#Komisja Europejska wszczęła jednomyślnie procedurę monitorowania praworządności w Polsce. Zajmie się oceną sytuacji prawnej dotyczącej postępowania pisowskiego Sejmu i rządu wobec Trybunału Konstytucyjnego oraz mediów publicznych. Timmermans stwierdził, że KE dokona oceny sytuacji, opierając się na ekspertyzach Rady Europy oraz Komisji Weneckiej.

Europejski rząd w Brukseli nie żartuje

Jeśli KE uzna, iż w Polsce łamane są fundamentalne zasady praworządności, wówczas w kolejnym kroku może wystosować ultimatum pod adresem rządu Szydło o sprostowanie polityki wewnętrznej w taki sposób, aby nasz kraj respektował unijne wymagania. Jeśli #PiS uzna, iż takie ultimatum stanowi zamach na niepodległość Polski, wówczas najprawdopodobniej zostanie wdrożona procedura usunięcia naszego kraju z Unii Europejskiej.

Rząd Beaty Szydło szczycił się tym, iż umacnia pozycję Polski na wschodnich rubieżach Wspólnoty Europejskiej. Niestety, kraje Grupy Wyszehradzkiej nie wyłamały się na posiedzeniu KE i również poparły postulat wdrożenia procedury monitorowania praworządności w naszym kraju.

Porażka polityki zagranicznej Kaczyńskiego i Dudy

Liderzy Prawa i Sprawiedliwości od co najmniej roku karmią społeczeństwo politycznym projektem międzymorza. Według tego konceptu, Polska ma stworzyć wewnątrz Unii Europejskiej blok państw dawnego Układu Warszawskiego, aby w sposób zdecydowany bronić tak zwanych „odrębnych interesów” – prezentowanych jako sprzecznych z geopolityczną strategią niemiecką.

Spotkania Kaczyńskiego z Orbanem oraz Szydło z Cameronem miały służyć zablokowaniu przez brytyjskich oraz węgierskich komisarzy wszczęcia procedury sprawdzania praworządności w Polsce. Okazało się, że Orban i Cameron w żaden sposób nie pomogli Kaczyńskiemu, Dudzie i Szydło -  wręcz przeciwnie; poparli postulat monitoringu pisowskiego rządu i Sejmu pod względem respektowania zasad praworządności. Węgierski bratanek Orban zdradził Kaczyńskiego.

Konsekwencje decyzji KE względem  polityki wewnętrznej PiS

Komisarze europejscy liczą na to, że Kaczyński i jego akolici przestraszą się, ustępując w forsowaniu swoich rozwiązań względem TK, mediów publicznych i porządkowi prawnemu. Politycy PiS mają jednak świadomość tego, że jeśli ustąpią, to rozczarują swój rdzenny, fundamentalistycznie katolicki elektorat, doprowadzając do swojej przegranej w kolejnych wyborach parlamentarnych. Należy więc przypuszczać, że w tej sytuacji  PiS podejmie strategię okopywania się na własnych pozycjach. Wraz z Kościołem katolickim, rozpocznie szeroko zakrojoną akcję propagandową obrony tak zwanych wartości chrześcijańskich. Gliński kilka dni temu dał obywatelom jej przedsmak. Dyskurs publiczny zapełni się memami o niemieckim zamachu na niepodległość Polski.

Jeśli PiS faktycznie rozpocznie wojnę propagandową z Niemcami i resztą Unii Europejskiej, wówczas decyzję KE należy rozumieć jako sygnał dla liberalnych środowisk w kraju, aby bardziej zdecydowanie i agresywnie zaczęły bronić wartości wolnościowych. PiS nie przejął jeszcze kontroli nad armią i siłami policyjnymi. Dlatego też użycie przemocy fizycznej wobec buntujących się środowisk liberalnych jest obecnie nie do zrealizowania ze strony rządu. Niestety, im później opozycja zdecyduje się na wywieranie ostrej ulicznej presji na pisowski rząd, tym bardziej jej sukces staje pod znakiem zapytania. 

Puenta

Strategia Kaczyńskiego, obliczona na okopywanie się na swoich pozycjach, wymierzona propagandowo w Niemcy i Europę, skutkująca silnym wzmocnieniem wśród obywateli antyeuropejskich postaw może paraliżować armię w jej popieraniu środowisk wolnościowych. Brukselscy politycy nie zdecydują się wówczas na zaprowadzanie praworządności w naszym kraju przy pomocy rodzimego militarnego dyktatu. Dlatego raczej wybiorą opcję eksmisji Polski z Unii Europejskiej.

źrodło: wyborcza.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie www.blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Trybunał Konstytucyjny