Mateusz Morawiecki jest jednym z najbogatszych ministrów w powojennej historii Polski. Portal Wynagrodzenia.pl donosi, iż jego zarobki w latach 2004 – 2014 w banku BZWBK należy szacować na ponad 29 mln złotych. W latach 2013-2014 wicepremier zarobił łącznie prawie 7.5 mln zł., piastując stanowisko prezesa banku. Fakt ten pozwala na zasadne postawienie pytania: czyj interes w polskim rządzie reprezentuje Morawiecki – czy swojego płatnika, właściciela banku BZWBK czy elektoratu?

Płatnikiem Morawieckiego był Banco Santander Central Hispano

Bank Santander należy do największych banków na świecie. W Europie w 2006 r. był klasyfikowany na pierwszej pozycji. W Polsce jego filia działa od 2003 r. jako Santander Consumer Bank, która jest właścicielem prawie 70% akcji BZWBK.

Santander kupił w 2011 r. pakiet kontrolny akcji BZWBK od irlandzkiego banku AIB. Operacją zarządzał Morawiecki. Światowe media wskazują, iż oba banki są kontrolowane przez finansistów związanych z katolicką, mafijną sektą Opus Dei. W 2011 r. AIB pożyczył Kościołowi katolickiemu 400 mln dolarów na wypłaty odszkodowań dla ofiar księży-pedofilów, którzy są kojarzeni – w niektórych wypadkach – z Legionami Chrystusa, zalożonymi przez najsławniejszego katolickiego pedofila, Marciala Degollado (protegowanego Jana Pawła II). Nie wiadomo czy Kościół zwrócił irlandzkiemu bankowi pożyczone pieniądze. Nie jest wykluczone, że kasa z transakcji posłużyła AIB na sfinansowanie operacji ratowania księży-pedofilów.

Na czele włoskiej filii banku Santander stał przez kilka lat Gotti Tedeschi, który był przez dwa lata  szefem banku watykańskiego (Instytutu Dzieł Religijnych), oskarżanego o pranie pieniędzy pochodzących, między innymi, z narko-biznesu. Tedeschi jest postrzegany w mediach jako wysokiej rangi numerariusz Opus Dei. Dlatego też publicyści, demistyfikujący poczynania mafijnych struktur Kościoła katolickiego, uważają, iż oba banki są kontrolowane przez Opus Dei. Dodatkowo Tedeschi wykłada etykę w katolickich szkołach wyższych. 

Zarobki Morawieckiego wzrosły radykalnie po tym, jak doprowadził do przejęcia BZWBK przez Santandera. Z pewnością była to premia za wykonanie zadania. Santander kupił akcje BZWBK od AIB za około 3 mld euro. Obecna kapitalizacja banku jest szacowana na ponad 5 mld euro. Przejęcie BZWBK przez bank Sanatnder, który według niektórych publicystów jest kontrolowany przez Opus Dei, dokonało się więc za pół ceny. Morawiecki był architektem tego biznesu.

Morawiecki jest przeciwko prezydenckiemu projektowi ustawy frankowej

BZWBK jest zaangażowany w tzw. kredyty frankowe na sumę około 11 mld zł. Ich przewalutowanie zgodnie z propozycją Dudy skutkowałoby zmniejszeniem wartości aktywów BZWBK o około 3 mld zł. Odrabianie takiego ubytku zajęłoby bankowi około 3-5 lat.

W 2013 r. Morawiecki cynicznie - podobnie jak szef NBP, Marek Belka - twierdził: „Problem we frankach sam się rozwiązuje. /…/ Za 5 lat tego problemu nie będzie”. Niestety, obecny wicepremier grubo pomylił się. Problem staje się coraz bardziej dramatyczny w swoich skutkach.

W styczniu 2016 r. Morawiecki powiedział, iż projektowana ustawa frankowa powinna umożliwić przewalutowanie kredytów jedynie osobom, którym rata pochłania ponad 50% pensji. Według wicepremiera realizacja ustawy nie może bowiem narażać banków na zbyt duże koszty.

Puenta

Dane uzasadniają hipotezę, że kredyty frankowe stanowią przepompownię kapitału z Polski do, między innymi, watykańskich sejfów Opus Dei – drogą poprzez BZWBK i bank Santander. Skoro wicepremier Morawiecki jest przeciwnikiem globalnego przewalutowania kredytów frankowych, to czy reprezentuje on interes obywateli czy raczej katolickiej sekty Opus Dei? Czy obecne rządy PiS stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa finansowego obywateli? Czy prezydent Duda będzie forsował swoją ustawę w Sejmie, czy raczej ugnie się pod dyktatem Morawieckiego?

źródła: wgospodarce.pl; ekonomicznie.pl; dailymail.co.uk; wynagrodzenia.pl; wikipedia.org #frank szwajcarski #PiS #kościół