcjonariuszowi najwyraźniej umknęło, że wspomniana czwórka, tj. Piotr Radziszewski (dyrektor TVP 1), Jarzy Kapuściński (TVP 2), Tomasz Sygut (szef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej) i Katarzyna Janowska (kierująca TVP Kultura) sami złożyli dymisje, które następnie zostały przyjęte przez prezesa TVP, Janusza Daszczyńskiego.

Bez Tomasza Lisa nie ma pluralizmu w TVP?

Prócz tego, Oettinger uznał za stosowne poruszyć w wywiadzie temat zdjęcia z anteny programu „popularnego dziennikarza” Tomasza Lisa, którego nazwał „dyrektorem programowym TVP”. Być może unijny komisarz chciał odwdzięczyć się w ten sposób za niedawny wywiad Lisa dla niemieckiej telewizji ARD, w którym Tomasz Lis krytycznie odniósł się do planowanej przez #PiS repolonizacji mediów. Plan ten wywołuje za Odrą spore poruszenie, jako że większość mediów w Polsce znajduje się obecnie w niemieckich rękach. Zmiana tego stanu rzeczy stanowić będzie potężny cios dla niemieckich interesów.

Źródło: faz.net

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Unia Europejska #Niemcy