Mateusz Morawiecki i Paweł Szałamacha wylali kubeł zimnej wody na głowę premier Beaty Szydło. Urzędnicy w Ministerstwie Finansów negatywnie zaopiniowali projekt ustawy Rodzina 500 Plus autorstwa premier rządu, zwracając uwagę na skandaliczny fakt, iż mieli tylko jeden dzień na zaopiniowanie najbardziej kosztownego projektu socjalnego pisowskiego rządu. W opinii czytamy, iż tak krótki czas „uniemożliwia prawidłową analizę i rzetelne zaopiniowanie” projektu ustawy. Co więcej, w dokumencie zostało stwierdzone to, że projekt przekazany Ministerstwu Finansów różni się od wcześniej uzgodnionego. Opinia Ministerstwa Finansów nosi sugestię, iż Beata Szydło nie działa rzetelnie i profesjonalnie. Morawiecki za pośrednictwem Hanny Majszczyk, która podpisała się pod ekspertyzą z upoważnienia Pawła Szałamachy, dał więc "publicznego klapsa" niegrzecznej premier rządu.

Jakie merytoryczne błędy wskazano w projekcie?

W budżecie przeznaczono na realizację projektu środki w wysokości 17,055 mld zł. Eksperci wskazują, iż koszt jego realizacji będzie wyższy – 17,272 mld zł. Warto zauważyć, iż różnica w estymacjach kosztu wynosi niespełna 1.25%. Ministerstwo Finansów mogło więc w swojej ekspertyzie wnioskować o korektę budżetu. Zamiast takiej sugestii, Szałamacha zdecydował się na perswazyjny atak na Szydło, odmawiając projektowi pozytywnej rekomendacji.

Drugi zarzut dotyczy rynkowych konsekwencji wcielania w życie projektu. Zdaniem MF spowoduje to „negatywny wpływ na podaż pracy”. Oznacza to, że osoby w rodzinach, których zarobki są zdecydowanie niższe pod względem wysokości od dochodów partnera lub partnerki, mogą rezygnować z pracy, aby otrzymać dodatkowo zasiłek na pierwsze dziecko. Ten zarzut całkowicie niszczy projekt, gdyż sugeruje rządowi wycofanie się z finansowania zasiłków również na pierwsze dziecko.

Beata Szydło nie może jednak z takiej klauzuli zrezygnować, gdyż wówczas jej projekt łamałby w sposób ewidentny zasadę sprawiedliwości społecznej – biedni rodzice z jednym dzieckiem nie otrzymaliby wsparcia od państwa, w przeciwieństwie do bogatych, wielodzietnych rodzin.

Konsekwencje rezygnacji z projektu 500+?

Jeśli Beata Szydło podejmie się realizacji swojego projektu w wersji bardzo okrojonej, wówczas jej wyborcy, wywodzący się z klasy średniej, uczęszczający w każdą niedzielę do kościoła, poczują się oszukani. W takiej sytuacji, opozycja podejmie ochoczo mem oszustwa politycznego PiS. Obywatele zaczną stawiać pytanie: skoro podatek bankowy nie zostanie przeznaczony na wypłaty na dzieci, to czy kasa z bankowego myta przypadkiem nie finansuje instytucji kościelnych, w szczególności Opus Dei?

Jeśli jednak Szydło uprze się, to co uczyni wtedy Morawiecki? Czy postawi Kaczyńskiemu warunek: albo on albo Szydło? Jeśli tak, to czy Kaczyński strąci Szydło, stawiając Morawieckiego na rządowym cokole?

Wymiana Szydło na Morawieckiego  zostałaby dobrze odebrana przez międzynarodową finansjerę. Warszawska giełda poszybowałaby do nieba, zaś rentowność polskich obligacji mogłaby osiągnąć nader niskie historycznie pułapy.

Puenta

Jeśli scenariusz wymiany Szydło na Morawieckiego został już opracowany, to kto obłowi się w wyniku wzrostu kursów akcji na polskiej giełdzie? Czy katolickie fundusze inwestycyjne? Czy bank watykański? Czy wtajemniczeni politycy Prawa i Sprawiedliwości?

Gra Kaczyńskiego, której efektem byłaby wymiana premiera, nie musiałaby być źle odebrana społecznie. Katolicki elektorat Platformy Obywatelskiej, kultywujący wartości konserwatywnego neoliberalizmu, mógłby przerzucić swoje preferencje z nijakiego Schetyny na wyrazistego milionera Morawieckiego. Tym samym Kaczyński dałby sygnał społeczeństwu, iż zamierza odwrócić się od ludowego, moherowego katolicyzmu wzmacnianego w przestrzeni publicznej przez Rydzyka i jego akolitów. 

Źródło: portalsamorzadowy.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#finanse publiczne #PiS #Jarosław Kaczyński