Narzeczoną na weekend można łatwo znaleźć przez Internet. Gustują w tym zwłaszcza włoscy mężczyźni. I nie muszą wcale ruszać się z Włoch. Weekendowe narzeczone przylatują do nich z Łotwy, Polski, Rumunii, Ukrainy czy Węgier co weekend.

NA LOTNISKU W BERGAMO

Ciekawe obrazki można zaobserwować we włoskim Bergamo. Na tamtejszym lotnisku, prym wiodą tani przewoźnicy (Króluje #Ryanair). To stąd Włosi mogą tanio podróżować samolotem do ponad 60 miast na całym świecie. Ale najciekawsze jest to, że przy bramkach można zobaczyć wyjątkowo dużo młodych, ładnych kobiet. To na ogół studentki w wieku 20-30 lat, pochodzące głównie z Europy Wschodniej. W kłębiącym się tłumie ludzi mieszają się różne języki – ukraiński, węgierski, polski, bułgarski czy litewski. Kim są te młode kobiety? To „weekendowe narzeczone” które sprytni Włosi poznają przez Internet. Kobiety przylatują co piątek a wylatują w niedzielę (lub poniedziałek rano), bogatsze o 10 czy 12 tysięcy euro. Jakim cudem? To proste. Krótki pobyt za granicą w zamian za seks. Włoscy mężczyźni są spragnieni seksu jak grzyby deszczu. Dlatego też płacą sporo pieniędzy za młode ciała wprost z Europy Wschodniej.

JAK TO DZIAŁA

Schemat działania jest zwykle taki sam. Najpierw poznaje się dziewczynę przez Internet. Następnie - młoda Europejka przylatuje do Bergamo tanimi liniami lotniczymi, gdzie jest odbierana przez swojego sponsora. A później to już hulaj dusza, diabła nie ma. Zabawa rozkręca się na całego. Jednak bieganie po modnych restauracjach, hotelach i dyskotekach, po pewnym czasie staje się męczące. Dlatego też, włoscy mężczyźni coraz częściej zabierają młode Europejki do popularnych miejscowości wypoczynkowych nad jeziorem Garda. Zabawa trwa aż do niedzieli wieczór. Wówczas kończy się czas relaksu i weekendowa narzeczona odwożona jest na lotnisko. A co można zobaczyć na lotnisku podczas odprawy? Bywa, że weekendowym narzeczonym sprawdza się bagaż. I z toreb wysypują się prezerwatywy, erotyczna bielizna z sex shopu i kosmetyki. A agentki włoskiej Gwardii Finansowej, zabierają młode kobiety do kontroli osobistej. I znajdują, np. 10 czy 15 tysięcy euro, zwinięte w rulon i upchnięte w kieszonki biustonosza. To pieniądze „zarobione” zaledwie w 2 dni! Tutaj trzeba przypomnieć, że to cała masa pieniędzy. Statystyczny Włoch otrzymuje tylko 10% tej kwoty za cały miesiąc pracy. A gdy minie tydzień – wyposzczeni Włosi fundują krótki pobyt w ich kraju kolejnym, weekendowym narzeczonym. No cóż, takie nawyki nie będzie łatwo wyeliminować. I zapewne jeszcze nie raz, cały proceder powtórzy się od początku.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Europa Wschodnia #linie lotnicze