Wszystko, co trzeba aby zmusić pierwszą osobę Niemiec do zrobienia tego czego nie chce oraz zaniechania tego, czego pragnie. Tzn. na płaszczyźnie politycznej. Ujawniona w roku 2013 i od tego czasu nie zakończona materialnymi gwarancjami zakończenia podobnych praktyk afera podsłuchowa NSA to była przykra wpadka. Przyjemne jest w niej to, że w wyniku włączenia podsłuchu nawet telefonów szefów państw Niemiec i Francji wuj Sam ma ich w ręku. Afera nie została rozliczona.

Europa Zachodnia nieprzypadkowo nie ma już samodzielnych przywódców

Kiedy Jankesi do spółki z Sowietami doprowadzili do upadku imperiów kolonialnych, przywódcy zachodnioeuropejscy odpłacili im pięknym za nadobne. Kilka lat później odmówili wysłania swoich wojsk na wojnę wietnamską, prowadzoną przeciw ludobójcom z Vietcongu. Poparci w tej sprawie przez społeczeństwa swoich krajów, okazali się niemal stuprocentowo nieugięci. #Niemcy Zachodnie wysłały statek szpitalny. Pozostali nie wysłali nic.

 

W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych współdziałanie po linii „euroatlantyckiej” wymagało długiego ucierania wspólnych poglądów. Tzn. uwzględniania punktu widzenia takich przywódców jak Helmut Schmidt, dbających o utrwalenie spokoju w Europie. Było to uciążliwe dla strony amerykańskiej i wiązało jej ręce. Zarazem jednak była to swoista reklama NATO w stosunku do ludności bloku radzieckiego; szanujemy suwerenność naszych sojuszników. Blok radziecki przestał istnieć. Zaistniały za to nowe możliwości techniczne.

Zapowiedź korekty błędnego kursu?

Kraje Europy Zachodniej muszą zatem czekać na zmianę kursu wuja Sama w kierunku bardziej odpowiadającym ich żywotnym interesom. Jednym z nich jest pozbycie się milionów nie chcących się zintegrować ani pracować naprawdę obcych przybyszów. Przybyszów, dla których w obliczu wzrastającego stopnia automatyzacji w każdej dziedzinie prostej pracy fizycznej nie ma i nie będzie. Kurs przywódców Niemiec, Szwecji, Francji, a liczbowo rzecz ujmując również W. Brytanii okazał się jednak odwrotny. Jego żywym symbolem stała się „mateczka Merkel”.

Konserwatywno-liberalny publicysta włącza dzwonek alarmowy w Nowym Jorku

W sobotnim wydaniu wpływowego amerykańskiego dziennika „New York Times” (NYT) ukazał się znamienny felieton. Felieton zamieszczony w skromnej formule punktu widzenia konserwatywnego katolika. Jak dowcipkowano już przed pierwszą światową, NYT to taka gazeta, w której piszą katolicy, a Żydzi starają się by ci katolicy dobrze na tym zarabiali. Wracając do przedmiotu zagadnienia red. Ross Douthat walnął pięścią w stół. Pod dramatycznym tytułem Niemcy na skraju przepaści felietonista domaga się: 1) natychmiastowego usunięcia Merkel ze stanowiska jako niepoczytalnej, 2) przystąpienia do usuwania milionów młodych muzułmańskich mężczyzn z Europy.

 

Dzwonka alarmowego na tym szczeblu (in)formowania amerykańskiej opinii publicznej nie włącza się samowolnie. Jest to raczej rodzaj komunikatu, że miejscowa elita pieniądza i władzy zaczyna do czegoś się skłaniać albo do czegoś tracić cierpliwość. Rodzina Sulzbergerów, w której dziedzicznym posiadaniu znajduje się NYT, to ludzie poważni. Posiadają jawne i zakulisowe wpływy w obu partiach władzy. Ross Douthat, który pracuje dla NYT i stara się inspirować Partię Republikańską jest kimś w rodzaju posłańca liberalnej elity wschodniego wybrzeża do ludzi pokroju Donalda Trumpa.

Czytając między wierszami

Ludzie, którzy są w stanie wpływać na politykę Stanów Zjednoczonych nie tylko przy urnie, mają zwyczaj dokonywać korekt jej kursu. Za prezydentury Obamy lotniskowce skręciły zanadto na lewo. Być może też trzeba zbliżyć się znów do rosyjskiego punktu widzenia. Alternatywą jest wojna domowa w Niemczech, ich islamizacja, a następnie padnięcie śmiertelnie przerażonej Europy Wschodniej na kolana przed Rosją. W międzyczasie Putin może odpłacić za Kosowo, Kijów i Donbas na saudyjskiej skórze. Jeśli w Nowym Jorku pojawiło się zrozumienie tego, dni rządów Merkel są policzone. #Angela Merkel #Wielka polityka