Wszystko za sprawą ultralewicowej burmistrz Madrytu, której przeszkadzają tradycyjne obchody Świąt Bożego Narodzenia, organizowane w stolicy Hiszpanii.

Manuela Carmena – bo o niej mowa – jest prawnikiem o lewicowych poglądach. Do 1981 r. była członkinią Komunistycznej Partii Hiszpanii, potem zasiadała w Głównej Radzie ds. Władzy Sądowniczej (hiszp. Consejo General del Poder Judicial), następnie doradzała ONZ i baskijskiemu rządowi, a ostatnio założyła spółdzielnię pod wdzięczną nazwą „Przedsiębiorcze babcie” (hiszp. Yayos emprendadores), która wspiera sprzedaż zabawek i ubrań produkowanych przez więźniów z Sewilli.

‘Przedsiębiorcza babcia’ na wojennej ścieżce

W 2015 r. Manuela Carmena z powodzeniem startowała w wyborach burmistrza Madrytu i 13 lipca zeszłego roku została włodarzem stolicy Hiszpanii. Po objęciu stanowiska pani Carmena uznała najwyraźniej, że tym czego najbardziej potrzeba do szczęścia mieszkańcom Madrytu jest wyrugowanie chrześcijańskiej symboliki z przestrzeni publicznej.

Swoją świętą wojnę z chrześcijaństwem Carmena rozpoczęła od wielkiej szopki, jaka co roku jest instalowana w centrum Madrytu przed Pałacem Cibeles - siedzibą władz miejskich. W tym roku szopki miało zabraknąć, ale nowa burmistrz Madrytu napotkała na zdecydowany opór ze strony właścicieli okolicznych sklepów i restauracji. Dla nich bożonarodzeniowa inscenizacja to dodatkowa atrakcja, która zwiększa ich obroty przyciągając do miasta rzesze turystów i Hiszpanów z innych części kraju. Ostatecznie więc żłóbek się pojawił, ale… siedmiokrotnie mniejszy.

Nie tylko Kopernik była kobietą…

Kiedy nie powiodły się plany usunięcia bożonarodzeniowej szopki, pani burmistrz postanowiła zmienić taktykę. Skoro nie można bez problemu wyrugować chrześcijańskiej symboliki z przestrzeni publicznej, to należy ją zmodyfikować w duchu lewicowej ideologii. W związku z powyższym, pani Carmena postanowiła „unowocześnić” jeden z wielkich orszaków Trzech Króli, które 5 stycznia tradycyjnie przejdą ulicami hiszpańskiej stolicy.

I tak oto Kacper i Melchior będą kobietami (choć w męskim przebraniu), a wszystko w imię „równości płci” i „różnorodności”. Należy zauważyć, że upiekło się Baltazarowi, który – przynajmniej na razie – może po staremu pozostać mężczyzną, zapewne dlatego, że zgodnie z tradycją był on Murzynem i majstrowanie przy tej postaci mogłoby się zakończyć oskarżeniami o rasizm.

Wyrównywanie gruntu pod inwazję islamu?

Madryt musi być wspaniałym miejscem, skoro jedynymi problemami, jakie mają jego mieszkańcy jest to, jak ma wyglądać bożonarodzeniowa szopka, albo orszak Trzech Króli. Należy wszakże zauważyć, że natura nie znosi próżni, a ośmieszanie chrześcijańskiej symboliki i usuwanie jej z przestrzeni publicznej będzie miało jedynie ten skutek, że jej miejsce zajmą inne symbole. Jakie – nietrudno się domyślić, zważywszy, że przez siedemset lat Półwysep Iberyjski znajdował się pod panowaniem islamu, a wyznawcy tej religii bynajmniej o tym fakcie nie zapomnieli. Pani Carmena, która tak bohatersko walczy z chrześcijaństwem, powinna więc poświęcić chwilkę czasu na to, by uzupełnić swą garderobę o gustowną burkę. Może jej się ona wkrótce przydać.

źródło: en.wikipedia.org, wpolityce.pl #Święta Bożego Narodzenia #Hiszpania #gender