Rozgorzała medialna histeria. Oto pięć dni po Nowym Roku do mediów zaczęły przeciekać informacje o wydarzeniach nocy sylwestrowej, jakie zaszły w kilku niemieckich miastach. Skoordynowane grupy śniadych imigrantów dokonały czynnej napaści na kobiety, dopuszczając się kradzieży, znieważania i naruszania nietykalności cielesnej. A miało być tak pięknie! Niemcy w wielu miejscach w ogóle zrezygnowali z zabaw plenerowych, aby nielegalnych imigrantów nie straszyć i nie burzyć ich spokoju odgłosami sylwestrowych szaleństw. Odgłosy sztucznych ogni i basy wydobywające się z głośników, miały tym biednym ludziom przywoływać na nowo koszmar wojny.

Wszystkie oczy w inną stronę

Powszechnie panująca w Niemczech i kilku innych krajach Europy moda na manipulowanie informacjami, jeśli dotyczą one imigrantów, znów daje o sobie znać. Tym razem incydenty próbowano zwyczajnie przemilczeć, jednak zasięg zdarzeń był na tyle wielki, że utrzymanie tajemnicy po prostu nie było możliwe. A skoro tak - spolegliwi dziennikarze postanowili zakrzyczeć to, co najważniejsze. Zadanie jest proste, bo wieści o dotykaniu, przezywaniu, rozbieraniu i okradaniu kobiet zawsze trafiają na podatny grunt. Czytelnicy, słuchacze i telewidzowie skupiają się na roztrząsaniu, dlaczego te kobiety zostały źle potraktowane.

Fiki-fiki i inne przekleństwa

Podano do publicznej wiadomości, że podczas sylwestrowej zabawy w okolicach dworca kolejowego w Kolonii, zebrała się tysiącosobowa grupa osób pochodzenia arabskiego i afrykańskiego (nie mówi się o nielegalnych imigrantach). Zalotnicy odpalali w tłumie petardy, a następnie - małymi grupkami (po 20-30 osób) otoczyli kobiety, obmacywali je, okradali i wrzeszczeli “fiki-fiki” (wulgarne zawołanie, pochodzące od niemieckiego ficke, ficken - pieprzyć) oraz używali jeszcze kilku innych, powszechnie uznanych za obelżywe słów. Kobiety miały być obnażane, nachalnie obmacywane oraz usiłowano je zgwałcić. Poszkodowanych jest ponad osiemdziesiąt kobiet, jednak liczba ta może wzrosnąć, ponieważ stale odnotowywane są nowe zgłoszenia. Policja bohatersko zatrzymała pięciu imigrantów. Do takich samych incydentów doszło jeszcze między innymi w Hamburgu i Stuttgarcie oraz w wielu innych, mniejszych miejscowościach.

To nie była sztuka uwodzenia

Jak już wielokrotnie pisaliśmy, zaklinanie rzeczywistości nie sprawi, że nielegalni imigranci okażą się ratującymi swe życie chrześcijańskimi uchodźcami. To zwyczajna islamska tłuszcza, jak dotąd bezkarnie celebrująca na naszym terenie swoje tradycje i wartości. Kobieta ubrana po europejsku, przebywająca nocą na ulicy bez zdecydowanej opieki pana i władcy - to zwyczajna grzesznica, godna jedynie gwałtu i uśmiercenia. Trudno w tym kontekście mówić o nawet kradzieżach. Męscy napastnicy po prostu brali to, co im Allah pod sam nos zesłał. Jak wszędzie, dokąd docierają - islamiści jako pochodzący z rasy panów, stają się właścicielami tego, co mają niewierni. Z niewiernymi kobietami i ich biżuterią oraz portfelami włącznie.

Gdzie byli Niemcy i niemiecka policja?

Kobiety zostały chamsko napadnięte, brutalnie potraktowane i ograbione nie tylko z zegarków, biżuterii czy pieniędzy, lecz dodatkowo - z godności i nietykalności. Przez kogo? Przez zorganizowane bandy śniadych imigrantów, których do Niemiec zaprosiła #Angela Merkel przy radosnym pisku środowisk lewackich i progenderowskich. Bandy te działały na rozkaz, bo do ataków doszło jednocześnie w wielu miejscach.

Kto pamięta, co uczynili kibice Ruchu Chorzów, kiedy grupa Meksykanów źle potraktowała kobietę na polskiej plaży? Zapytać zatem wypada - gdzie byli ci wspaniali niemieccy mężczyźni? Dlaczego nie stawali w obronie swoich kobiet? Wyjścia są dwa - zostali okrążeni i obezwładnieni lub wybici albo zwyczajnie stchórzyli. Pytanie dodatkowe - dlaczego te plenerowe imprezy nie były odpowiednio zabezpieczone?

Źródła: tvn24.pl, telewizjarepublika.pl, wp.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Islam #kryzys uchodźczy