Jak powszechnie wiadomo, nielegalny imigrant musi sobie opłacić podróż do Europy. Koszt waha się od 4 do 8 i więcej tysięcy dolarów, zależnie od środka transportu, jakości dokumentów i wyposażenia osobistego. Bez względu na źródło finansowania tego potopu, zaprzątać nas powinno jedno - zasadnicze - pytanie. Jak to jest, że ci wspaniali muzułmanie masowo godzą się na zamieszkanie pośród wzbudzających odrazę niewiernych?

Europejczyków grzechy główne

Przeciętny nieeuropejski muzułmanin całkiem otwarcie i nie tracąc czasu, potrafi jednym tchem wymienić te cechy społeczności europejskiej, które napawają go niekłamanym obrzydzeniem. Europejczyk to jego zdaniem bluźnierca, obrażający Allaha całym swoim istnieniem. Nie czci jedynie słusznego boga, nie żyje według reguł koranicznych. Jakieś tam nasze prawa człowieka i poszanowanie mniejszości seksualnych, świadczą o kompletnej degeneracji naszej kultury i obyczajowości. Kobiety odsłaniające ciało i podejmujące różne aktywności bez uprzedniej zgody ojca, brata lub męża to tak wielka obraza dla Allaha, że ten co rusz zrzuca na ludzkość kataklizmy. O naszej muzyce, sztuce, filmie, malarstwie i wytwarzanych dobrach lepiej nie wspominać, one bowiem pochodzą wprost od szatana.

Kto do nas zawitał?

Pośród rzeszy przybyszów z całą pewnością znajdują się prawdziwi uchodźcy, ratujący swe życie lub liczący na poprawę losu swojego i swojej rodziny. Po głębszym namyśle dałoby się przystać na pewien (prawdopodobnie wysoki) odsetek naiwnych, którzy bez zbytniego namysłu dali się zwieść błyszczącej mamonie. Oni przypłynęli lub przyszli w pogoni za obietnicą dostatniego życia na nasz koszt i w razie potrzeby mogą stanowić mięso armatnie. Kolejna grupa (znacznej liczebności) to szeregowi żołnierze islamu, zwykli zajadli dżihadyści, koraniczni szaleńcy opętani misją “zbawienia” świata przez nawrócenie lub wybicie wszystkich niemuzułmanów. A na dokładkę - dowódcy różnej rangi. Ich liczba może być zbliżona lub nawet mniejsza od liczby rzeczywistych uchodźców.

Charakterystycznymi cechami nielegalnych imigrantów są roszczeniowość, wieczne niezadowolenie z otrzymywanego wsparcia, przyczynianie się do wzrostu przestępczości oraz wykrzykiwanie obietnic rychłego zrównania z ziemią naszej cywilizacji.

Na śmierć i życie

Światem rządzą tylko dwie, niezwykle potężne siły - życie i śmierć. Całe ziemskie istnienie i wszelkie jego przejawy są tym wszechmocnym siłom podporządkowane. Po której stronie jesteśmy?

W pierwszym odruchu klasyfikujemy dźihadystów - błędnie! - po stronie śmierci, a Europejczyków po stronie życia. Bo dżihadysta szerząc islam, niesie śmierć, ból i zniszczenie. Europejczyk jako piewca zrozumienia, tolerancji i humanitaryzmu po prostu nie może stać po innej stronie, niż po stronie życia. Czy aby na pewno?

Zniewieściały Europejczyk bezkrytycznie zachwyca się egzotycznymi wędrowcami. Bagatelizuje problem dokonywanych przez nich gwałtów, wymuszeń, pobić i zniszczeń. Tłumaczy złość i agresję obcych ich desperacją i z uśmiechem na twarzy rezygnuje z własnych tradycji, dla zapewnienia imigrantom komfortu. Europejczyk, którego wiedza obejmuje wyłącznie obrazki z jedynie słusznych mediów, któremu amputowano instynkt samozachowawczy i zakazano samodzielnego myślenia, ciągnie nas niebezpiecznie mocno w stronę śmierci.

W zasadzie trzecia wojna światowa już trwa. To wojna kultur, bezlitosna wojna cywilizacji, obliczona na wiele lat. Bomba demograficzna tyka, lont dymi, a najeźdźcy zacierają ręce. Mydlenie nam oczu limitami, kwotami i dotacjami oraz straszenie represjami zamiast merytorycznej dyskusji, tylko przybliża naszą klęskę. Wkrótce bowiem Europie zabraknie dóbr do rozdawania i pieniędzy na zaspokojenie potrzeb nielegalnych imigrantów. Ich siła życia i wola przetrwania sprawi, że mając przed sobą widmo suchego chleba i wody, po prostu zrobią nam szybki dżihad, zostawiając tylko kilku niewolników. To nie rozgrywka sportowa. Śpiewanie “nic się nie stało, Europo - nic się nie stało”, nie da nam przetrwania. #Unia Europejska #społeczeństwo #kryzys uchodźczy